Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
„Eviva l'arte! Człowiek zginąć musi -
cóż, kto pieniędzy nie ma, jest pariasem,
nędza porywa za gardło i dusi -
zginąć, to zginąć jak pies, a tymczasem,
choć życie nasze splunięcia niewarte:
evviva l'arte!”
*

Nad rewolucją zachodzi
czarny aksamit zwiastun końca
naszej chmurnej młodości
jeszcze przed chwilą brodzącej
w zieloności niespełnionych marzeń

romantyczni głupcy teraz osieroceni
buntownicy nie znający już ciepła tego czasu
gronowych win przelewanych
talent po talencie na dziewicze całuny

nagle kawę popijamy
bezdusznie zaparzoną przez maszynę
opętani dwulicowym obliczem Danu
podpisaliśmy barter: idee – frankliny

jeszcze wczoraj białe kruki
dziś zmęczeni spać idziemy
zaraz po dobranocce
Opublikowano

EVVIVA L'ARTE!



Eviva l'arte! Człowiek zginąć musi -

cóż, kto pieniędzy nie ma, jest pariasem,

nędza porywa za gardło i dusi -

zginąć, to zginąć jak pies, a tymczasem,

choć życie nasze splunięcia niewarte:

evviva l'arte!



Eviva l'arte! Niechaj pasie brzuchy

nędzny filistrów naród! My, artyści,

my, którym często na chleb braknie suchy,

my, do jesiennych tak podobni liści,

i tak wykrzykniem; gdy wszystko nic warte,

evviva l'arte!



Evviva l'arte! Duma naszym bogiem,

sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi,

możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem,

ale jak orły z skrzydły złamanemi -

więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte?

evviva l'arte!



Evviva l'arte! W piersiach naszych płoną

ognie przez Boga samego włożone:

więc patrzym na tłum z głową podniesioną,

laurów za złotą nie damy koronę,

i chociaż życie nasze nic niewarte:

evviva l'arte!

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To akurat nie jest manifest aby kogoś przekonywać a jedynie opis pewnej sytuacji – stanu, kiedyś już miałem okazje wypowiadać się na temat Pani komentarza pod moim wierszem i sytuacja się nie zmieniła. Nie przyjmuje krytyki od osoby, która nie ma zielonego pojęcia o poezji a sama zalewa forum utworami, których ni jak się z liryką pomylić nie da.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Haneczko!
Co z Tobą? Wszystkim piszesz ten sam komentarz.
Szkoda słów na Panią Hanie – jak osoba, która nie ma pojęcia o poezji może wykazać się konstruktywną krytyką takiego czy innego utworu. W jej mniemaniu wszystko co nie jest częstochowskim rymem nie jest wierszem więc jak tu znaleźć w niej adwersarza?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kiedyś, kiedyś to dorwałem odrazu miałem w łebie muzyke
dziękuję za przypomnienie, ech, jak jeszcze sobie przypomnę,
cudo wiersz, dziś już takich nie ma

co do wiersza Fagocie, troszkę na współczesny przeniosłeś,
nie wiem, nie rozeznaję się, może ja już rzeczywiście nie tutejszy
MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kiedyś, kiedyś to dorwałem odrazu miałem w łebie muzyke
dziękuję za przypomnienie, ech, jak jeszcze sobie przypomnę,
cudo wiersz, dziś już takich nie ma

co do wiersza Fagocie, troszkę na współczesny przeniosłeś,
nie wiem, nie rozeznaję się, może ja już rzeczywiście nie tutejszy
MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kiedyś, kiedyś to dorwałem odrazu miałem w łebie muzyke
dziękuję za przypomnienie, ech, jak jeszcze sobie przypomnę,
cudo wiersz, dziś już takich nie ma

co do wiersza Fagocie, troszkę na współczesny przeniosłeś,
nie wiem, nie rozeznaję się, może ja już rzeczywiście nie tutejszy
MN
Broń Boże nie jest to próba uwspółcześnienia Tetmajera on jest tu jedynie tytułem wstępu do własnych przemyśleń i spojrzeń, a co prawda to prawda dziś trudno o takie wiersze a przecież to tylko jeden z wielu wspaniałych jego autorstwa.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kiedyś, kiedyś to dorwałem odrazu miałem w łebie muzyke
dziękuję za przypomnienie, ech, jak jeszcze sobie przypomnę,
cudo wiersz, dziś już takich nie ma

co do wiersza Fagocie, troszkę na współczesny przeniosłeś,
nie wiem, nie rozeznaję się, może ja już rzeczywiście nie tutejszy
MN
Dzięki za plus :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kiedy przyniosłam ojcu wiadomość o przybuyciu gościa, znieruchomiał. Jednakże przyjęto go, i to bardzo godnie.    Nazywał się pan H. Był w wieku mego ojca, nosił się elegancko i nie był znowu aż tak brzydki.    Mieszkał u nas przez dwa miesiące.   Ojciec powiedział tylko, że przyjechał w odwiedziny. A jednak rzadko schodził na dół, kiedy on przesiadywał w kuchni, i wyglądał jakby drążył dziurę w dłoni.    Pewnego ranka wszedł do mojego pokoju. Wiązałam chustkę na głowie. Spytał, czy – w obecności pana H. – mogę odkryć ramię. Po czym wyszedł szybko, nie patrząc na mnie.    Wieczorem stałam przed lustrem w ciemnym salonie. Pan H. wszedł do pokoju, zgarnął papierosy ze stołu i wyszedł; odjęłam od włosów drżącą rękę.     Wkrótce wyjechał, a niedługo po nim – wyjechaliśmy my. Wakacje nad morzem. Jak wielką ulgą była ta wiadomość po tych dziwnych miesiącach!    Zamieszkaliśmy w hoteliku. Biel, kolorowe daszki cukierni, mali chłopcy łapiący mewy. Ojciec odganiał osy znad deserów, czoło miał całkiem gładkie…    Sklepiki, stragany – wszystko to można było znaleźć tuż za plażą, w jednej linii. Codziennie chodziłam tam oglądać te same rzeczy.    W torebce nosiłam niewielką manierkę z wodą. Przystanęłam, żeby się napić, ale była pusta; widać zapomniałam ją napełnić. Wcisnęłam się między białe bryły budynków, ale nigdzie nie widziałam owej srebrnej fontanki z pitną wodą. Były tu jednak drzwi, jak sądziłam, tylne wejście do restauracji. Weszłam po schodkach i otworzyłam je.    Na parapecie stał dzbanek z wodą. Podeszłam doń i już podnosiłam go do ust, kiedy nagle się opamiętałam. Ostrożnie odstawiłam dzbanek; rozejrzałam się wokół. Stałam w pustym pomieszczeniu o białych ścianach. Nigdzie ani śladu dobrotliwej kucharki, ani kuchni w ogóle.    Były tu drugie drzwi. A pokusa – zbyt wielka…  Za drzwiami ujrzałam prosty pokój; znajdowało się tu wielkie łóżko z rozgrzebaną pościelą. Wciąż stałam w progu, kiedy usłyszałam dziewczęcy głos. Wołał, że ktoś spał w „dużym pokoju”.    Wypadłam przez drzwi w pustym pomieszczeniu; jednak zamiast wieczornego powietrza poczułam na twarzy powietrze młócone przez wiatrak.    Rozległ się drugi głos. Musiał należeć do starszej kobiety.    Przebiegłam przez pokój i przyłożyłam rękę i ucho do drzwi.     –...spał? – pytała dziewczynka.    – Ale kto?    Usłyszałam skrzypnięcie zawiasów. Pauza. Nie mogąc znieść bezruchu, wyszłam do pustego pokoju. Pomacałam nawet ścianę od strony z której przyszłam.    Nagle rozległ się okrzyk – tuż przy moim łokciu, z dziurki od klucza! Znalazłam się w pierwszym pokoju, w drugim, w trzecim… Same pokoje, żadnych korytarzy. I te głosy, wciąż wypowiadające to samo.    Piskliwe:    – Ktoś tam spał, ktoś tam spał!     I podobne wołania, lecz z czerwoną kropką zamiast wykrzykników.    Po moich bokach uchylały się drzwi: do pokoju z rozgrzebaną pościelą i tego, gdzie wcześniej nasłuchiwałam.    – Spała tu – biadała starsza pani.   Miałam ochotę krzyknąć, że nie, nie spałam!… lecz pod językiem czułam piasek, a na podłodze w pokoju po prawej — stał dzbanek z wodą.    
    • @Nata_Kruk Niestety ja maluję jedynie słowem. Większość przedszkolaków ma więcej talentu malarskiego ode mnie :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ... :)) a on ucieka, ze swoją tyopwą, dla niego, miną. Dzięki Jacku.
    • @Konrad Koper... Tobie.. pięknych świat życzę... :)
    • Dionizosie - bogu przemieniony w byka tytani twoje mięśnie na strzępy darli ty wśród ich popiołów, wróciłeś do życia delektując się każdym jego aspektem   Dziś - okiełznany blizną na skroni, śpisz w mym wnętrzu na twarz twa zrzucono dorycką kolumnę z nozdrzy wciąż ci namiętnie jucha upływa a Sylen przy twym boku swą mądrość szerzy   Lecz kiedyś, Apollo uśnie wśród rzeźb i ładu Zasłona Mai, padnie pod naporem Tanatos zemrze w objęciach wielkiej jedni Eros i ty Bachusie, wskrzesicie ogień
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...