Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

podobno grafomania to choroba--------podobno zbędne, gdyż to już jest uznane za chorobę w obu przypad.
taka jak homoseksualizm-------zbędna taka. tak
tylko dlaczego jak nic nie napisze----------albo tylko, albo dlaczego (napiszę)
to nadal wszystko się wali ? nadal niepotrzebne


Jak chcesz to spoko

grafomania to choroba
jak homoseksualizm
dlaczego jak nie piszę
to wszystko się wali ?

tak formalnie powinno wyglądać???????? teraz co to jest. Nie znam gat literackiego, który by w swoim zasięgu posiadał owe dzieło

grafomania to choroba
jak homoseksualizm
dlaczego jak nie piszę
to i tak drażnię ciszę-----teraz to chociaż przypomina fraszkę

serdecznie

13

Opublikowano

To bardzo przepraszam ja tylko sugeruję, gdyż 4 wersy to mają formy lit jak limeryki, fraszki , moralitety, epitafia a tak czytam i zastanawiam się do jakiego got to zaliczyć i nic nie przychodzi do głowy. Jednak może to jest złota myśl sam nie wiem , gdyż 2 pierwsze wersy to stwierdzenia już znane i oczywiste, a stwierdzenie, że Ziemia jest okrągła , to tylko fakt, jak w Twoim przypadku, więc nie wiem co napisać i jak pomóc

serdecznie

13

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Hihi, ostatni wers bardzo mi się brzydko skojarzył
CHolender! Tylko mnie znowu?

Dla mnie chyba za mało na wiersz choć jako sentencja - zgrabne
Zgwałcona puenta Sfinksa też nie aż taka zła ;)))
Choć faktycznie zburzyła zamysł autora

No a tak w ogóle - rozbawił mnie
A może tylko moje głupie skojarzenia

Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...