jasna Opublikowano 3 Sierpnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Sierpnia 2008 koniec dnia przez ciebie komarze muszę ruszyć ręką * jaka cisza! przez ciebie komarze podnoszę głos
Ann N.N. Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ale się umęczyłaś. :p Fajnie to wyszło. Pozdrawiam.
Dominika Iks Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Mnie również wersja jasnej zdecydowanie bardziej się podoba.
jasna Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ale się umęczyłaś. :p Fajnie to wyszło. Pozdrawiam. A żebyś wiedziała! ;-) Dodatkowo: jaka cisza przez ciebie komarze podnoszę głos ;-) Dzięki Ann :-))
jasna Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dominiko, dziękuję za opinię :-)) Dziękuję za komentarz i za wariację :-))
Dominika Iks Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. moja wersja jest komentarzem, a nie wersją konkurencyjną do haiku jasnej Marianno, wiem, to tak spontanicznie wypadło :)) Pozdrawiam. a.
Boskie Kalosze Opublikowano 8 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 8 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ta wersja podoba mi się bardziej. Jest super! Kojarzy się z ostatnimi słowami Juliusza Cezara: "Et tu Brute?" ("contra me"). Czyli, tłumacząc je na wakacje: wakacyjna miłość - i ty komarze przeciwko mnie? Pozdrawiam ;)
Boskie Kalosze Opublikowano 8 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 8 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zastanawiałem się, jak to odwrócić. W stronę hałasu, owszem - ale czy tylko? kwitnąca lipa pszczoły nad głową coraz głośniej I mamy coś z upojenia się (a la Kochanowski) pod lipą ;) ale też obserwację przyrodniczą: spracowane pszczoły unoszące do ula pyłek bzyczą głośniej niż kiedy leciały do lipy. Patrząc w ten sposób nie wiadomo już, co bardziej szumi: lipa, pszczoły, czy.. w zmęczonej dniem (albo winem) głowie? Jak zwykle uroczo inspirujesz. Pozdrawiam :)
jasna Opublikowano 9 Sierpnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ta wersja podoba mi się bardziej. Jest super! Kojarzy się z ostatnimi słowami Juliusza Cezara: "Et tu Brute?" ("contra me"). Czyli, tłumacząc je na wakacje: wakacyjna miłość - i ty komarze przeciwko mnie? Pozdrawiam ;) Cha, cha, cha! Śśświetnie! Udana wariacja! (Z autopsji? ;-) ) Ot, przeciwnik ;-)) Swoją drogą taki komar wiele może. Dzięki, że się pośmiałam. jasna :-))
jasna Opublikowano 9 Sierpnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zastanawiałem się, jak to odwrócić. W stronę hałasu, owszem - ale czy tylko? kwitnąca lipa pszczoły nad głową coraz głośniej I mamy coś z upojenia się (a la Kochanowski) pod lipą ;) ale też obserwację przyrodniczą: spracowane pszczoły unoszące do ula pyłek bzyczą głośniej niż kiedy leciały do lipy. Patrząc w ten sposób nie wiadomo już, co bardziej szumi: lipa, pszczoły, czy.. w zmęczonej dniem (albo winem) głowie? Jak zwykle uroczo inspirujesz. Pozdrawiam :) Witam Cię przy biurku :D)) Zawsze się cieszę, gdy moje haiku inspiruje. Dzięki. jasna :-)) P.S. Dodam tylko, że mój podniesiony głos był wprost proporcjonalny do wagi komara i siły ukąszenia. ;-)
Boskie Kalosze Opublikowano 10 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 10 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jak najbardziej! Wszyscy mówili mi, że to tylko chwilowe zauroczenie. Nawet komar, kiedy czekałem wieczorami pod jej oknem :) Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 10 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 10 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pierwsza wersja podoba mi się chyba bardziej. Oddaje przepracowanie, znużenie dniem, kiedy człowiekowi brak sił żeby kiwnąć choćby palcem. A tu raptem taki mały komar. Co do brzęczenia pszczół - zawsze zastanawiało mnie, dlaczego raz lecą cichą, innym znów razem straszliwie hałasują? Nawet chciałem napisać haiku, że cieszą się, bo właśnie znalazły pyłek na miód :)) Ale postanowiłem to najpierw sprawdzić. Posadziłem lipę w ogrodzie i przy stole pod nią czekałem co wiosnę aż okryje się bujnym kwieciem. I oto pewnego razu usłyszałem intensywniejsze niż zwykle brzęczenie odlatujących pszczół. Tak - odlatujących z lipy, bo te, które leciały do niej, robiły to jak zwykle niemal bezgłośnie. W pierwszej chwili jak kiedyś pomyślałem, że cieszą się jak ja, że lipa wreszcie zakwitła. Ale zaraz, zaraz... czyżby darły tak japy? Hm, czy pszczoły mówią? I wtedy zwróciłem uwagę na ich skrzydełka - to one wydawały te hałaśliwe dźwięki! Teraz wszystko już było proste - złapałem za ołówek i na kartce zacząłem notować ile razy macha skrzydełkami pszczoła lecąca do lipy, a ile razy odlatująca z pyłkiem do ula. Okazało się, że "na pusto" robi to około 200 razy na sekundę, a obciążona jak bombowiec bombami macha aż 340 razy skrzydełkami w ciągu sekundy, żeby nie zlecieć na mordkę i na mnie. Dlatego właśnie tamte brzęczące głośno, spracowane pszczoły skojarzyły mi się z Twoim haiku, gdzie po ciężkim dniu Peel nie ma już siły nawet machnąć ręka. Chyba, że... na komara. Pozdrawiam :))
jasna Opublikowano 10 Sierpnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pierwsza wersja podoba mi się chyba bardziej. Oddaje przepracowanie, znużenie dniem, kiedy człowiekowi brak sił żeby kiwnąć choćby palcem. A tu raptem taki mały komar. Masz rację. :-)) I choć obydwa utwory mówią o wieczornym zmęczeniu, to pierwszy lepiej to oddaje. Naprawdę bardzo ciekawa obserwacja. Nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Zawsze słyszałam niesamowicie brzęczący sad. Podziwiam Twój zapał i cierpliwość. Przyuważę te pszczoły na wiosnę. Mam nadzieję, że nie musi być to lipa. Tylko muszę zdać się na słuch, bo nie dysponuję urządzeniem do pomiaru machów skrzydełkami :-)) Bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie się i tym razem nie mogę się już oprzeć, aby nie zacytować fragmentu "Estetyki chińskiej" Adiny Zemanek:W założeniu chińskim poeta liryczny nie zwracał się do ludzkości jako ogółu, lecz do kogoś, do konkretnej osoby lub grupy ludzi znanych poecie. Mogli być to nawet ludzie żyjący w innych miejscach i czasie. Był to ktoś, komu poeta pragnął ujawnić siebie poprzez własną poezję. W tradycji wykształciło się bogate słownictwo do pisania o poezji, jednak wśród tych wielu wyrażeń nie ma zwrotu, który byłby odpowiednikiem zachodniej "publiczności": ogółu, który słucha, co człowiek Wordswotha mówi do ludzi. Zamiast takiego wyrazu, do określenia idealnego odbiorcy chiński poeta stosował zwrot zhiyin, czyli "ten, który zna brzmienie". Gdyby to nie był tak trudny wyraz, często nazywałabym tak Ciebie. jasna :-))
Boskie Kalosze Opublikowano 11 Sierpnia 2008 Zgłoś Opublikowano 11 Sierpnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O, jak ładnie! Chciałbym choć raz usłyszeć jak wymawiasz zhiyin - nie trzeba już wtedy żadnego haiku. Albo zróbmy Chińczykom psikusa i nazywajmy takich zhiyin`ów swojsko:brzęczący z trzmielami Ciekawe, jakby oni to wymawiali? ;) Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się