Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. z tej strony na to wygląda ;) zapukaj! natychmiast otwieram, wieko jeszcze klekocze! :))) Magdo, ale czy będziemy się jeszcze pamiętać? lub raczej: CZYM będziemy się wtedy pamiętać? skoro nasze mózgi ulegną rozkładowi? ech... dlaczego to nikomu nie przyjdzie do głowy za życia! ;)
Magda_Tara Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 wszak klekocze, teraz! pukaj, do cholery! :))
Lena Achmatowicz Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. w takim razie teorię Platona o noumenie, Kanta i innych też można uznać za bunt nastolatków :) jednak i wtedy będzie coś istnieć poza nami: [...] w dodatku ci okropni poeci, Platonie, roznoszone podmuchem wióry spod posągów, odpadki wielkiej na wyżynach Ciszy... Wisława Szymborska - fragment wiersza "Platon czyli dlaczego" taką "ciszą" dla człowieka 80-letniego będzie żądza osiemnastolatka do ponętnej rówieśniczki, ciszą będą dla głuchego na wskutek wieku człowieka piosenki do wtóru gitary przy ognisku, wieczorem na mazurskiej bindudze. można opisać tylko to co się przeżyło, dotknęło kiedykolwiek samemu a przecież olbrzymiej większości się nie przeżyło i nie dotknęło. czy można to nazwać ciszą? jeżeli - to ciszą głuchego człowiekaMyśl transcendentalna Polski Sejm - to było marzenie poetów! "Ikwy fale srebrne" płynęły po Polskiej Ziemi a "tamtych kwiatów woni" i setek sonetów nie mógł im odebrać na granicy celnik. Tak jak poeta patrz głębiej! Nie tylko: "poezja to listek i gna go wiaterek..." - mieszkaniec Sao Paulo nie patrzy w łożysko rzek dzikich i od burz pulowerek go chroni, a jednak jest Poetą: widziałem kiedyś na pustej alei jak tańczył sambę ze swoją kobietą: jakby sam Słowacki stawiał litery, tak on stawiał kroki - nie potrafiąc pisać tańczył Poezję! Zrozumiałem nagle że dla moich wnuków na licznych księżycach, co nigdy nie ujrzą liścia miotanego wiatrem - poezją będzie: Absolutna Cisza. nastoletak ma tyle ikry, że zwieje z domu, żeby się puszczać, albo pić, albo ćpać, albo łowic motyle. bo ma ochotę. i to jego zwyczajność. poezja jest tylko namiastką i nie dorasta do pięt zwyczajności.
Magda_Tara Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i tańcz Poezję ! jak tamten sambę! potrafisz...i to jak! :))
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nastolatek nie ma nic do rzeczy i jak zwieje ominie go to co spotkałoby go w domu. jakby mówić czarne i białe a nie wiedzieć, że wszystkie biorą się ze światła, nawet te niewidzialne. pięty zwyczajności to wszystko, co dla nas widoczne ;)
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i tańcz Poezję ! jak tamten sambę! potrafisz...i to jak! :)) e tam, nie ma to jak milczeć poezję. najłatwiej ją pisać, tańczyć, malować, czy rzeźbić ;)
Lena Achmatowicz Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nastolatek nie ma nic do rzeczy i jak zwieje ominie go to co spotkałoby go w domu. jakby mówić czarne i białe a nie wiedzieć, że wszystkie biorą się ze światła, nawet te niewidzialne. pięty zwyczajności to wszystko, co dla nas widoczne ;) "sercem patrzaj". można tak w nieskończoność dyskutować. każda codzienność jest słuszna i nie ma lepszej, ani gorszej, bo trzebaby tez myśleć w tych kategoriach o życiu. co pan się tak uparł przy dopełnieniach. miga pan, a ja twierdzę jedynie, że w zwyczajności nie ma nic złego, jeśli jest sie jej świadomym, więc drażni mnie ten obornik. to tyle:)
Dariusz Sokołowski Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. w takim razie teorię Platona o noumenie, Kanta i innych też można uznać za bunt nastolatków :) jednak i wtedy będzie coś istnieć poza nami: [...] w dodatku ci okropni poeci, Platonie, roznoszone podmuchem wióry spod posągów, odpadki wielkiej na wyżynach Ciszy... Wisława Szymborska - fragment wiersza "Platon czyli dlaczego"taką "ciszą" dla człowieka 80-letniego będzie żądza osiemnastolatka do ponętnej rówieśniczki, ciszą będą dla głuchego na wskutek wieku człowieka piosenki do wtóru gitary przy ognisku, wieczorem na mazurskiej bindudze. można opisać tylko to co się przeżyło, dotknęło kiedykolwiek samemu a przecież olbrzymiej większości się nie przeżyło i nie dotknęło. czy można to nazwać ciszą? jeżeli - to ciszą głuchego człowiekaMyśl transcendentalna Polski Sejm - to było marzenie poetów! "Ikwy fale srebrne" płynęły po Polskiej Ziemi a "tamtych kwiatów woni" i setek sonetów nie mógł im odebrać na granicy celnik. Tak jak poeta patrz głębiej! Nie tylko: "poezja to listek i gna go wiaterek..." - mieszkaniec Sao Paulo nie patrzy w łożysko rzek dzikich i od burz pulowerek go chroni, a jednak jest Poetą: widziałem kiedyś na pustej alei jak tańczył sambę ze swoją kobietą: jakby sam Słowacki stawiał litery, tak on stawiał kroki - nie potrafiąc pisać tańczył Poezję! Zrozumiałem nagle że dla moich wnuków na licznych księżycach, co nigdy nie ujrzą liścia miotanego wiatrem - poezją będzie: Absolutna Cisza. Wiesz, Boski, lubię Twoje "szaleństwo", żonglerkę motywami, to sympatycznie łechcące wyobraźniowe nieróbstwo i uzasadniony egzystencjalny żal, że się jednak jest. A mogło by być inaczej;) Tylko zastanawiam się czasem, czy Ty wiesz, o czym piszesz? To mogą być tylko moje wątpliwości, gnuśny brak... poczucia humoru, albo poglądy. Ja tak ciężko reaguję na pochylenia czcionki... PS. Czy dobrze rozumiem, ale "myśl transcendentna" jest o problemie "emigracji", tzw. nieuchwytności w poezji, uwiązanej przez czas, środowisko, ustrój? Wyizolowaniu "literatyzmu", a przez to "intelektualizmu" ze społeczeńśtwa? Zastanawiam się; co na to Nałkowska, Słonimski. W zasadzie wiersz sygnalizuje problem nieco szerszy, niż zidiocała do reszty, nie-boska, płenta (zauważony chyba przez Elektorowicza w... "przedmowach do ciszy"?). Cieżko cokolwiek mi powiedzieć, kiedy padają takie czasy, takie nazwiska. Chociaż przyznam, że niektórych "osiemdziesięciolatków" wolałbym poczytać bez tej świadomości, bez "zniewolonego umysłu", np. takiego Andrzejewskiego;) Pozdrawiam.
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. obornik: "nawóz będący mieszaniną odchodów zwierzęcych i ściółki" h ttp://sjp.pwn.pl/lista.php?co=obornik u mnie jest metaforą czegoś zwykłego, żeby tym bardziej mogły zaistnieć rzeczy niezwykłe. nie może? to jak oszukiwać się, jedząc płody rolne, że urosły bez nawozu bo jest fe :)
Magda_Tara Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 milcz zatem! idę na kawę! buziak! :))
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. przecież to łatwy wiersz :) 1 strofa nawiązuje do tego co było poza zasięgiem marzeń a jednak (już) istniało w wierszach poetów. druga do tego, że to wcale nie wiersze (w każdym razie nie tylko) są nośnikami marzeń i czegoś, co nie ma jeszcze odzwierciedlenia w rzeczywistym świecie. trzecia to potwierdza: można w absolutnej ciszy usłyszeć wiatr i wszystko inne, potrzebny jest tylko przekaźnik, czyli człowiek: Zacznij od stłuczenia wszystkich luster, opuść ramiona, zagap się na ścianę, zapomnij się. Zanuć jedną nutę, wsłuchaj się w nią od wewnątrz. Jeżeli usłyszysz (ale to nastąpi o wiele później) coś w rodzaju krajobrazu pogrążonego w strachu, płonące stosy pośród kamieni, a między nimi półnagie sylwetki w kucki, mam wrażenie, że jesteś na dobrej drodze- podobnie gdy usłyszysz rzekę, po której spływają żółte i czarne barki, gdy usłyszysz zapach chleba, dotyk palców, cień konia. Julio Cortazar
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. przecież to łatwy wiersz :) 1 strofa nawiązuje do tego co było poza zasięgiem marzeń a jednak (już) istniało w wierszach poetów. druga do tego, że to wcale nie wiersze (w każdym razie nie tylko) są nośnikami marzeń i czegoś, co nie ma jeszcze odzwierciedlenia w rzeczywistym świecie. trzecia to potwierdza: można w absolutnej ciszy usłyszeć wiatr i wszystko inne, potrzebny jest tylko przekaźnik, czyli człowiek: Zacznij od stłuczenia wszystkich luster, opuść ramiona, zagap się na ścianę, zapomnij się. Zanuć jedną nutę, wsłuchaj się w nią od wewnątrz. Jeżeli usłyszysz (ale to nastąpi o wiele później) coś w rodzaju krajobrazu pogrążonego w strachu, płonące stosy pośród kamieni, a między nimi półnagie sylwetki w kucki, mam wrażenie, że jesteś na dobrej drodze- podobnie gdy usłyszysz rzekę, po której spływają żółte i czarne barki, gdy usłyszysz zapach chleba, dotyk palców, cień konia. Julio Cortazar i jeszcze definicja ze słownika PWN: transcendencja filoz. "istnienie na zewnątrz podmiotu (umysłu), w szczególności istnienie przedmiotu poznania poza umysłem poznającym lub poza rzeczywistością"
Lena Achmatowicz Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. obornik: "nawóz będący mieszaniną odchodów zwierzęcych i ściółki" h ttp://sjp.pwn.pl/lista.php?co=obornik u mnie jest metaforą czegoś zwykłego, żeby tym bardziej mogły zaistnieć rzeczy niezwykłe. nie może? to jak oszukiwać się, jedząc płody rolne, że urosły bez nawozu bo jest fe :) ja sie domyślam czego jest metaforą. lubię marchewkę, co nie oznacza, że lubię pańską metaforę. mam nadzieję, że widzi pan różnicę.
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. obornik: "nawóz będący mieszaniną odchodów zwierzęcych i ściółki" h ttp://sjp.pwn.pl/lista.php?co=obornik u mnie jest metaforą czegoś zwykłego, żeby tym bardziej mogły zaistnieć rzeczy niezwykłe. nie może? to jak oszukiwać się, jedząc płody rolne, że urosły bez nawozu bo jest fe :) ja sie domyślam czego jest metaforą. lubię marchewkę, co nie oznacza, że lubię pańską metaforę. mam nadzieję, że widzi pan różnicę. a czy ja napisałem, że ją lubię? ale tak właśnie jest: zwyczajność użyźnia fantazje i marzenia. tak jak "głód jest najlepszym kucharzem", itp.
Lena Achmatowicz Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ja sie domyślam czego jest metaforą. lubię marchewkę, co nie oznacza, że lubię pańską metaforę. mam nadzieję, że widzi pan różnicę. a czy ja napisałem, że ją lubię? ale tak właśnie jest: zwyczajność użyźnia fantazje i marzenia. tak jak "głód jest najlepszym kucharzem", itp. no i zgoda:) kto ma racje stawia kolację. tak, czy inaczej nie przekonalam się do tego wiersza. nie mniej, w głowie mam inne pańskie. to chyba równie dobrze. ;)
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. a czy ja napisałem, że ją lubię? ale tak właśnie jest: zwyczajność użyźnia fantazje i marzenia. tak jak "głód jest najlepszym kucharzem", itp. no i zgoda:) kto ma racje stawia kolację. tak, czy inaczej nie przekonalam się do tego wiersza. nie mniej, w głowie mam inne pańskie. to chyba równie dobrze. ;) ale mi chodziło nie o podobanie się, tylko o pokazanie czegoś, co istnieje poza nami a gdy się o tym dowiemy, już na zawsze zostaje po tej stronie. NIE MA drogi powrotu dla "argentyńskiej mrówki", choćby była nawet fikcyjna. coś zaakceptowane staje się czymś nieodwracalnym. a co do marzeń, zawsze opierają się na czymś nierealnym ;) Eskimos nie marzy o tym by wieloryba złapać przed zimą nie chce mieć taaaaaakiej ryby dla żony pod pierzyną Eskimos marzy o jednym kiedy go nagle bierze żeby choć raz brrr choć raz móc się wysikać pod drzewem!
Lena Achmatowicz Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no i zgoda:) kto ma racje stawia kolację. tak, czy inaczej nie przekonalam się do tego wiersza. nie mniej, w głowie mam inne pańskie. to chyba równie dobrze. ;) ale mi chodziło nie o podobanie się, tylko o pokazanie czegoś, co istnieje poza nami a gdy się o tym dowiemy, już na zawsze zostaje po tej stronie. NIE MA drogi powrotu dla "argentyńskiej mrówki", choćby była nawet fikcyjna. coś zaakceptowane staje się czymś nieodwracalnym. a co do marzeń, zawsze opierają się na czymś nierealnym ;) Eskimos nie marzy o tym by wieloryba złapać przed zimą nie chce mieć taaaaaakiej ryby dla żony pod pierzyną Eskimos marzy o jednym kiedy go nagle bierze żeby choć raz brrr choć raz móc się wysikać pod drzewem! wiersz nie jest pisany w celu "się podobania", ale siłą rzeczy podoba się, lub nie. więc i w tym rzecz. co do marzeń, to jestem jak ten pański eskomos. tyle, że zamiast sikać pod one drzewo, wolę spać. kiedyś taki film był, dawno, pewnie mało kto pamięta "Ewa chce spać". Ewa to ja.
HAYQ Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 o Eskimosach wiem tylko tyle, że na pewno nie wrzucają do gara żółtego śniegu :) A Twoja opowieść ciekawa i jedno spostrzeżenie z komentarza - być może dalszy jej (opowieści) cią, że być może kiedyś mrówki tak o nas napiszą. Przyznam, że sam miałem kiedyś podobny przypadek w budce telefonicznej. To nie była mrówka, tylko strasznie gadatliwe babsko. Gadało ze 40 minut i w końcu, po chyba moim czwartym błagalnym spojrzeniu i pokazaniu zegarka, wyszła, ale nie skończyła... nie odeszła. I co się okazało? Brak jakiegokolwiek sygnału i ani ja, ani ona już nie zadzwoniła - wszystko wygadała :( Pozdrawiam.
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ale mi chodziło nie o podobanie się, tylko o pokazanie czegoś, co istnieje poza nami a gdy się o tym dowiemy, już na zawsze zostaje po tej stronie. NIE MA drogi powrotu dla "argentyńskiej mrówki", choćby była nawet fikcyjna. coś zaakceptowane staje się czymś nieodwracalnym. a co do marzeń, zawsze opierają się na czymś nierealnym ;) Eskimos nie marzy o tym by wieloryba złapać przed zimą nie chce mieć taaaaaakiej ryby dla żony pod pierzyną Eskimos marzy o jednym kiedy go nagle bierze żeby choć raz brrr choć raz móc się wysikać pod drzewem! wiersz nie jest pisany w celu "się podobania", ale siłą rzeczy podoba się, lub nie. więc i w tym rzecz. co do marzeń, to jestem jak ten pański eskomos. tyle, że zamiast sikać pod one drzewo, wolę spać. kiedyś taki film był, dawno, pewnie mało kto pamięta "Ewa chce spać". Ewa to ja. skojarzenie z "Ewa chce spać"też potrafię, jak to geniusz wytłumaczyć :) wspomniałem o Eskimosie, itp. a mróz jak wiadomo, zamyka oczy.
Wstrentny Opublikowano 25 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. myślisz, że podobnie do tej pani wszystko można wymarzyć, czy też wyobrazić sobie? że istnieje jakaś skończoność w tym co nieskończenie możliwe? albo przynajmniej pół na pół - zawsze jest tyle samo tego co jeszcze niewiadome, ile już wiadomo ;) co do Eskimosa... co to za świat, w którym nie ma drzew? wraca człowiek z pubu i nie masz gdzie przystanąć :) również pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się