Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za przeczytanie i uwagę. Dla mnie byłoby za trudne, nie umiem
napisać bez słowa "marzenia", ale żeby można się było domyśleć sedna.
Jak niejasno nakierować? Może coś Ci wpadło na myśl? Chętnie skorzystam.
Pozdrawiam
- baba
  • Odpowiedzi 48
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jest w tym sporo racji, co piszesz. Jednak, wchodząc dalej w te rozważania, to podobno są tacy, którzy mają wszystko o czym tylko "dusza zamarzy", a nie doznają uczucia szczęścia,
bo już niczego nie pragną. Nie potrafią wymyśleć czegoś, do czego by chcieli i mogli dążyć.
Utracili umiejętność i możliwość marzeń.
Tak. Czasem bywa tak, a czasem zupełnie inaczej.
Dziękuję za czytanie i komentarz.
Serdeczności
- baba
Opublikowano

To, co teraz napisałaś, to właśnie potwierdza moją przewrotną i prowokacyjną opinię, że marzenia nie są oddzielone od pieniędzy. Gdyby marzeń nie można było kupić, to miliarderzy nadal by spokojnie marzyli, tak samo jak inni ludzie. Ale oni już sobie wykupili wszystko, o czym marzyli - a więc kupowali sobie coraz to nowe i nowe marzenia, aż do wyczerpania hurtowni...
Pozdrawiam również serdecznie. :-)
Oxy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Hayq, tak powinny, na miarę czasów i wyobraźni.
Dla jednego jednak, to samo, może znaczyć "mało", dla innego "niewyobrażalnie dużo".
Gdyby sprzedawano je w sklepach, nie byłoby sensu kupować na zapas.
Nie wszyscy się przyznają do marzeń, nie wszyscy nazywają je po imieniu, ale moim zdaniem, każdy ma jakieś.
Serdecznie pozdrawiam, życzę spełnienia
- baba
Z tymi WIELKIMI chodziło mi o to, że niekoniecznie muszą się spełnić. Ważne, żeby podczas pokonywania wszelkich przeciwności osiągać dużo więcej tych małych, dzięki którym osiąga się bardzo wiele. W końcu może się okazać, że to, co założyliśmy na początku przestało mieć jakąkolwiek wartość, bo zdobyliśmy dużo więcej.
Niech Ci się spełnia :)
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Logiczne. Fakt. Zgadzam się z takim tokiem rozumowania. W takim układzie
i zrozumieniu - tak. Przyznaję, że spełnianie marzeń - nie byłoby możliwe, tak zupełnie - bez pieniędzy. Ale marzyć można. Bywa i tak, że marzenia bywają piękniejsze niż samo ich spełnienie.
Dziękuję, dobrej nocki życzę,
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Hayq, tak powinny, na miarę czasów i wyobraźni.
Dla jednego jednak, to samo, może znaczyć "mało", dla innego "niewyobrażalnie dużo".
Gdyby sprzedawano je w sklepach, nie byłoby sensu kupować na zapas.
Nie wszyscy się przyznają do marzeń, nie wszyscy nazywają je po imieniu, ale moim zdaniem, każdy ma jakieś.
Serdecznie pozdrawiam, życzę spełnienia
- baba
Z tymi WIELKIMI chodziło mi o to, że niekoniecznie muszą się spełnić. Ważne, żeby podczas pokonywania wszelkich przeciwności osiągać dużo więcej tych małych, dzięki którym osiąga się bardzo wiele. W końcu może się okazać, że to, co założyliśmy na początku przestało mieć jakąkolwiek wartość, bo zdobyliśmy dużo więcej.
Niech Ci się spełnia :)
:)
Zgadzam się z Tobą w zupełności. Jeszcze bym dodała, że bardzo ważnym jest,
aby spełniały się we właściwym czasie. Nie można ich odkładać w nieskończoność,
bo z czasem przestają spełniać swoją pierwotną funkcję. Już nie cieszą.
Dziękuję, za ponowne zajrzenie,
miło mi,
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tu się nie zgodzę Oxyvio. Zapewniam Cię, że ci miliarderzy marzą nadal. :)
Według mnie marzenia są główną siłą napędową w życiu człowieka. Bez nich ginie się w przeciętności. Poddaje tym, dla których stajemy się kolejnym schodkiem do - być może właśnie tej hurtowni, o której mówisz.
Marzenia trzeba zobaczyć, żeby je urzeczywistnić. Kto tego nie potrafi nie osiągnie zbyt wiele, co najwyżej przetrawi spadek po bogatych rodzicach.
Jeśli nie stawia się żadnego celu drepcze się w kółko i dostaje garba. Dzięki celom - marzeniom nabiera się doświadczenia w osiąganiu tego, co zamierzone.
Niechby głównym celem była nawet prywatna wyspa, ale ważniejszą rzeczą są te mniejsze cele, wypunktowane po kolei, takie, które jesteśmy w stanie osiągać, nie dysponując oszałamiającą kasą. Jeśli nie zaprowadzi to na wyspę, to przynajmniej znajdziemy się w pół, a nawet... choćby w ćwierci tej drogi.
I teraz najważniejsze - nie chodzi o zdobywanie kasy, tylko zdobywanie siebie. Wyspa jest tylko marchewką dla podświadomości. Takie placebo dla mózgu. Więc co nam szkodzi, żeby oszukać własną podświadomość?
Nikogo przez to nie krzywdzimy, a do zyskania jest bardzo dużo.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Pamiętam ten wiersz z warsztatu.
Bez marzeń życie jest szare i byle jakie.
Marzenia są motorem dla energii, optymizmu
i róznych pasji. Nie potrafiłabym normalnie
funkcjonować bez marzeń. A czy się spełniają?
Nie zawsze, ale nieraz, kiedy się mocno pragnie,
zaskakują pozytywnie i wtedy podskakuję
z radości jak dziecko. Czyż to nie piękne?
Bardzo ładny wiersz. Gratuluję!
Buziaki! :)
Krysia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Krysiu, tak, marzenia są motorem działania, czasem się spełniają,
czasem natrafiamy na trudności nie do przezwyciężewnia w ich osiągnięciu,
ale dobrze jak zawsze z nami są. I to co mówi Hayq; a ja określam jako drogę:
umieć cieszyć się z tego, co osiągamy po drodze do nich, z tych cząstkowych
realizacji.
Bardzo dziękuję za miłe i mądre słowa
ściskam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Babo ale nie przepraszaj bo nie masz za co,
mnie sie tylko wydaje że ufo jest zbyt takie..eh
mm może naiwne( a może i tego potrzeba też)
ale jak to utożsamia się z szukaniem w miejscu(?)
tylko jak w miejscu? nigdy nie jest się w miejscu
płoniaście ba...
W miejscach gdzie wydaje się, że nie można sięgnąć: bardzo wysoko i bardzo nisko.
Marzenia pozwalają na przekraczanie wszelkich barier, to jest początek wszystkiego.
Pokonanie niemożliwości. Ufo - to symbol nieokreślonego. Tak to widzę.
Serdeczności
- baba
A moim zdaniem marzenia nie wystarczą(posiadanie)
, choć ładnie teraz rozjaśniłaś Babo, tymi
wyjaśnieniami, nie można bo nawet jeśli je ludzie posiadają, a niemożności-
też " pytaj czy czegoś nie możesz" nabazgroliłam dawno temu, no tak(...),
tylko że oprócz "posiadania tzw.niemożliwego" trza wielu własnych sił oraz
wielu innych ludzi którzy pomogą w realizacji, tak mnie się zdaje,
( a bardzo nisko lepiej nie sięgać, wystarczy że człowiek sam chcąc niechcąc...)
płoniaście , J.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tu się nie zgodzę Oxyvio. Zapewniam Cię, że ci miliarderzy marzą nadal. :)
Według mnie marzenia są główną siłą napędową w życiu człowieka. Bez nich ginie się w przeciętności. Poddaje tym, dla których stajemy się kolejnym schodkiem do - być może właśnie tej hurtowni, o której mówisz.
Marzenia trzeba zobaczyć, żeby je urzeczywistnić. Kto tego nie potrafi nie osiągnie zbyt wiele, co najwyżej przetrawi spadek po bogatych rodzicach.
Jeśli nie stawia się żadnego celu drepcze się w kółko i dostaje garba. Dzięki celom - marzeniom nabiera się doświadczenia w osiąganiu tego, co zamierzone.
Niechby głównym celem była nawet prywatna wyspa, ale ważniejszą rzeczą są te mniejsze cele, wypunktowane po kolei, takie, które jesteśmy w stanie osiągać, nie dysponując oszałamiającą kasą. Jeśli nie zaprowadzi to na wyspę, to przynajmniej znajdziemy się w pół, a nawet... choćby w ćwierci tej drogi.
I teraz najważniejsze - nie chodzi o zdobywanie kasy, tylko zdobywanie siebie. Wyspa jest tylko marchewką dla podświadomości. Takie placebo dla mózgu. Więc co nam szkodzi, żeby oszukać własną podświadomość?
Nikogo przez to nie krzywdzimy, a do zyskania jest bardzo dużo.
Pozdrawiam.
Włączę się i ja do Twoich rozmyślań. Uzasadniając zasadność marzeń - planów w życiu człowieka, masz słuszność, jakie by nie były, wpływają w większym lub mniejszym
stopniu, na poczucie szczęścia - które jest celem życia. Bycie szczęśliwym.
Wtedy, gdy tylko marzymy, gdy małymi etapami do nich zmierzamy, gdy uda nam się je spełnić. Na każdym etapie.
Ważne, "aby nam się chciało chcieć". Dla każdego człowieka, to może znaczyć coś innego.
Niektórzy dorobili się ogromnych majątków, zdrowie im dopisuje, osiągnęli sukces, sławę, prowadzą życie jakie chcą - a nie są chyba szczęśliwi, skoro popełniają samobójstwa.
Może właśnie dlatego, że mają już wszystko i zabrakło im w wyobraźni miejsca na marzenia?
Teraz mi przyszło na myśl, że my, ludzie, jesteśmy jak opuszki palców; niby tacy sami,
a nie ma dwóch identycznych. To, co nasz łączy - to jedno życie.
Dzięki, pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W miejscach gdzie wydaje się, że nie można sięgnąć: bardzo wysoko i bardzo nisko.
Marzenia pozwalają na przekraczanie wszelkich barier, to jest początek wszystkiego.
Pokonanie niemożliwości. Ufo - to symbol nieokreślonego. Tak to widzę.
Serdeczności
- baba
A moim zdaniem marzenia nie wystarczą(posiadanie)
, choć ładnie teraz rozjaśniłaś Babo, tymi
wyjaśnieniami, nie można bo nawet jeśli je ludzie posiadają, a niemożności-
też " pytaj czy czegoś nie możesz" nabazgroliłam dawno temu, no tak(...),
tylko że oprócz "posiadania tzw.niemożliwego" trza wielu własnych sił oraz
wielu innych ludzi którzy pomogą w realizacji, tak mnie się zdaje,
( a bardzo nisko lepiej nie sięgać, wystarczy że człowiek sam chcąc niechcąc...)
płoniaście , J.
Myślę, Judytko, że zrozumiałam o czym mówisz. Tak, bardzo nisko nie warto, bo wtedy
trudno to nawet nazwać marzeniem, ale czasem trzeba pomalutku, drobnymi kroczkami
dążyć do celu - jak na to zwraca uwagę Hayq.
Nie można tylko czekać na szczęście, trzeba mu pomagać, wychodzić naprzeciw. Równieź
być otwartym na ludzi. Czasem to bardzo trudne, ale trzeba nauczyć się również podjąć podaną, pomocną dłoń.
Powinno się też "chwytać chwilę", każdy dzień. Pamiętasz ten piękny film "Stowarzyszenie
Umarłych Poetów"?
Ja tak sobie gadam, jak bym wszystkie rozumy zjadła, a to wszystko jest jednak trudne, jak czasem życie. Ale w marzeniach, można i latać!
Ściskam - baba
Opublikowano

nie przeczytałam poprzednich komentarzy - jeśli się powtórzę, najmocniej przepraszam (chociaż, z drugiej strony, będzie to o mnie dobrze świadczyć, bo wypowiedziały się inteligientne osoby tutej ;))

otóż obcięłabym pierwszą strofkę, z przyczyny, która następuje - chodzi o totalną infantylność tego stwierdzenia, poza tym naprowadzenie jest zbyt jaskrawe.
spożywczak na początku wiersza, który okazuje się być dobry, wywołuje skojarzenia nie na miejscu, przynajmniej w mojej kategorii odbioru. docierasz, Babo, bardzo daleko, aż do końców Drogi Mlecznej, i głęboko, aż po Rów Mariański. a zaczynasz od miłej ekspedientki w białym fartuchu :P

pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dokładniej mówiąc, nie zaczynam od "ekspedientki w białym fartuchu", ale od stwierdzenia peelki, że tam tego ("czegoś"), kupić nie można. Ona o tym wie i dlatego w sklepie nie będzie szukać. Początek wiersza ma podkreślać fakt, że w naszym zmaterializowanym świecie, gdzie prawie wszystko można kupić za pieniądze, "to coś" - jest bezcenne , potrzebne do życia jak powietrze i woda. Różnica jest taka, że powietrze i wodę można kupić, a "one"są nie do kupienia. Po nie trzeba sięgać bardzo wysoko i bardzo głęboko (co podkreśliłaś w swoim komentarzu), nie dosięgnie się przez wyciągnięcie ręki.
Wiem, że lubisz i preferujesz wiersze krótkie, zwięzłe. Ten jest nieco rozgadany, ale w moim
zamyśle, taki właśnie miał być.
Jednemu się podoba, innemu nie, jesteśmy różni i różną mamy percepcję.
Chciałam, żeby był taki, jak moje rozmyślania przed zaśnięciem, jak zachwyt nad wschodzącym słońcem, jak gonienie wzrokiem roju leonidów, zwykłe marzenia o osiągnięciu
rzeczy niezwykłych.
Jeśli Tobie skojarzył się z ekspedientką, to dobrze, bo ten wiersz jest także o niej i do niej.
Cieszy mnie Twój komentarz, bo nie wierzę w prawdziwość sensu "wszyscy" i "nikt" dotyczący
oceny. Bardzo dziękuję za przeczytanie i przekazanie swoich odczuć.
Serdecznie pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale mnie ten sklep... wytrąca z atmosfery, i tyle. nie chodzi o sam sens - a propos niego wszystko jest w najlepszym porządku i przekazałaś, co miałaś do przekazania (niemożność zakupu wartości za pieniądze, co odnosi się nie tylko do marzeń i ambicji, ale też np. miłości). ddenerwuje mnie samo skojarzenie z prostotą, która nie zespoiła się z wyżej wymienionym Rowem ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale mnie ten sklep... wytrąca z atmosfery, i tyle. nie chodzi o sam sens - a propos niego wszystko jest w najlepszym porządku i przekazałaś, co miałaś do przekazania (niemożność zakupu wartości za pieniądze, co odnosi się nie tylko do marzeń i ambicji, ale też np. miłości). ddenerwuje mnie samo skojarzenie z prostotą, która nie zespoiła się z wyżej wymienionym Rowem ;)
Rachel, wiem, że chcesz najlepiej dla wiersza, mało; myślę, że masz
ze swojego punktu widzenia rację, ale w tym wypadku przemyślałam już wszystko
od nowa. Doszłam do wniosku, że to przeciwstawienie, zderzenie obrazów :
ekspedientki (sklepu) i Rowu Mariańskiego, czy Mlecznej Drogi powoduje,
że zaczynam myśleć tak: marzenia są dla wszystkich, dla mnie też, sięgnę wysoko,
daleko, bo one nie mają granic, cieszą już dzisiaj, chociaż spełnią się może - kiedyś.
Chciałam , żeby to był wiersz w miarę prosty, zrozumiały dla wszystkich.
Rozumiem, że coś wylałam, coś może stracił wiersz, ale zyskał to, co mnie się wydaje,
że jest w nim właśnie ważne - prostotę.
Jestem Ci wdzięczna za podpowiedź, zapamiętam uwagi na przyszłość.
Dziękuję, serdecznie pozdrawiam
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dusza

       

      Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.

       

      W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.

       

      Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.

       

      Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów. 

       

      Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.

       

      Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).

       

      Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...