Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Coż mogę zrobić, kiedy życia brakuje
To co odeszło wciąż w głowie dryfuje
Patrzę na krople wpadające do błota
Na ścianach wisi z ołowiu tęsknota
I niema ucieczki przed myślą co gnębi
W okaleczonym i pustym do głębi
Świecie odartym z większości kolorów
Zbudowanym tylko z wewnętrznych sporów

A gdyby tu dusza jakaś mogła zbładzić
Pewnie udałoby się tą nudę zmącić
Lecz tylko cisza gipsem umysł oblepia
Widze wpatrzone we mnie jej czarne ślepia
Niema sposobu by wyrwać się z sieci
Wskazówki zegara wędrują, czas leci
Myśli wciaż płyną monotonne, smutne
Tchnienia niespokojne, koszmary okrutne

Tą nocną porą, mrokiem zalany czuję
Jak się coś w głebi burzy i gotuje
Obraz wracający, natretne wspomnienia
I zaczynają tańczyć we mnie pragnienia
Jej ciało cudne słodkim zapachem nęci
Krew w żyłach tętni, w głowie się kręci
Pod czaszką już burza potężna się wzmaga
A trzewia wszelakie wiatr sztormowy smaga

Obsesja ta dręczy w wielu odsłonach:
Myślą by zamknąć ją w swoich ramonach,
Skosztować jej ust, co pieszczą podniebienie
W nagośc jej wkroczyć, nakarmić pragnienie,
Owlec wzrok w to piękno niecodzienne, boskie,
Ale najbardziej chciałbym usłyszeć te proste
Dwa słowa szczerza przez nią wypowiedziane
Nic nie usłyszałem, zasnołem nad ranem


Art Ankh Hlemin czerwiec 2004

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Obojetnie czy mnie satysfakcjonuje czy nie zakończmy już ta polemike, gdyż do niczego nie doprowadzi. Ma pan prawo pisać co chce, a ja to szanuje. Teraz czekam na ewentualne inne opinie.

Miłego dnia życze
[sub]Tekst był edytowany przez Art Ankh Hlemin dnia 18-06-2004 11:43.[/sub]
Opublikowano

A więc ...
Ogólnie bardzo dobrze że z rymem , bo taka poezja odchodzi w zapomnienie ... w czasach dzisiejszych – to już unikat .
Zakończenie wiersza zaskakujące , robi wrażenie ..i pozostawia miły smak .

Niestety ....dobry rymowany wiersz to bardzo trudna sztuka .
I ów tekst to potwierdza ..czegoś mu brakuje i rzuca się to w oczy bardzo nachalnie ...

Wierzę jednak że popracuje pan nad tym aby pisać piękne i rymowane wiersze ....
Proszę powoli iść w tę stronę , może być tylko lepiej .

Pozdrawiam L.G.

Opublikowano

* nie mogłam przetrawić tego błędu ortograficznego, który wszyscy czytający ten wiersz zapewne zauważyli (a przynajmniej powinni), zwłaszcza że się powtarza.to po pierwsze.
* po drugie te rymy...nie jestem do nich do końca przekonana.najbardziej przeszkadzają mi cztrey ostatnie wersy, w których juz zupełnie nie ma rymu.czy to przez lenistwo?myśle, że jeśli już podjąłeś się rymowanego wiersza to powinien chyba z konsewencją być taki do końca.
* mimo wszytko, moge pogratulować, że znalazłeś jednak tak dużo rymów, bo wiersz jest długi, a przy tym dość sensowny.

...ale to tylko moje skromne zdanie ;)
pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuje za słowa uznania. A wierszowi z pewnością czegoś brakuje, bo w poezji jestem nowicjuszem i napisałem dopiero kilka utworów. Postaram się poprawić.






Równiez dziękuje za opinie, takie wypowiedzi utwierdzają mnei w przekonaniu, że nie jest ze mną az tak źle ;)
A co do ortografi: nie jest ona moja mocną stroną, dlatego cieszy mnie że tylko jeden błąd się wkradł ;)
jeśli chodzi o rymy: Ostatni wers z założenia miał pozostać bez rymu i jednocześnie miał burzyć układ 12-sto zgłoskowca. Jednak gdy okazało sie że będzie miał 11 sylab, czyli zaburzenie nie będzie wielkie, a może nawet niezauważalne, postanowiłem dorzucić 12 sylabe i nieczego nie burzyć.
Wersy 3 i 4 od konca rzeczywiście powinny byc rymowane, jednak po 2 godzinach bezowocnego myślenia podsałem sie, można zawać to lenistwem ;) Może kiedyś to poprawie.


Pozdrowienia dla obu recenzentów

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 ... pamięć i prawdę  w piórka ubieramy  kaleczymy czym częściej  błędnie powtarzamy    one z gałązki na gałązķę  raźno przeskakują  dobrze w tym piekiełku przebrane się czują  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • RZEŹBIARZ SŁÓW   Słowa grube i nieociosane bez obrazu i jakieś bez fantazji, niebyłe, te, które się rodzą samotnie gdzieś nad ranem w głowie bezdomnego poety, są tylko gwiezdnym pyłem.   Dłutem pióra zryte bezlitośnie, z krwawych wiór się otrząsają powoli, czasem się wynurzają z zachwytem, innym razem ze wstydem gasną gdzieś w kącie powoli.   A rzeźbiarz rozhulany w swej samolubnej pasji, tnie tępo i układa niezrozumiałe wyrazy, nieważne czy ktoś je obudzi z ciepłem do życia, on rzeźbi piórem zbolałym, i serca delikatne parzy.   Wiór ściele się gęsto pod krytyki butem, czasem słowo sękiem grubym się ze strachem broni, on już nie dba o zbędne detale, o już wie, jaka myśl się na bieli kartki strachliwej wyłoni.   Nagle wrażliwość chwyta aroganta za serce, być może zmarnował z słów myśli surowe, już za późno gdy rylec pióra złamany bólem, już na karcie obraz oprawcy gotowy.   Bogdan Tęcza.
    • @Tectosmith szokować?  Chyba mnie przeceniasz  @Waldemar_Talar_Talar dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Amber bardzo dziękuję Bursztynku za czytanie @tie-break myślę że w czasach które opisuję postrzeganie miłości bliskości było nieco inne  Ludzie znacznie bardziej skupiała się na cielesności niż na emocjach  Dziękuję za tak fantastyczny komentarz  Bardzo mnie cieszy Twoja obecność pod moimi tekstami  Pozdrawiam serdecznie
    • @Tectosmith

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Moja opinia o wrzuconym wierszu nie jest pewnikiem, tylko wyłącznie moją subiektywną opinią. Jeśli masz inną, po prostu to napisz. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To jest naprawdę dobre - wskazujesz mnie jako osobę nie rozumiejącą tego, co napisałeś:      To napisałeś Ty i wiem (serio), że chodzi o to, że jesteś autorem książki i prawie tysiąca tekstów.      Autorce podoba się bardzo wiele i nie wnikam w jej gusta.      A niby dlaczego? Dlaczego mam nie kwestionować Twojego osądu? Dlaczego miałbym przyjmować Twoje słowa za pewnik?  Jak już napisałem - bycie autorem zobowiązuje do utrzymania spójności w przekazie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...