Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gdzieś na obrzeżu miasta
wśród wydeptanych trawników
betonowy dom w oknach
stęsknione szyby wypatrują

drogi w niedoścignionej dali
obłok przeznaczenia umyka

poczekaj zabierz ze sobą
pozwól chwycić skrzydeł
unieś mnie w przestrzeń
nieodgadnioną do niej

jestem zdecydowany

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krysiu; w drugiej jest szlak, droga i dal - mam wrażenie, ze warto w tym miejscu coś zredukować/ zmodyfikować.

Podobają mi się "stęsknione szyby".

Obłok, skrzydła, przestrzeń - takie pospolite rekwizyty, ale klimat Twój i dobra pointa.

Pozdrówki serdeczne :)
kasia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krysiu; w drugiej jest szlak, droga i dal - mam wrażenie, ze warto w tym miejscu coś zredukować/ zmodyfikować.

Podobają mi się "stęsknione szyby".

Obłok, skrzydła, przestrzeń - takie pospolite rekwizyty, ale klimat Twój i dobra pointa.

Pozdrówki serdeczne :)
kasia.
Kasiu!
Masz rację. Dziękuję za zwrócenie uwagi na drugą... to jeszcze takie świeże, dzisiejsze i w trakcie...tworzenia...
Serdecznie pozdrawiam :))))
-Krysia
Opublikowano

Bardzo fajny wiersz :) tak się odczówa twój klimat :))
przy czytaniu wyzwalają mi się obrazy, jakby ktoś siedział przy tej szybie (a może to właśnie z zewnątrz na nią patrzy) i widzi te wszystkie obrazy, które skłaniaja go do zamyslenia i refleksji :))
Bardzo mi się podoba :))
Serdecznie pozdrawiam... :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


I na tym obłoku wznieść się marzeniami wysoko, wzlecieć...do niej (do niego)...
Grunt to nie stracić optymizmu:)
Dziękuję.
:))))
Garść serdeczności i uścisków przesyłam odwrotną pocztą
-Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zbyszku!
Miło, że dostrzegasz obrazy jak żywe i że przyjemnie :))
A peel? No tak, ale mam nadzieję, że zgryzie tego orzecha, jak co, to użyje dziadka do orzechów... hehe, on jest zaradny :))))
Dziękuję.
:)))
Serdecznie pozdrawiam. Dobranoc Zbyszku:)))))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ... wiem, wiem... ale prawie "wybuchłam" śmiechem gdy 'to' (prze)czytałam.. ;)
    • @Migrena   Świetnie jest poprowadzona narracja - budujesz napięcie jak w kryminale (inwigilacja, kontrwywiad, tajemnicze drzwi), żeby na końcu okazało się, że to opowieść obyczajowa o ludzkiej pysze. Ten kontrast między poważnym tonem śledztwa a groteskową puentą jest świetny.     Ale ta historia ma dwie strony.  Jan C. przez 23 lata świadomie oszukiwał żonę - to nie jest drobne kłamstewko, tylko konstrukcja całego fałszywego życia: sfałszowana legitymacja służbowa, wymyślona kariera w ministerstwie, codzienne udawanie wyjścia „do pracy". To wieloletnia, systematyczna manipulacja najbliższą osobą. Ewa przez ponad dwie dekady żyła w świecie zbudowanym na kłamstwie, nie mając prawa wiedzieć, kim naprawdę jest jej mąż. Co więcej, sam mechanizm ukrywania – tajemnicza „praca", brak przyjaciół, zakaz pytania o szczegóły – to właśnie te elementy, które w normalnym związku budzą uzasadnione podejrzenia o zdradę.  Problem pojawia się dopiero w reakcji Ewy na prawdę. Gdyby jej gniew dotyczył samego faktu oszustwa i braku zaufania, byłby to uzasadniony żal. Ale to, co faktycznie wykrzyczała – „człowiek z gminu", „bez matury", „oszust" – pokazuje, że jej problemem nie było kłamstwo jako takie, tylko odkrycie, że mąż nie ma dyplomu i pochodzi z gorszej, w jej mniemaniu, klasy społecznej. Fortuna w brylantach jej nie uspokoiła – uspokoiłaby ją tylko, gdyby mąż był prawdziwym urzędnikiem państwowym z odpowiednim wykształceniem. Innymi słowy: Jan skrzywdził ją realnie – wieloletnim kłamstwem i odmową zaufania. Ale Ewa zniszczyła się sama, reagując nie na to kłamstwo, lecz na status społeczny, który się za nim krył. Gdyby to była historia o mężu, który latami udawał kogoś innego z powodu romansu, jej gniew byłby całkowicie zrozumiały. Ale to historia o kobiecie, którą zawiodła nie zdrada, tylko własny snobizm - i to jest gorzka, ale trafna puenta tytułu „Idiotka"."
    • Viola... Czarek ujął to bardzo dobrze, dołączam. Piękny wiersz.
    • @viola arvensis   co mam napisać po tak wspaniałych Twoich słowach?   dziękuję?   to piękne słowo ale jakby tylko prześlizgnęło się po mojej duszy.   że ten tylko zrozumie kto przeżył traumatyczny rozpad osobowości?   chyba tak.   że Bóg swoją mocą uzdrowi?   zdecydowanie tak!!!!   w najciemniejszych godzinach życia trzeba mu ufać.   bez końca.   miło mi czytać Twoje mądre słowa.   i świetny jest czas zamyśleń nad nimi.   dziękuję Ci za to.   całym sercem.   całym sobą.                   @Nata_Kruk   Nata.   musiałem spróbować.   na kafelkach - nie.   na panelach - nie.   na piasku - o tak!   nie mam w domu podłogi z piasku, chociaż miewają taką w swoich rezydencjach miliarderze zwariowani na punkcie eko.   to taka moja metafora poetycka w klimacie znikania siebie:)     bardzo Ci dziękuję za wspaniałe słowa.   przyłączam się do Ciebie - niech do ciężkiej cholery będzie jutro!!!!   serdeczności:)        
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Ta strofka spodobała mi się najbardziej.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...