Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dużo rzeczy jest fałszywych
wymyślonych nieprawdziwych
lecz najbardziej wszystkich boli
gdy ktoś z własnej swojej woli
po przeciwnej stronie stanie
robiąc to niespodziewanie
nóż nam wtedy wbija w serce
raniąc naszą duszę wielce
człowiek taki jest tyranem
mimo iż się czuje panem
świata oraz życia swego
niezważając na drugiego
przyjaciele są wspaniali
ten okazał się do bani
najpierw zdobył zaufanie
czekał na to co dostanie
lecz gdy cel swój w końcu zdobył
to bez ciebie już się obył
ty zostałeś oszukany
a on teraz bardzo cwany
spędza czas cię wyśmiewając
nowych ofiar wyglądając
w owczą skórę znów się wcieli
by go za anioła mieli
wtedy też ich wykorzysta
sprawa ta jest oczywista
taki już to typ człowieka
nic dobrego go nie czeka
jeszcze będzie płakać hoże
lecz nic mu to nie pomoże

Opublikowano

Z chęcią bym go pokazała mojej koleżance, która w taki właśnie sposób została oszukana przez przyjaciółkę.
Wiersz od razu mi się spodobał, właśnie dlatego, że jest związany z tematem fałszywej przyjaźni, że tak to określę. Rymy fajnie dobrane, chociaż nie roi się od niecodziennych porównań.

Opublikowano

bardzo dziękuję :) piszę prostymi słowami i robię rymy jakie przychodzą mi do głowy,może inni uważają to za częstochowę ale mnie to nie obchodzi :) pisze dla własnej przyjemności,poza tym mam 17 lat i dopiero staram sie doskonalić swoją pasję :)

Opublikowano

własnej swojej = może być własna nie-swoja?

Co do wiersza: Rymy za proste (staraj się robić niegramatyczne, neidokładne nP. wielką - będa, słowo - skoro etc) i układaja je na pocżatku w układ ABAB, bo taki potrafi ładnie wygładzić nawet proste rymy. Rymów czasownikowych (zdibył-obył) ma byc jak najmniej, bo sa to rymy proste, źle brzmiące.

Co od formy, nie rozpisuj się tak - zagęszczaj myśl. Pisząc dbas o równą liczbę sylab i regularną średniówkę:

Szedłem raz drogą | pazua | do swojego domu

5 sylab + 6 = 11 sylab

Co do treści - - więcje metafor! Przy pomocy metafor i plastycznych opisów kreuj świat, w ktroy można się wtopić czytając! Który pobudza wyobaźnie, intryguje. Tak jak pisął kolega Johny: zmaiast deszcz pisz samobopjstwo kropel deszczu etc. Treść niech nie będzie dosłowna, niech bedzie miała wiele warstw, ale czytelnych!

Pozdr.
pozdr.

Opublikowano

nic nie poradzę,że lubie rymy dokładne :) ale dzieki za wskazówkę,mimo to pewnie nie będę używać rymów niedokładnych :) a co do rymów czasownikowych to postaram się je ograniczyć :)

Opublikowano

Adolf Ci wszytko świetnie opisał i uwierz ma racje:) To forum naprawę może wiele nauczyć, więc korzystaj z rad.Każdy z nas sie tu przecież uczy i doskonali:)

Dodam tylko: warto by pomyśleć o podziale na strofy;skracaj wiersze, wyrzucaj to co nie orginalne, bo lepiej żeby cały wiersz zachwycał, niż zachwycał jeden wers.

pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...