Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Była jak pocałunek
czerwienią warg naznaczony
stopy całuje,choć wie. . .

Odskocznia...trampolina...rozbujana
na krawędzi pięty,
brzeg basenu
choć ten wyschnięty
to . . . skok
i nawet trzy piruety,
obroty wokół osi
istnienia,
wahadło pytań
jak z Szekspira
- przeklęta dusza
księcia Hamleta,
lot ku gwiazdom
w kierunku...odwrotnym,
Spadek, bardzo krótki
zaledwie ułamek sekundy,
zimno glazury
przeszywa dreszczem
a słońce u góry,
spadła
wraz z deszczem

Czyje to słowa
przedwieczne
w spiralnym skręcie
zaklęte;
głos matki ciepły
szorstki ręki ojca
dotyk surowy
jak skóra
świeżo ubitego zwierzęcia,
czas minął
umarł zegar z kukułką
kartki z kalendarza
porwał wiatr,
na nic szeptane zaklęcia
moment reprodukcji
tylko on pozostał.
Nad grobem
smutny krzyż,
pękł znicz
z nadmiaru gorąca
- jak zawał serca.

A tam czerwienią warg
naznaczone:
mały wycinek trawnika,
odskocznia...trampolina
rozbujana,bo jeszcze niedawno
na krawędzi pięty,
powietrzem jeszcze świszczą
skok i trzy piruety,
Przeszyta dreszczem
spadła podobna do deszczu
z tym deszczem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie chcą cię widzieć pod osłoną nocy, o nie. Na srebrnym talerzu jeść złotych rozgwiazd. Ocean wyrzucił je na rozbitej klepsydry piasek. Mackami sięgają nieba, umierając na dnie odbitych pomruków fal. Płynie nurt niezatapialny, mąci światło latarni, podbija statkom kadłuby. Kołysze we mgle ze srebrnych nici hamaki, śpią w nich tajemnice. Zaklęte w gwiezdnym pyle, rozświetlą kompasu kierunki. W oku lunety nie widać kresu horyzontu. W marynarskim kole toczy się tęsknota za szyfrem. Zacumować już nie ma gdzie.   Słychać wrzask mew, ich białe skrzydła tną wstający świt. Wyrasta nadzieja z nagich koron drzew, drapią jego twarz. Milczy. Pogłębione bruzdy okrywa kobaltowej toni cierń. Zapada w bieli, głęboko się skryje, za puchem szarym, zaczeka. Zanim kurtyna uderzy w grunt, wypali w niej siatkę do połowu ryb. Skąpie w niej swoje czyste dłonie. Z bryzy wyrzeźbi bałwany. Opadnie z impetem naturalnej siły, odbije w tafli spojrzenie i rozproszy się w złudzeń mgnieniu. Widok rozciągnie się nie skończony, kulę ściśnie mocniej atmosfera.  
    • dziwność  nie zna granic    cóż za pogoda  upały  nic mi się nie chce  jak byłem młody ... niestety  dziś trzeba dźwigać  dwadzieścia jeden lat …   ojciec powiedział    już chciałem  cię synu skreślić    ale ...   DOPÓKI MARZYSZ  WSZYSTKO PRZED TOBĄ    i spojrzał na mamę    ONA  ONA CHYBA JUŻ... przestała    a przecież  taka śliczna i młodziutka    JA NIGDY  NIE PRZESTANĘ MARZYĆ    7.2026 andrew  Sobota, już weekend  dziś młodość często zmęczona życiem  a my …   nie przestawajmy MARZYĆ   
    • @karenka @Marek.zak1 dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • nie wstydźmy się łez one są jak lek który pomaga zrozumieć trudne dni   one nie muszą boleć czasami pomagają zrozumieć to coś   nie ukrywajmy ich niech zdobią naszą zmęczoną twarz   Nie wstydźmy się łez to nie przegrana to prawda która pomaga żyć      
    • Niezwykle mocna satyra... czytelna metafora władzy jako lalkarza – świetnie oddaje poczucie kontroli i manipulacji systemowej...pozdrawiam serdecznie* 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...