Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

na celowniku biel firanek
utkanych lekko tak nad ranem
nicią niepewnie drżących spojrzeń
rzęsy porankiem rozczesane

świt je rozzłocił słońca smugą
wplecie okruchy snu maleńkie
w siatce pajęczej uśmiech mruga
tak filuternie i misternie

wiatr jeszcze muśnie senne progi
otworzy wrota brzasku dotyk
masywny posąg ciemnych kotar
sfrunie z lekkością niczym motyl

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ach ty zasładzaczko forum :DDD Człowiek prosi bez cukru.. a tu :) lirycznie
tylko bym tak:

otworzy wrota brzasku dotyk

to zmienił bo to bardozwyraźna metaforka dopełniaczowaa takie są beee

ale ogólnie rozkoszuję się wierszem.. taki poranny on jest :)

pozdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ach ty zasładzaczko forum :DDD Człowiek prosi bez cukru.. a tu :) lirycznie
tylko bym tak:

otworzy wrota brzasku dotyk

to zmienił bo to bardozwyraźna metaforka dopełniaczowaa takie są beee

ale ogólnie rozkoszuję się wierszem.. taki poranny on jest :)

pozdr.
dzieki Adolfik:)...masz racje musze unikać metafor dopełniaczowych..pomysle nad zmianą..pozdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...