Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

***


jest w tobie tchnienie jezior
zielony poszum lasów
świeżość kwitnących łąk

i coś z lotności wiatru
trochę ze słońca blasku
i księżycowych pełń

więc w radość twą popłynę
w twój zapach się zanurzę
więc



***


Stała naprzeciw siebie nad wezbraną rzeką
i padał deszcz ze śniegiem i ze śniegiem deszcz
przebiegały przez nią i przez jej przeźrocze,
łabędzie po niebach wracały jak echo.

Która była którą? Zatracone w sobie
zagubiły drogę, którą tutaj przyszły:
rzuciły się, chcąc odejść, przez wezbraną wodę
i przez siebie na brzeg, jeszcze bledsze wyszły.

I patrzyły na siebie przez piany na rzece,
jak śnieg pada z deszczem i jak z deszczem śnieg.
Na łabędzie, jak echo na przeciwnym niebie
lecące za nimi ku drugiemu z nieb.



***


czarna polana

Jest taki las... zaczyna się w lesie,
by ten prawdziwszy wydał się sobie:
cieniodrzew rzuca w nim czarne słońce?
drzewocień tak snuje się po drodze?

Ileż w nim razy byłem... bez ciebie
szukając ciebie - zanim odeszłaś.
Zaczynał się las, gdzie las się kończy
i dalej rósł tak, jak... nie pamiętam.

Lecz skoro chodzę po nim, zatem... jest!
Jak kiedyś zbieramy w nim jagody:
- ty, której poza nim, nigdzie nie ma
- ja, który nie znam powrotnej drogi.



***


Ślad

małej stopy na pustyni
jak zadra lodu wbita w upał.
Wędrowcy wokół się stłoczyli
i na kolana któryś upadł.

- Jedźmy efendi, to tylko wiatr
przyniósł znad morza Czerwonego
kobiety zapach, jej ciała ślad. -
- Szatański gad zniósł go na pewno! -

Gdzie spojrzeć piaszczy dal pustynia
i słońce piekli się w zenicie,
ale ten jeden się zatrzymał
a karawana dalej idzie.

Dawno dotknęła wód oazy,
spieczone plecy wciera w drzewo
i rozpowiada wkoło każdy
o odciśniętym śladzie przez Nią.

W oliwnym gaju, wieczorami
jest przyjacielem krwawe słońce,
- tu kończą żywot karawany,
a ten co został? To był... nonsens:

Ciągle "wędruje ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.)"


(Ostatnia strofka jest fragmentem
"Piosenki" z 1938 roku
Krzysztofa Kamila Baczyńskiego)

***


Wieczór dziś cichy, zwyczajny
i trudno go zauważyć,
dlatego takie wieczory
gubiłem już tyle razy.

Potem w pamięci, uwierzysz?
- jak w Biurze Zgubionych Rzeczy:
lśnią twoje włosy na wietrze,
a w oczach słońce znów świeci.

Tuż obok, migoczą w rzece
po sam pas drzewa nadgniłe...
a przecież ja te wpółdrzewa
nie z tobą, miła zgubiłem?

I znam cię taką - wieczorną,
dzień ma się dopiero zdarzyć.
I wieczór zwyczajny, cichy,
aż trudno go zauważyć.


***


gdy "Stary niedźwiedź mocno śpi..."

Noc zagościła w przykrótkich zasłonach,
księżyc przekomarza się z wiatrem -
przy nas doskonałość zawstydziła się,
że jest przedoskonalona
nagle.

Noc listopadowa wtem tak stroma!
- ileż razy sen na nas z niej spadnie?
Szkoda chwili... kochajmy się, póki
nasze na wierzchu, jej - na dnie.


***


Jesteś

taki przezabawny
ciągle
w parkach kradniesz kwiaty

Jestem!
przez otwarte wrzucam okna
wkładam do snów poematy


zatęsknisz
śnić mnie jeszcze
(tu następuje wrzucenie
kwiatów zawiniętych
w poemat)

Nic się nie stało. Nie zdarzyło nic.
I nawet jeszcze nie zacząłem śnić.
Więc czemu tęsknię i czego pragnę,
nie mogąc zasnąć i zbudzony nagle?

Czemu cię widzę wszędzie dokoła,
świat cały wokół twe imię woła,
gdy nawet oczu nie śmiałem marzyć -
nie znałem przecież, że możesz się zdarzyć?


***


Na jeziorze już cisza. I tylko rozblaski
kąpią puchy łabędzie w pomarszczonej fali.
Niesie wiatr pajęczyny, zamarłego lata

odgłosów kruche nitki i chowa gdzieś w dali.
Więc stoję. Niewysłowna. Z głową pod chmurami.
Sukni zieleń soczysta bezmiar smutku plami

zdając się zwielokrotniać żałosność jesieni,
jakbym nagle wtargnęła śmiejąca, radosna
wznosząc echa uśmiechów w ciemnej, chłodnej sieni

do domu, w którym pachnie świeżo ścięta sosna,
dokańczają się świece w konarach lichtarza.
W ostry ból zrozumienia: nie mam gdzie już wracać.

***


Dobranoc

Płakała w nocy lecz jej płacz
Zagłuszał cichy rynien szmer
Bo właśnie o niej sam śnił a
Jej płacz użyźniał jego sen
Na wodzie wierzby gięły się
Był słońcem wielki złoty dzban
Dolewał ciepła w jego dzień
U niej gęstwiała zimna mgła
Płakała w nocy lecz jej płacz
Zbyt cichy był by przebić się
Przez jego nieruchomą twarz
Gdy w księżyc niski do niej biegł
A w górze krążył srebrny smok
Łuskami jak latarnie lśnił
Ej smoku dobry ląduj chodź
Raz w koniczyny ziemskie wnijdź
Daj wdrapać się na mocny kark
I drogą mleczną nieś mnie nieś
Spójrz jak rosami miła ma
Czekając na nas śmieje się
Płakała w nocy lecz jej płacz
Nie zbudził nigdy go ze snu
Płakała w nocy łkała a
Tak dobrze było we śnie mu


Opublikowano

Boski Kaloszu! :) nie podoba mi się pierwszy wiersz, no, mówię, jak jest, jak na spowiedzi.
jest taki trochę - wątły... :( /albo angie niewrażliwa, nieczuła, z kamienia ;P - pytanie retoryczne, of course :P

drugi ładny. taki... otwarty i zakmnięty zarazem, w szklanej kuli, w dwóch niebach z przeciwka

trzeci wiersz jest szalony. tytuł czytam - czarna polewka, polewkę polano, podano do stołu. jagody...
no - się w tym wierszu zakochałam i nie znam powrotnej drogi.

ślad - podoba mi się umiarkowanie. czylo - hm... tak średnio na jeża; nie znalazłam w nim dla siebie śladu.

następny wiersz ma w sobie jakiś sztarbowsko-gałczyński urok :)
stary niedźwiedź chyba też, ale rozkręca się w ostatniej strofce :D:D

za to dobranoc - mój ulubiony. kurcze, skądś go znam :D
jest super - oddałabym za niego wszystkie... nawet buty :P

pozdrawiam, andżelika

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Z tym wierszem związane jest pewne wydarzenie sprzed paru lat. Byliśmy akurat
umówieni z grupką zaprzyjaźnionych poetów na recital Janusza Radka... ale
może przytoczę rozmowy nazajutrz i jak ten wiersz widział dosłownie ktoś z boku:

> Warto było zaufać M i wszystkim, którzy zachęcali do obejrzenia
> spektaklu:
>
> To tylko ślad po recitalu, który zostawia ślad:-)

ja dodam jeszcze inny ślad, zapachowy :)
- BK dzierżył w dłoniach torbę z kosmetykami renomowanej firmy
francuskiej,
które to kosmetyki własnie odebrał jako nagrodę za wrzuconą kartke z
wierszem.

otóż przechodząc niedawno koło salonu firmowego przypomiał sobie że kończy
mu się woda do golenia; ponieważ akurat nie miał przy sobie drobnych a w
witrynie zauważył ogłoszenie o konkursie na hasło reklamowe szybciutko
skreslił kilka wierszowanych słów. i zapomniał.
aż do przedwczoraj kiedy to dostał telefon od pani mówiacej łamaną
posko-francuszczyzną informującą go o tej drobnej wygranej :-)))

(imię i nazwisko, jak to się pisze, znane Redakcji)

Od siebie dodam, że z tydzień wcześniej przechodziłem koło salonu "Yves Rocher"
i zauważyłem konkurs na hasło reklamowe. Nie namyślając się, wpisałem ten wierszyk,
tyle że pod tytułem: "Kobieta pachnąca Yves Rocher".
Po tygodniu zadzwoniła do mnie Francuzka, przedstawiciel firmy w Polsce
i na wpół po polsku na wpół po francusku oznajmiała, że co prawda nie jest to hasło,
ale wiersz jest tak cudowny, tak wspaniały, że Kierownictwo postanowiło
nagrodzić go dodatkowo koszykiem perfum i mam to natychmiast odebrać tam,
gdzie go wysyłałem.
Chyba przez dwa lata chodziłem wyperfumowany jak Ludwik XIV drogimi kosmetykami,
a wiersz jak widać, został do dziś.

Jednak "Dobranoc" też mi się podoba o wiele bardziej.
Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam.
Opublikowano

Ja te wszystkie Twoje wiersze pojmuję jako całość...
...całość natury niesamowicie wrażliwej, dostrzegającej to , co nieuchwytne...Obrazki liryczne dotyczące miłości...pieknie nakreślone:):)...chyba nie powinno sie ich rozdzielać....tak jak nie można rozdzielać uczuć i przeżyć:)
Bernadetta

Opublikowano

:) mniam pyszny szwedzki stół, najbardziej smakowało to:

Stała naprzeciw siebie nad wezbraną rzeką
i padał deszcz ze śniegiem i ze śniegiem deszcz
przebiegały przez nią i przez jej przeźrocze,
łabędzie po niebach wracały jak echo.

Która była którą? Zatracone w sobie
zagubiły drogę, którą tutaj przyszły:
rzuciły się, chcąc odejść, przez wezbraną wodę
i przez siebie na brzeg, jeszcze bledsze wyszły.

I patrzyły na siebie przez piany na rzece,
jak śnieg pada z deszczem i jak z deszczem śnieg.
Na łabędzie, jak echo na przeciwnym niebie
lecące za nimi ku drugiemu z nieb.
B.K

Cudowne, choć pachnie mi Balladą o rzece Baczyńskiego, przynajmniej cien zamysłu się stamtąd wziął, ale dalej poprwadozne już po swojemuy, te lustrzane metafory super pomyśł forma chce nadgopnić treść i przekręca i się z-lustrza ;) Bardzo dobry, cohć.. wsybitnie romantyczny, czyż nie?

Ale tak silna poezja jeszcze wróci do łask, poki co lewacka-hedonistyczna-finajsera nadaje inny ton i wmawia, że prawość to fałsz, a ich przekręty i materializm to prawość, ale nie łammy się - tenchwilowy triumf zezwierzecenia kiedyś minie!

A wierszy cudowny

pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie, zainspirowała mnie Pani Elżbieta Lipińska, którą znasz z Nieszuflady jako Holy Golightly.
Poszukaj wiersza "Roztopy" - właśnie pod jego wpływem napisałem swój.
[quote]
Ale tak silna poezja jeszcze wróci do łask, poki co lewacka-hedonistyczna-finajsera nadaje inny ton i wmawia, że prawość to fałsz, a ich przekręty i materializm to prawość, ale nie łammy się - tenchwilowy triumf zezwierzecenia kiedyś minie!
Oby. Ludzie wiele by stracili, gdyby zapomnieli, co to jest liryka.
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
Opublikowano

Powiem po prostu ... Twoje liryki zawsze mnie urzekają, są takie pachnące uczuciem, barwne jak miłość w różnych porach roku i czułe jak spokojne fale jeziora muskające stopy na plaży księżycową nocą:))). Jesteś od dawna w moich ulubionych...
:)))))
Serdecznie pozdrawiam
-Krystyna

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- Krysiu, Twoja wypowiedź potwierdza moje przypuszczenia, dotyczące genezy powstania pseudonimu artystycznego Poety, który daje... oj, daje wzruszeń i poruszeń moc.

-Dlaczego Boskie Kalosze? To proste: on, na codzień musi chodzić w kaloszach, albowiem brodzi nieustannie w potokach łez, łez wzruszeń. Normalnie, chlapa jesienna bez względu na porę roku- stąd - Kalosze. Boskie zaś, bo to łzy kobiet, a te, przyznasz, są boskie same z siebie.:)))


- Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- Krysiu, Twoja wypowiedź potwierdza moje przypuszczenia dotyczące genezy powstania pseudonimu artystycznego Poety, który daje... oj, daje wzruszeń i poruszeń moc.

-Dlaczego Boskie Kalosze? To proste, on na codzień musi chodzić w kaloszach, albowiem brodzi nieustannie w potokach łez, łez wzruszeń. Normalnie, chlapa jesienna bez względu na porę roku- stąd - Kalosze. Boskie zaś, bo to łzy kobiet, a te, przyznasz, są boskie same z siebie.:)))


- Pozdrawiam.

Almare!
Zgadzam się z Tobą. Dodam może, że w moim odczuciu Boskie Kalosze jeszcze dlatego, że są pokorne, nie wynoszą się, drepcą po błocie (zapewne jesiennym) po śladach (a może na stopach?) Pana Boga wszędzie tam, gdzie ktoś potrzebuje ciepła, czułości i otuchy... dlatego często piszę zwracając się do niego po prostu Boski! I dlatego poezja Boskich Kaloszy jest boska :))))
Pewnie się zarumieni jak przeczyta, ale nich tam, skoro i Ty tak uważasz...
:))))
Serdecznie pozdrawiam
-Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- Krysiu, Twoja wypowiedź potwierdza moje przypuszczenia dotyczące genezy powstania pseudonimu artystycznego Poety, który daje... oj, daje wzruszeń i poruszeń moc.

-Dlaczego Boskie Kalosze? To proste: on, na codzień musi chodzić w kaloszach, albowiem brodzi nieustannie w potokach łez, łez wzruszeń. Normalnie, chlapa jesienna bez względu na porę roku- stąd - Kalosze. Boskie zaś, bo to łzy kobiet, a te, przyznasz, są boskie same z siebie.:)))
Liryka ma to do siebie, że porusza to, co siedzi w człowieku najgłębiej, więc jest... najbardziej ludzkie. To co od dziecka chowamy tak dobrze, żeby nikt nie mógł nas zranić.
Stąd chyba bierze się jej siła, ale i... bezbronność.
Coś jak "Stary niedźwiedź mocno śpi..." - czyli listopadowy znak zodiaku:
groźnie brzmiący Skorpion albo, jak kiedyś nasi przodkowie nazywali o tej porze
układ gwiazd na niebie, bardziej swojski: Niedźwiadek.
Dziękuję i pozdrawiam.
Opublikowano

czytałam raz,drugi i trzeci i jeszcze wracam....i znów nie będę mogła zasnąć...z poruszenia

ogrzać się
chciałam ciepłą chwilą
jednym wspomnieniem zasmucić

przeszedłeś Panie
w "Boskich Kaloszach"
nim się zdążyłam odwrócić

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Ci, tym bardziej bo umieściłem takie właśnie wiersze w kilka godzin po śmierci ojca.
Właśnie dlatego, żeby ktoś taki jak Ty przeczytał i.. zamyślił się przez chwilę "poruszony" jak to pięknie napisałaś.
Sam też chciałem zająć na chwilę myśli czymś innym, nierealnym, nie z tego świata 9 listopada który powiedział "Dobranoc" bliskiej mi osobie.
Takich komentarzy bardzo potrzebowałem i serdecznie dziękuję za nie Tobie i Innym.
Opublikowano

tym bardziej cieszy fakt, że w takich chwilach ktoś ucieka w poezję żeby się schować przed bólem,ja wiele razy tak robiłam.Ponad sześć lat temu życie mnie tak okrutnie doświadczyło że umarłam,przestałam malować,pisać ale wracam...Dopiero od miesiąca znów zaczęłam pisać wiersze,malować i jest mi z tym lżej na sercu choć wiem że dawne rany już nigdy się nie zagoją.Tym bardziej życzę Panu wytrwałości,niech Pan nie żałuje swych pięknych słów bo może ktoś taki jak ja może ich potrzebować by wstać i iść dalej...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozumiem doskonale. Znam ten stan, który nazywam stanem Dafne. Nie można
się wtedy poruszyć, krzyknąć, człowiek trwa zamieniony jak Dafne w drzewo bobkowe,
utkwiony na brzegu dotychczasowego życia:

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?pid=619463#619463

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wszechświat

       

      Nikt nie wie czy istnieje jeden wielki wszechświat, czy może też istnieją jakieś wszechświaty równoległe. Ten widzialny wszechświat jest jeden: miliardy galaktyk, tryliony gwiazd... . A wiele gwiazd ma własne układy planet. Czy zatem jest możliwe to, iż jeszcze gdzieś istnieje życie podobne w formie do tego, jakie znamy? Jeden z pierwszych badaczy wszechświata już w okresie renesansu rzucił oficjalnie taką myśl, że Bóg mógł stworzyć życie w innym układzie gwiezdno – planetarnym, a był głównie filozofem religii. Obserwował słońce i planety naszego układu gwiezdnego. Był wnikliwym badaczem „nieba”, nieboskłonu czy firmamentu. Od tego wydarzenia upłynęło już sporo czasu i doszło do znacznej ilości odkryć astronomicznych, a jednak wciąż czekamy na „wiadomość” od istniejącego gdzieś tam w kosmosie życia. Jak dotąd nie pojawiły się żadne dane na ten temat, a jedynie niejasne intuicje, domysły, hipotezy oparte o naszą nieokiełznaną fantazję.

       

      Liczące się grono naukowców wysuwa hipotezę, że wszechświat powstał około 13,5 miliarda lat temu skutkiem „wielkiego wybuchu” materii. Podobno od tego momentu stale się rozszerza, aby później się kurczyć. Jeszcze inna hipoteza głosi, iż wszechświat wcale się nie rozszerza i nie kurczy tylko jest stabilny choć w swojej postaci stale zmienny, zmienny pozornie. Alternatywną teorią jest ta mówiąca, że wszechświat powstał na pewnej przestrzeni czasu wynoszącej nie miliardy, nie miliony ale tysiące lat. Może świadczyć o tym nasza planeta, ziemia i inteligentne życie, które na niej powstało. Wszechświat nic o sobie nie wie, natomiast my, ludzie, zamieszkujący planetę wiemy o wszechświecie więcej niż on sam o sobie. Gdyby nie „zasada antropiczna” w ogóle nie byłoby mowy o wszechświecie. Istniałby sobie nie ujęty w żadną dyscyplinę naukową. Zatem gdyby nie istniała stała grawitacja, stała prędkość światła w próżni i tzw. „stała Plancka”, wszechświat by nie istniał, czyli nie istniałaby świadomość o wszechświecie we wszechświecie. I w ten oto sposób myślenia mamy wszechświat godny podziwu, ogromny, wspaniały. Prawdopodobnie dzieło „inteligentnego projektanta”. Warto spojrzeć jeszcze na układ planetarny naszej gwiazdy, słońca i na krążące wokół niego planety różnych rozmiarów i rozmaitej materii. Choć tak bardzo różniące się od siebie planety, każda odgrywa ważką rolę w układzie planetarnym.

       

      Na przykład Jowisz, który pełni m. in. rolę „pochłaniacza” wszelkich, kosmicznych „śmieci” jest największą kulą gazową i to z tego powodu jego siła przyciągania jest tak wielka. Ma liczne księżyce; na jednym z nich podobno jest woda. Czy to przypadek, że pełni on rolę takiego „odkurzacza” i pozwala ziemi na spokojne trwanie, nie niepokojone przez komety, planetoidy i inne „śmieci” kosmiczne. Ziemia... jedyna planeta pełna życia, położona niezbyt blisko słońca i nie za daleko: czyżby też przypadkiem? Czy można policzyć ile gwiazd ma własne układy planetarne, a ile ich nie ma w ogóle? W galaktyce są tryliony gwiazd, a galaktyk mamy trudną do policzenia ilość. Naukowcy skonstruowali nawet specjalne urządzenia emitujące sygnały informacyjne w kosmos, w nadziei, że jakaś inteligentna, obca cywilizacja odpowie na nasze sygnały wysyłane z ziemi. Jak dotąd panuje „grobowa cisza”. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteśmy sami w tym ogromnym wszechświecie: żadnych kosmitów ni widu ni słychu. Niektórzy spekulanci popularnonaukowi wysnuwali teorie na temat piramid egipskich czy Płaskowyżu Nasca, tajemniczych „kręgów w zbożu”. I co? I nic... . Nadal ziemia krąży po orbicie samotnie. Jednak wszystko wydaje się mieć jakiś cel, cel ukryty, nieoczywisty, nasuwający się człowiekowi myślącemu. Człowiek, skoro został obdarzony rozumem musi mieć jakiś cel swojej egzystencji we wszechświecie, musi znaleźć odpowiedź na dręczące jego pytanie: po co istnieje? Gdyby życie na ziemi było bezcelowe nie posiadałoby przecież umysłu tak uporczywie domagającego się odpowiedzi na to pytanie.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Robert Witold Gorzkowski   Wiersz hipnotyzuje rytmem - poruszasz się przez intrygującą przestrzeń, a czytelnik mimowolnie podąża za Tobą krok w krok. Koniec z samochodem wchłanianym przez wodę i tym ostatnim, zawieszonym w powietrzu wersem o "rozczuleniu" jest tajemniczy . Coś między snem a katastrofą.  Pozdrawiam. 
    • Jestem zmęczony i piszę wiersz Wczoraj w nocy bolały mnie oczy Dziś zadziwia mnie chaos ludzkich poczynań na forach duchowych  Wyjaśnię, że taki mam algorytm    Też mam swoje talenty, umiejętności i pragnienie pomocy  Ale sama wizja przepychania się przez miliony ludzi którzy chcą pomagać, oświecać, uzdrawiać mnie zniechęca  Chciałbym coś dawać ludziom bliskiego mojemu sercu  Natomiast nie chce mi się przepychać    Dlatego daję coś przyjaciołom i wspólnocie  Dla mnie każda chwila poza pracą jest pracą, procesem, doświadczeniem    Działanie z dokumentami, chodzenie po urzędach to były główne moje działania ostatnio    Co ma począć człowiek głodny Boga? Widziałem ludzi głodnych Boga  Ich Bogiem była grudka kryształu, który skruszony wciągali do nosa    Katolicy spożywają komunię świętą  Co ma spożywać materialnego człowiek głodny Boga jeśli wykluczyć kryształ i komunię?    Poczuj spokój i wiedz, że ja Bóg  Bóg jest miłością  Pozwól aby grzech w Tobie umarł    "Dobra jadę, bo to jest dobry klient" "Hej, co robisz? Walisz?" ( nie konia, tylko kryształ ) "Jakimi wartościami się kierujecie w życiu?"   Popękane usta to objaw zatrucia  Tak samo jak wcześniej ohydny zapach potu, smród    Opieka nad starszymi ludźmi to chyba najpiękniejsza praktyka duchowa jaką mogę sobie wyobrazić    Jestem w stanie analizować portret astrologiczny ale czy jestem w stanie podcierać starszego Pana? Oto jest pytanie    Chciałbym poznać poetkę  Ciekawe czy jest strona na FB dla samotnych poetów  Widziałem, że jest dla samotnych katolików    Ciekawe co pozostanie jeśli odetnę absolutnie wszystkie " chciałbym " i zaczaruję poetycko moje " tak jest "?   Siedzę na moim ulubionym komforcie  W raju za 800 zł, konkretnie jest to budynek  Mieszka ze mną Marek, super senior, który się mnie zapytał na początku - jesteś dobrym człowiekiem?   To był wstęp do tego pokoju  Wstep do mieszkania z byłym kustoszem    Ptak przeleciał obok gałęzi lekko poruszanych wiatrem Mama ma mi dać odpowiedź w czwartek  Kiedy wysiadałem z tramwaju pojawił się żal że od razu.... Nie zagadałem  Całkiem przeciw mojej Wenus w Baranie  Na biurku zawsze zostaje jakaś łyżeczka ale jako że nie ma cukru to nikt nie zamiesza    Na podłodze leżą uschłe kwiaty Podobne do mojej inspiracji                                   
    • @Poet Ka dziekuję za wpis. troche dziecwiństwa, trochę dojrzałości... kwiecień plecień poprzeplata ... @Berenika97 Dokładnie tak, idę dziś oddać te nowe okulary.
    • @Trollformel   Czytam i mam wrażenie, że słowa celowo stawiają opór - nie chcą być rozumiane od razu, tak jak zamek błyskawiczny, który się zacina. Forma i treść mówią tu jednym głosem.
    • jakich uczuć użyć by z nich wyrosła czysta miłość   taka co nie będzie   od rana po wieczór mówiła kocham   jakich uczuć użyć by nie nudzić czy ktoś wie   czy wystarczy tylko patrzeć w oczy przytulać   mówić wierszem na którego dnie tajemny gest
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...