Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dotykasz muru
budzi się przed tobą drzwiami
za nimi na policzkach wzgórz
rumieńce świtu
i trawy oddech głęboki
aż po horyzont
na twojej dłoni wilga
pijaniutka od rosy

otwieram kosz
ten na śmieci
wkładam z powagą i troskliwością
wiersz nienarodzony
w białej papierowej koszulce
posypuję mu głowę popiołem z popielniczki
kładę pestki ze śliwek na powieki
wzdycham
i myślę że to też bardzo ładne

Opublikowano

Mam mieszane odczucia względem tego tekstu.
Niekoniecznie trafia do mnie druga strofa, jej budowa, wydźwięk, forma, niekoniecznie podoba mi się dopowiedzenie w drugim wersie tejże strofy, nienarodzony - łącznie, pierwsza strofa ciekawa, ładnie zapowiedziała "całokształt", tylko te "policzki wzgórz" jakoś tak niebałdzo. Ogólnie in +.

P.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rachel, przecież ja nie prowadzę listy obecności... : ))
Nawet nie próbuję zgadywać, cóż to takiego " zbiorcza atmosfera ". Odpoczynek - rzecz ważna... : )
Bywaj...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zwyczajnie szanuję Cię jako autora, więc pomyślałam, że dobrym tego wyrazem będzie zajrzenie pod wiersz i poinformowanie o swojej nieodgadnionej, acz mimo wszystko niezaprzeczalnej 'zbiorczej atmosferze'.

bywaj.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "Gdy wejdziecie na ścieżkę", rzekł Hades

      "Odwrócić się nie będzie ci dane"

      Poeta przytaknął: "Choć serce ze strachu drży

      A lico zapewne mam blade

      Zaszedłem tak daleko - dam radę".

       

      On rusza przodem - ona w ślad za nim

      Tył jego głowy w podróż ją prowadzi

      Zszedł po nią do piekieł i o nią się martwi

      Lecz jeden zły krok i na zawsze ją straci

       

      Wierna, oddana, lecz dłuży jej się droga

      Wytęża wzrok w nieprzeniknionych ciemnościach

      Jego złote loki z potylicy spadają na kark

      Chłonie tę sylwetkę, by zabić swój strach

       

      Z radością przyjęła ukochanego przybycie

      Lecz kiełkuje w niej teraz chęć skrycie

      Dowodu miłości jeszcze większego

      Gestu tragicznego i ostatecznego

       

      Lekki ruch głowy interpretuje na opak

      Ptak w niej trzepocze, myśli: "A co jak...?"

      Z każdą sekundą jest coraz gorzej

      I wzywa w myślach: "Pożądania boże!"

       

      Lęk przed spojrzeniem obróciła w pragnienie

      Byłoby to jego troski ostatnie potwierdzenie

      Całą sobą więc krzyczy - tylko nie gardłem

      "Sprawdź, czy tu jestem! Czy uciekłam z czartem!"

       

      Gdy światło już widać w oddali

      Zapowiedź wyjścia, kilku kroków ostatnich

      Rodzi jej się scena przed zmęczonymi oczami

      Jego radości i między nimi ściany

       

      Zawsze posłuszna, czy tym razem też wymusi uśmiech?

      Uda zanurzenie we wspólnych obietnicy uciech

      Jak może znowu czuć się szczęśliwa i kochana?

      Jak może myśleć, że jest chciana?

       

      Czy nie lepiej by było jej zostać w podziemiach

      Gdzie nikt nie odgrywa, nie przerzuca się w pretensjach

      Gdzie znoju swojego nie musi kryć

      Skoro i tak jak nieszczęśliwa żona ma żyć?

       

      Hades przemyślnie w przegranej pozycji ją ustawił

      Nadzieję na życie z ukochanym zabił

      Bo pokochała tego, który by się obrócił

      Który kochałby tak bardzo, że ich przyszłość by odrzucił

       

      Poeta już wyszedł i woła: "Uwaga! Ja, niezwyciężony!

      Za chwilę spojrzę w stronę mej żony!"

      Patrzy; zdziwiony, uśmiech schodzi mu z twarzy

      Jej już bowiem tam nie ma

      W stronę świata umarłych się prędko cofnęła

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...