Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie byłem w stanie, więc będę pisał,

tak, pisał będę, powtarzał się i siebie -
- j a w ciągach nieskończonych.
wtedy bardziej się wydaje, że jest się
(na przykład w tobie), a to uspokaja.

nie byłem w stanie, co nie znaczy, że umarłem już,
nie. to wszelkie niedoszłe rozmowy
ścigają mnie po obrzeżach, po manowcach, po niespełnieniach.
i nawet jeśli to prawda, że prawda tkwi w spojrzeniach,
to (do)prawdy bywa nieczytelna.

to nic, że tylko kształty
przemawiają przez ciebie,
bo będę pisał i zdeformuję wszystkie.

teraz jesteś słowo.

tak, jestem winny (długo by wyliczać), i tak, słyszałem o Bogu,
tak, Tym przez Duże właśnie, co to o winie wie wszystko,
i o mnie, niestety, również wie wszystko.
to potworne, zdemaskowanym zostać tak ostatecznie.
bezbronny sam na sam z okiem (tak wiem, że to właśnie Miłość).

wiesz, zastanawiam się,
czy i Bóg czuje się czasem nie kochany

(przeze mnie)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Po przerwie i ponownym przeczytaniu, poddaję pod rozwagą co pogrubione.
Mam jeszcze wątpliwości, czy w puencie zostawić "(przeze mnie)", czy - nie.
Pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Po przerwie i ponownym przeczytaniu, poddaję pod rozwagą co pogrubione.
Mam jeszcze wątpliwości, czy w puencie zostawić "(przeze mnie)", czy - nie.
Pozdrawiam
- baba
tak, coś tu nie gra, tylko na razie nie mam najmniejszego pojęcia co z tym zrobić.
Pozdrawiam
Adam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Po przerwie i ponownym przeczytaniu, poddaję pod rozwagą co pogrubione.
Mam jeszcze wątpliwości, czy w puencie zostawić "(przeze mnie)", czy - nie.
Pozdrawiam
- baba
tak, coś tu nie gra, tylko na razie nie mam najmniejszego pojęcia co z tym zrobić.
Pozdrawiam
Adam
Czytałam wiele razy. Dobry wiersz, tylko dobrze by było te pogrubione pozmieniać...rzeczywiście za duzo "-ach" i "-nym", poza tym super!
Serdecznie pozdrawiam :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tak, coś tu nie gra, tylko na razie nie mam najmniejszego pojęcia co z tym zrobić.
Pozdrawiam
Adam
Czytałam wiele razy. Dobry wiersz, tylko dobrze by było te pogrubione pozmieniać...rzeczywiście za duzo "-ach" i "-nym", poza tym super!
Serdecznie pozdrawiam :)))
tak jest. :)
serio, też mi nie leży, ale nie mam siły.
Dziękuję
Adam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...