Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gdzieś na zakręcie łzy wirażu
co po policzku kroplą spływa
w grymasie ust, już bez obrazy
tworzących słowa tak dotkliwe

w niepewnym drżeniu czubka palców
gdy dłoń nerwowo się zaciska
a oczy patrzą jakby naprzód
chociaż iskierka blasku znikła

w lekkiej tęsknocie tkwi pragnieniem
juz niewracania do przeszłości
obdarta z marzeń ma natura
na kwiatku drżący mały motyl

Opublikowano

Szanowna Pani Bernadettko
sprawdziłem ilość zgłosek - się zgadza,
sprawdziłem średniówkę - się zgadza:)
tyle tytułem wstępu.
Zwabiła mnie Pani tytułem, bo na słowo "kobiecość"
jestem uczulony, paskudna alergia. Tym bardziej kobiecość w wykonaniu kobiety
zawsze mnie ciekawi i tym razem też.
Wiersz podoba się średnio ze wskazaniem na tendencję wzrostową:)

Co bym zmienił;
otóż zakręt i wiraż to chyba błąd stylistyczny- tautologia się kłania,
no i "ma natura" powinna ulec zmianie /to "ma" nijak się ma:) /
proponuję - żeby dziewięciozgłoskowca nie zepsuć - taki wers:

obdarte z marzeń moje ego

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • oto jasny dzień nastał dobrze że wszystko poukładane księżyc piękny na niebie niebo prawie bezchmurne i tak jakoś jaśniej zrobiło się w głowie i w niebie załóż kapelusz
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi zimowej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Ty na plaży siedzisz w dni troskliwie pogodne; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, niby ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma. I na moim ramieniu jarzy się surowy, miłosny ex libris.    
    • @Berenika97 przestali się wspierać duchowo i zbrzydli
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - fajnie że się podoba ta gonitwa  - dziękuje za przeczytanie -                                                                                                Pzdr.uśmiechem.
    • @MIROSŁAW C. Można tak powiedzieć:) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...