zieloneciele Opublikowano 27 Marca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Marca 2009 Miał zielone, za duże oczy, a w nich to coś innego, co kazało babom żegnać się szybciej i mamrotać aniele boży do obiadu, bywało, że hen, za połowę dnia. Dzieciakom starczały cukierki, albo lanie - wedle starszeństwa. Z troski i żeby nie zagadywały jeśli przechodził. Mężczyźni pluli w dłonie. Musiała w tym zamieszać Odmienica, chyba żeby grzech zatajony - szemrali po zagonach. Przekleństwo, lub wola boska, taki chłopak. Jasny, skóra cienka i to patrzenie inne niż nasz Wojtek, Zahorodnych Andrzejko. Na wskroś. Mały, mały, dorósł siódmego roku, mówił jak uczony czy wariat, a ciała nie nabrał; zahuczało. Czemu nad kołyską nie wysmagała brzozową wicią, nie wyniosła pod las? Matka, może Strzyga, kto rozpozna? Wszystko jest znaczeniem, trwałym porządkiem: kartoflisko, ogień, dym, wydrapywanie diabła zza skóry. Płaczki i grudka ziemi, która zostanie w garści, zostanie w garści.
Franka Zet Opublikowano 27 Marca 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Marca 2009 Wiersz przesiąknięty nawiedzeniem, czuje się rękę czarownicy i dymy spod lasu. Po prostu dobrze piszesz. Pozdrawiam :)
złamane skrzydło Opublikowano 27 Marca 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Marca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no, wionęło mnie pop piórach, zadrżałam na ciele, dobrze piszesz, z czuciem i klimatem bravo! macham i otrząsam się
H.Lecter Opublikowano 27 Marca 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Marca 2009 To nie jest tylko dobre pisanie... " Grudka ziemi " nie jest, w tym przypadku, tylko prostym " opisaniem ", to jej intensywne doświadczenie na poziomie zupełnie elementarnym - zmysłami, odruchami, ludową wiaromagią, atawistycznymi lekami. Doświadczenie, które nie " nabrało ciała " wiedzy. Anemia, Zahorodnych Andrzejki, to w jakimś sensie anemia pewnej mijającej obyczajowości, o coraz cieńszej " skórze ", tyleż prostej, naturalnej, zhierarchizowanej wedle ładu bożego, co dusznej i obumierającej w swoim samoograniczeniu... Fascynujący tekst. : )
Franka Zet Opublikowano 27 Marca 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Marca 2009 A to ci Lecter, ponazywał wszystko po imieniu. Tak,tak :))
złamane skrzydło Opublikowano 27 Marca 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Marca 2009 aj, skleroza, zapomniałam oczymś, juz precież mogę dac swój głos , więc daję plusiora
Goliard Opublikowano 27 Marca 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Marca 2009 biegniemy dalej:) oby tylko serce wytrzymało pozdr.
Rekomendowane odpowiedzi