Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

widzisz drzewa
białe
ale to nie śnieg
to siwe włosy
pani Zimy

podążasz drogą
a ona ciągle się oddala
biegniesz ścieżką
która ucieka

nie możesz dotrzeć do celu
w snach to podobno
niespełnienie marzeń
a w życiu po prostu
brak sensu


chciałbyś być gdzieś
gdzie dzieci zasypiają
kołysane wiatrem
gdzieś
gdzie świat jest kolorowy
gdzieś
gdzie szukałbyś słów
by opisać to, w co ubiera się
pani Wiosna
gdzie zapomniałbyś o
pani Zimie

chcialbyś być gdzieś
tyle że to "gdzieś"
nie istnieje

Opublikowano

Powtórzenia conajmniej drażnią :)
Jeśli mogę coś zaproponować:

chciałbyś być gdzieś
gdzie dzieci zasypiają
kołysane wiatrem
świat jest kolorowy
gdzie szukałbyś słów
by opisać to, w co ubiera się
pani Wiosna
a zapomnieć
o pani Zimie

to tak widziałbym 4 strofe,powtórzenia ograniczone do minimum,a przy tym w pełni wiadomo o co chodzi.
pani Zima i pani Wiosna brzmi trochę dziecinnie :)
ale cały tekst nie jest zły,chociaż wymaga dopracowania.

Pozdrawiam serdecznie
Coolt
[sub]Tekst był edytowany przez Coolt dnia 29-07-2004 22:34.[/sub]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...