Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

znamię było sine
podbiegało krwią gdy unosiłaś
słowa rzucałaś o puste ściany

głos się zawieszał
po drugiej stronie ulicy
słyszałem że znowu jesteś
sama

przyjeżdżał czasem
zostawał na noc i wtedy
na twarzy jaśniał uśmiech

a znamię?

na ten czas zawsze bladło
chowało się gdzieś
pod skórą

Opublikowano
przyjeżdżał czasem
zostawał na noc i wtedy
na twarzy jaśniał uśmiech

a znamię?

na ten czas zawsze bladło
chowało się gdzieś
pod skórą


i u mnie też by zbladło :P

ten fragment- super!i
takie wieloznaczne
po drugim wejściu dopatrzyłam się , że to znamię, to nieślubne dziecko, gdy ony przyjeżdżał do matki, to biedactwo chowało się po kątach ,a najchętniej wlazłoby pod skórę:)


a póki co uroki musze odczynić;P
znowu coś, skręciłam nogę, BUUUUUU

cmook kosy w nosy
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zawsze musisz się ukrzywdzić, a to przecież boli:(
Dzieki za rozszyfrowanie zamysłu:) Pozdrawiam serdecznie i odczyń, odczyń to zło!! Moje też możesz, bo próbuje się usadowić:( Ewa.
Opublikowano

Bywa, że niektórzy ludzie noszą takie "znamię",
które ukrywają przed ludźmi całe życie, są nim naznaczeni.
Przy szczęśliwym zbiegu okoliczności, nazywanym szczęściem,
spotykają drugiego człowieka, przed którym się odkrywają,
przestają się wstydzić, znamię blednie i ta druga osoba
nawet go nie dostrzega, a jeśli nawet dostrzeże, to woła:
jakie piękne miejsce do całowania!
Samotność wyzwala zgorzknienie człowieka i pomniejsza własną
samoocenę.
Podoba mi się wiersz.
Serdeczności
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Babo, dyć nie musisz się teraz "skusić", ale może
kiedyś...Wdzięczna będę za wpisanie mnie do kajeciku:))
Pozdrawiam i dziękuję bardzo:) Ewa.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...