Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Słowa jak kamienie
opadają
na obolałe wargi
na zdrętwiałe języki

Coś już umarło
jak kruche dziecko
którego nikt nie chciał zdjąć
z krzyża

Trzeba iść dalej
zawsze pod górę
w dół patrzysz tylko
zwisając na sznurze

I tak co najlepsze
przejawia się w drżeniu rąk
zanim odkryjesz
że znowu poległeś

W obolałym krzyku pod
palącym światłem gwiazd

Eli, Eli lamma sabachthani

pojmiesz nagle
że życie było sztuką

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To akurat po hebrajsku:
Boże, Boże, czemuś mnie opuścił - rzekł Chrystus, nim consummatum est(dokonało się, ew. wypełniło).
Wiersz istotnie porządny.

Pozdrawiam.
Opublikowano

"Coś już umarło
jak kruche dziecko
którego nikt nie chciał zdjąć
z krzyża"
- to mnie napawa przerażeniem!
Może jednak :"Coś już umarło
jak kruche dziecko
z którego nikt nie chciał zdjąć
krzyża" - mała różnica a zmienia sens, nie wiem tylko
co na to Autor?
Pozdrawiam
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Fakt, mała zmiana, ale sens już inny. A znaczenie musi takie pozostać, więc niech będzie jak jest. A że przeraża....coż, zawsze lepsze to niż obojętność. :-)
Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ciemność zapada bardzo szybko. Nagle jestem gdzie indziej. Zdążyłem uciec, lub raczej to coś mi pozwoliło. Widzę znowu ten sam cień. Jego źródło zostawiłem na zamglonym horyzoncie. Skrawki mroku krążą między drzewami, by po chwili zniknąć   Co za ładny sad, rześkie powietrze, nasycone zapachem słodkich owoców, pomarańcz, śliwek i jabłek.    Nieopodal wirują dźwięcznie, tancerki na łąkowej scenie. Upleciona z porannej mgły, gdzie krople rosy, niczym kryształowe latarnie, migoczą cicho szeptane lśnienia.   Oświetlona poświatą w kształcie pięciolinii oraz dźwięcznych nut, sama w sobie jest dziełem sztuki.    Pszczoły w kolorowych sukienkach, nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku, odrobinki miodu do maleńkich kubeczków, wyżłobionych w mroźnych sopelkach.   Strumyk przezroczysty tak bardzo, że widać przez niego myśli ryb, unosi wilgotną ożywczą wstęgę ukośnie do zielonej falującej trawy. Srebrzysty wąż pląsa na wszystkie strony, opłukuje drzewa i mnie, z cuchnącego brudu.    Jestem wewnątrz, lecz mogę oddychać. Nawet lepiej niż powietrzem. Słyszę skowronka. Siedzi na fali wznoszącej. Dosięga śpiewem daleki brzeg. Klucz wiolinowy z armią nut, drąży tunel do błękitnego brzmienia muzyki. Kapią stamtąd, odrobinki słodkiego, do nieprzytomności piołunu.   Po drugiej stronie horyzontu widzę następny. Muszę sprawdzić, co jest za nim. Pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome. Obijają niewidoczne ścianki, niczym fruwające ćmy. Żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła, zgłębiając złudną istotę sensu    
    • @wiedźma   ja Ciebie też pozdrawiam i bardzo serdecznie dziękuję:)   wszystkiego dobrego:)    
    • @Poet Ka marzą się krągłości co owiną:)
    • @Charismafilos bardzo udane akrobacje:)
    • @Wochen karuzela uczuć i emocji przeplata się w wersach.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...