Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie uczyli nas cierpieć przegrywać upadać
odwracać plecami od złotych ołtarzy
gdzie nikt się przed nikim nie musi spowiadać
z uśmiechu co przylgnął jak błoto do twarzy

a wiersze pacierzy z pamięci szeptane
ostygły i wyschły w zaułkach wspomnienia
gdzie błąka się czasem coś więcej niż amen
zdeptane zgubione w podwójnych znaczeniach

uczyli nas drogi do świętych kościołów
i wiary ubogiej a nigdy serdecznej
więc wzniecić najtrudniej jest pamięć o Bogu
co wtedy przychodził lecz było za wcześnie

kazali zwyciężać zdobywać ołtarze
powtarzać ojcze nasz gdy przyjdzie potrzeba
a teraz umierać nie umie z nas żadne
od zawsze ćwiczeni by siebie wybierać

więc znowu jesteśmy jak dzieci bezbronne
bo żadna nas ściana przed sobą nie chroni
i żaden nie strawi do końca nas płomień
a cisza nie uśpi gdy łzy są za słone

Opublikowano

i zgodnie z obietnicą jestem ponownie...
owi bezdomni, to mimo wszystko niezłomni
wobec zakorzenionych przekonań

i żaden nie strawi do końca nas płomień
a cisza nie uśpi gdy łzy są za słone


może się mylę, ale takie refleksje wzbudził Twój wiersz

serdecznie pozdrawiam :)

Opublikowano

w tej materii jest bez zmian:) Takie refleksje
nachodzą i tylko nachodzą; życie płynie, czas nie czeka,
a ludzie nie mają czasu gdy są młodzi, a gdy starość
zapuka tylko nieliczni umierają niepogodzeni:) Bardzo ładnie
napisany wiersz:)) Pozdr.serd.:) Ewa.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...