Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Egzaminy pozdawane
Upieczone nawet ciasto
Ale szkoda teraz czasu
Ruszam w miasto!

Świat się złotem w kuflu mieni
Dzisiaj rządzę – całą gębą
I niech spada, kto się leni
Przyjaciele idą ze mną

Rozerwiemy nocną ciszę
Nasze pieśni niesie echo
Aż się miasto rozkołysze
... razem z rzeką !

W swoich betach okopani
Oj, nie pośpią dziś mieszczuchy
Nasłuchują - rozespani
Drapiąc swoje tłuste brzuchy

Starą gniotą papiloty
Mruczy kocur zagniewany
Stary cicho klnie pod nosem
Że mu spać nie dają chamy

A my dalej – „... szła dzieweczka”
„Hej sokoły!”, „Bo do tanga ...”
Ech! Wspominać będę długo
Że udała się balanga.

Opublikowano

Ha! Czuję się niezwykle zaszczycona i wyróżniona (bardziej niż TYM słowem na dyplomie), Łobuzie:))) Dobrze chociaż,że Ty oblałeś mój egzamin, bo ja jakoś nie za bardzo! Dzięki za dedykację!! Wielka buźka!
A teraz o wierszu: peeeewnie,że doskonały!!! Zwłaszcza tytuł!
A tak poważnie- no, tytuł rewelacja, a wiersz dowcipny! Kaca nie masz???
A.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...