Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

8.Krzyk szczęścia


I wiesz że trzeba już iść, ruszać w życie jak anioł w niebiosa
Biegnąc i krzycząc ze szczęścia,niczym nie zatrzymany w biegu wiatr
Twoje serce bije tak szybko, szybciej niż mijający nas czas
Ludzie szczęścia, ogniem miłości tak słodko poparzeni
Krzyczą w świecie gasnących wciąż świateł
Potrzebuje Cie, by dotknąć nieba, potrzebuje Cie by być, by żyć z tobą
Będę tam, będę tam na ciebie czekać, będę wierzył, będę trwał
Będę krzyczał !!! Krzykiem szczęścia !!!

Wejdę na każdą górę, skocze z niej, ku przepaścią z miłością na ustach
Będę tam dziś, będę tam jutro, w kanionach samotności z miłością na ustach
Światło w oddali to ty, światło w oddali to my
Kochać, wierzyć, marzyć, śnić!
Tak w szarych uliczkach życia chce krzyczeć, usłyszycie mnie
Jak Pana naszego usłyszał świat, otwarte może, zatrzymany wiatr
Tak ja dla was, dla Ciebie krzyczę, dla Ciebie krzyczę
Słuchając jak strach ucieka, otwiera oczy i krzyczy
Miłość otwiera każde drzwi, dziś otworzy każdego z nas
Będę tam, będę tam na ciebie czekać, będę wierzył, będę trwał
Będę krzyczał !!! Krzykiem szczęścia !!!

Morze odbija się w oknach wieżowca
Twoja dusza jak pędząca fala, nie do zatrzymania
Tysiące ulic i setki miast jedna miłość,gdzieś tam czeka
Dotrę tam poczekaj na mnie, dziś będę, dziś wierze
Dojdę tam choć by na kolanach, poczekaj
Będę tam dziś, wierze w Ciebie
Zatrzymam wiatr i zatrzymam świat
Odnajdę Cie, a wtedy powiem, o nie wtedy będę krzyczał!
Kocham ! Kocham ! Kocham ! Kocham !
Świat przestanie mówić zacznie krzyczeć
Krzyczcie o swych uczuciach o tak !!!!!
Zbudujmy dziś most przez lądy i oceany, most miłości !!!!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co drwisz Adamie, chłop się zakochał!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

i jeszcze parę "!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

hmmm chyba też krzyczę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co drwisz Adamie, chłop się zakochał!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

i jeszcze parę "!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

hmmm chyba też krzyczę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i od razu nam lepiej
to się nazywa wiersz terapeutyczny :D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie wiem za bardzo, z której strony ten komentarz ugryźć. Bo z jednej strony autor sam zamieścił swój utwór wśród wierszy i mówi, że to nie wiersz, tylko słowa piosenki. Z drugiej strony to nie jest alternatywa z wykluczeniem (jak ktoś nie zna operacji logicznych, alternatywa z wykluczeniem to operacja "to albo tamto"). Słowa piosenki mogą być wierszem i najczęściej nim są. No chyba, że to trzecia możliwość: autor jest aż tak skromny, że sam tego wierszem nazwać nie może.

P.S. Oczywiście, życzę powodzenia w nagrywaniu. Mam nadzieję, że nagrywacie to dla własnej satysfakcji/dla dziewczyny/dla szpanu przed kumplami/żeby udowodnić coś rodzicom, i nie więcej niż 20 osób z waszego otoczenia usłyszy tą pieśń... Dla dobra ogółu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie wiem za bardzo, z której strony ten komentarz ugryźć. Bo z jednej strony autor sam zamieścił swój utwór wśród wierszy i mówi, że to nie wiersz, tylko słowa piosenki. Z drugiej strony to nie jest alternatywa z wykluczeniem (jak ktoś nie zna operacji logicznych, alternatywa z wykluczeniem to operacja "to albo tamto"). Słowa piosenki mogą być wierszem i najczęściej nim są. No chyba, że to trzecia możliwość: autor jest aż tak skromny, że sam tego wierszem nazwać nie może.

P.S. Oczywiście, życzę powodzenia w nagrywaniu. Mam nadzieję, że nagrywacie to dla własnej satysfakcji/dla dziewczyny/dla szpanu przed kumplami/żeby udowodnić coś rodzicom, i nie więcej niż 20 osób z waszego otoczenia usłyszy tą pieśń... Dla dobra ogółu.
Oj tak :D
I oczywiście pozdrawiam
Ogół

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...