Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

POPRAWIONE


spacerując na skraju
stawiam kroki
balansuje w prawo lewo
trzymam pion

zdumiona spadam
ciepłej dłoni brak
znieczuleni przechodnie
podnoszę się w tłumie

zatrzymać cudze
samouwielbienie
bezsens

rzeczywistość
sama w sobie

Opublikowano

To nie jest dobre, aluno. WIĘCEJ czytaj, szukaj mniej oklepanych motywów i rozwiązań. Zaskakuj odbiorcę, a nie katuj swoimi (pseudo)filozoficznymi rozważaniami. Pezja to nie pamiętnik!
-

Pancuś

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pancolku dzięki za wstęp!Broń mnie Boże od pamiętnikowych zapisków!Opisałam zdarzenie ....które mi zapadło i nurtowało!
Pozdrawiam!
Opublikowano

no takie to mało odkrywcze, zapisane co najwyżej przeciętnie.
dopełniaczowa w pierwszym wersie w zasadzie już kładzie tekst. bo, żeby tego rodzaju metafory brzmiały, muszą być naprawdę dobre. ta nie jest.
dwie ostatnie strofy - w zasadzie takie wodolejstwo, bez treści, bez znaczenia.

Opublikowano

pretensjonalne i szablonowe, jedynie puenta ratuje co nie co. Wyostrz pierwsze zwrotki, zrezygnuj z kilku słów, pozbądź się podobnych do siebie układów składniowych, a będzie lepiej.
Ja czekam na następny, bo ta puenta, nie powiem, mimo wszystko zostawia jakieś wrażenie miłe.
zdrówko
Jimmy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



drobne poprawki naniosłam w treści według własnej interpretacji,
bo stać mnie na to...

(przede mną też wyrastają mury wznoszone ich dłońmi,
są zgrani i stronniczy- ludzie z południa)

;)

Inkwizycja, a Ty niewinna owieczka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dużo pięknych kobiet spotkałem Widzę w lustrze Powraca sen Chciały długo miłość smakować Ja niestety Byłem na nie   Miałem w głowie stare przysłowie „Na to zawsze będziesz miał czas” Jak wyszedłem na tym - nie powiem Co mam mówić -nie wiem już sam   Dzisiaj nocą milczy mieszkanie Nawet whisky Straciła smak Tylko zegar chodzi uparcie Jakby szydził Że nie wiem wciąż jak   Już nie szukam nowych zachwytów Nie chcę spojrzeń Na jeden bal Zrozumiałem trochę za późno Że się serca Nie dzieli na dwa   Każda część to odrębny kawałek Moich marzeń I moich kłamstw A ja ciągle goniłem dalej Myśląc głupio Że wygrać się da   Teraz czasem przy pustym oknie Widzę twarze Sprzed tylu lat I się boję, że kiedy odejdę Nikt nie powie „Zostań choć raz”   Może jeszcze zdążę zrozumieć Że nie trzeba Mieć świata i gwiazd Że wystarczy przy jednej kobiecie Umieć zostać I przy niej trwać
    • @Poet Kadziękuję z dość trafną analizę, gdyby ta poetyczna twarz utożsamiała się ze sztuką byłbym szczęśliwy, chodziło =, że sztuka zapiera pierś, ale chyba pogmatwałem. Z absurdem się zgadzam, czyli emocjami wynikającymi ze sztuki, a odświeżaczem :) Dziękuję i pozdrawiam.    
    • @QiA Bardzo podoba mi się takie odpowiadanie sobie na wiersze.  Oba utwory bardzo ładne.  Stłuczone talerze miały być na szczęście - niezłe, niezłe! Cóż, na pewno nie poszczęściło się talerzom.  Dużo gry słownej, podoba mi się. 
    • Reniu, mam drobne nawiązanie do wiersza i ściskam:    Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej niż rozsypać więc poczekaj bo w niedziele zawieje nadzieja i choć wtorek jest dzisiaj dopiero to przeczekaj te dni do niedzieli co wyzwoli od wszelkiego złego Uspokoi się burza w niedzielę chociaż dzisiaj Cię targa na strzępy wyjdzie słońce i lekki wiaterek będzie dobrze nie wpadaj w odmęty Czasem w życiu wystarczy poczekać popracować nad porządkiem w głowie nie wariować i nie umierać stać przy sobie i robić swoje.
    • I tak spadła gwiazda z nieba. Stając przed szybą limuzyny dostrzegł przeszłość, wyjmując broń, którą pragnął zabić bogów, którzy uczynili jego miłość bezowocną. Niosąc światło oddał to, co najcenniejsze, teraz w ciemności kaja się, niezauważony, jak duch, spokojnie idąc chodnikiem ku  swojej świętości szukając pomsty, za dni, w których był zawsze anonimowy, tak jak anonimowypozostaje do końca. Jego czarna marynarka świadczy o żałobie nad utraconymi sprzed wieków i tysiącleci braćmi i siostrami, którzy również spadli z nieba by zaznać snu wiecznego na ziemi, których  ciśnięto w grunt strzałą i krzyżem  z siłą wystarczającą by nigdy już nie ujrzeli światła dziennego. Żadne piekło nie jest w stanie opisać tego, co przeżył epoki wcześniej, bowiem czas dla niego stanął wśród obcych. Teraz niczym wielki architekt swojego losu i budowniczy domów tego spełnienia, pełza jak wąż na brzuch przekleństwem obarczony przez przedwiecznego swojego wroga - nienawiść. Jest blisko, lecz daleko. Milczy, a wszyscy słyszą, lecz rozumie tylko On.  Ponad prawem moralnym ludów stoi jego postać, w krawat zniszczenia odziana. Apollo, przyjdź! - Jestem.   Łukasz  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...