Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Oprócz tego obiecuję, a może postaram się, że sobie porządkuje warsztat i koniec ze: słowem, literą i innymi pierdołami. Będa nowe pomysły. :))
________________________________________________________________

Na spalenie Aleksandryjskiej Biblioteki


Dedykuję:
- straconym wierszom Norwida
- dziełom spalonym na Bebelsplatz
- dziełom spalonym przez Inkwizycję


I

Wiesz skąd są chmury w czarne futra zdobne,
co w dzień burzowy Niebem podróżują?
To cienie dymów tuszem jeszcze mokre,
co z Aleksandrii do Słońca wzlatują.
Ich podróż trwa już, tyle, ile czasu
potrzeba skale na wzrośnięcie w górę,
ile by ziaren złotych zebrać piasku,
by z nich usypać ludziom piramidę!
Wtem się zapytasz: Jak tak długo płonie?
Jak tysiącletni może istnieć ogień?
Na to odpowiem: zważ czy w ludzkiej mowie
Jest tyle głosek, ile myśli w słowie,
Tej siły, którą człek wydarł z papieru,
Której nie dano trwać na stronie-niebie,
Którą szaleniec zniszczył by bez-celu
Czarne litery trąc ciągle o siebie
Krzyczały z sensem - tak głośno, tak cicho -
Jak w głębi morza to uśpione echo?

II

Spalił szaleniec gmach świątyni wiedzy
w przyszłość chcąc wzlecieć, by jego osoba
na wieki przeszła z dymem, z którym legły
nie dusze zwojów - regałów kohorta!
Wsiąknął w papirus – ten - z którego słowa
Jakby w panice wiatru się chwyciły
by w księgi kartach całym się uchować
przed własnym życiem – przed ludźmi żywymi!
Ale na darmo! Chociaż oddział upadł,
Choć na dziesiątki rozbili imperium
Mówili starcy, że widzieli ducha
jak w smugach tuszu biegł do świata kresu.
Był czarnym płaszczem i ziemi nawozem,
Co rozproszonym przez ognia iglice
Miał opaść znowu, myśli zrodzić młode
I stworzyć dzieło – oraz stworzyć życie.
Sen się doczeka kiedy w obcym głosie
Znów się ucieleśni w swym ostatnim locie…

III

Cóż że ją spalił, gdy marzenie jego
Jak cienka żyłka upleciona chciwie
Z obłudy, z wiary, rozpruła się w piekło.
I umierając, wiedział tylko tyle:
Czas nie zna głupców, ich pozwala roztłuc
W dal prze szaleństwo - zaś szaleńcom pomóc
Wydostać [się] z mózgu, ze świata krzywego
Nikt już nie pragnie: bo nie żyje człowiek -
- żyje szaleństwo!
IV

Leczy ty,
Lecz ja?

Jakże mamy wejść w progi tej spalonej?
Pamiętasz jak wczoraj w bój poszły regały -
Jak dowodziłem prowadząc na wojnę
O naszą Ziemię - ja wiersz nie-poznany?
Słyszę litery! Teraz są tak wolne!
Już ich nie wiąże papierowa krata!
Już nie w kajdanach! - Już ja ich nie wiodę:
padłem pod słowa, padłem jak ich karta!
Chwała przegranym! chwała naszej klęsce!
Bo oto prawdą i ziszczeniem marzeń
(Jak ruin ciała dziś zdobiące Grecję)
Jest nie zwycięstwo: ale wieczna pamięć!
Orężem duszy, co w teksty zaklęta,
Wciąż powtarzana przez zdań błędne chóry
Jest nie tworzywo, a ostrze… bez miecza -
od niego wolne - łamią swych ciał mury!
[ Jak ] drukarz wyciska obraz, piętno Nieba
Tak słów kolumny, to histori słowa!

V

To nic,
Że płoną,
Że ich nie przeczytasz!
Jak myśl, która na rozkaz
Stroi się w słów zbroję,
Jak król, który płaszcz swój,
Ma z papirusu,
Tak ja: wiatr
Który niczym duchy
Cieleśni się kiedy świat upada
podniosłem
Serca strzępy
I poniosłem
Do Boga!

Opublikowano

ostatnia strofa w zasadzie nie do uratowania w kontekście całości.

wierszyk poprawny, w solidnej manierze (plus!), bogaty w znaczenia, ale jednak dla mnie, jako wybrednego czytelnika: powierzchowny. te poukrywane znaczenia (ziarna złote, piramidy, itp/itd) byc może byłyby świetną pożywką dla licealistów w klasach maturalnych, dla mnie jednak są wprostwmordowskie.

Opublikowano

Znów powiało rozmatyzmem. Fajnie ;)

Powiem tak: dużo lepiej, mości Adolfie: teraz to da się czytać ;p Jeszcze wciąż jest za długi, ale to w sumie też część tej romantycznej maniery, którą tak uwielbiasz. Początek jest bardzo dobry, zakończenie też fajne. W środku bywa różnie, ale już nie nuży tak, jak poprzednie. To drugi plus.

Mieszane uczucia mam względem personifikacji literatury. Z jednej strony ciekawy zabieg, taka mistyka romantyka ( ;p ), a z drugiej to takie - właśnie brak mi nawet dobrego słowa - może "typowe". Ale przynajmniej typowe dla literatury dawnej, niedzisiejszej - to też jakaś krztyna oryginalności w powtarzaniu ;) Poza tym, przyznam się szczerze, nie mam pojęcia, czemu ma ona służyć. Wydaje mi się czczym ozdobnikiem i to chyba najbardziej sprawia, że mnie nie przekonuje. Tym nie mniej jest wprowadzona zręcznie i całkiem dyskretnie. To też duży plus.

Przesłanie dosyć oczywiste, ale też nie mogę się z nim zgodzić. Niestety, nie jestem tak skłonny, jak Waszmość, do mityzowania i mistycyzowania poezji i poety. Chociaż, jeśli słowo jest ciałem dla myśli, to paralela do ludzkiej duszy jest trafna: nic ludzkości po niej, gdy braknie nośnika: tu ciała, tam - słowa. Takie moje zadnie na ten temat - może wkrótce o tym napiszę ;) Inspirujesz Waść do polemiki ;p

Ale mimo, że nie zgadzam się z przesłaniem, forma przypadła mi do gustu.

Gratuluję i pozdrawiam,
Drax

P.S. Aha zapomniałbym: teraz przesłanie jest czytelne. Nareszcie :D Czy znazbyt oczywiste? Może. Ale dla mnie w sam raz ;)

P.P.S. Przepraszam, że nie wysiliłem się na pełną interpretację, ale zbyt długi byłby to elaborat ;)

Opublikowano

ktoś napisał:
"rękopisy nie płoną"
i wg mnie miał rację

przywiązujemy się do tytułów

a myśli są samodzielne

buszują w nas i są niepalne

długie ten wiersz
i pewnie coś zostanie
i może wyrwie się w innej postaci

nie znam się na poezji, na literaturze
ale lubię takie pisanie
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie słuchaj Adolfie fałszywych Proroków, co to nie potrafią nawet trzywersowego
haiku dobrze sklecić a wypowiadają się na temat sensu elaboratów w poezji :)
Pozdrawiam.

Boski nie musisz się martwić, bo nijak nie przekonasz mnie do moich wierszy ;) Kiedyś się upajałem własną twórczościa, dzisiaj to nawet nie uraczysz u mnie jakiegokolwiek wydruku... a czemu... bo żaden wierszmi się nie podoba :/ zpaisuję je sobie na komputerze, ale to tylko żeby mieć ot dowody psotepu, bo ja wiem ((?))
Otóż opróćz tej ładnej skórki która tu widzicie (choć jak dla mnie jest mało interesująca - nie ma tu wyrafinowego użyciajęzyka, opisu, a myśl... podejrzewam, że jest stara jak świat) ale nie oto chodziLcohdzi o warsztat, ja wiem, że tak naprawe to jest na razie zlepka Słowackiego, Norwida i ... Jastruna (w te wakacje się nim zaczytuję). I móże iudaje mi się to łądnie przykryć ;/ ale ja widzę, że mój blok marmuru mimo prób jest tylko wciąż nie udaną pseud-kopią i zapożyczaniem ;/
np
Pare wierszy pisałem jakby norwidowo, ale potem sobie zorbięłm moją ukochaną próbę: tj. czytam najpierw moj wiersz, a potem Norwida... i... moged udawać, że coś nowego tworze, ale ja czuję, że wioersznorwdia jest jakby głesazy, wypuklejszy, podczas gdy moje to zdjęcie stylu.. płaskie i niezbyt głebokie,, bo jak miałbym się równać temu geniaolnemu wierszowi Norwdia

NA ZGON POEZJI
(ELEGIA)

Ona umarła!... są-ż smutniejsze zgony?

I jak pogrzebać tę śliczną osobę?

Umarła ona na ciężką chorobę,

Która się zowie: pieniądz i bruliony.

Pamiętasz dobrze oną straszną dobę,

Gdy przed jej łożem stałem zamyślony,

Łzę mając wielką w oku, co szukało,

Czy to, co gaśnie, jest duch albo ciało?



Ona zaś (mówię: Poezja), swe ramię

Blade ku oknu niosąc, znak mi dała,

Bym światło przyćmił, bo uśmiechy kłamie,

Jakby jej w oczy wiosna urągała.

Nie wiem, czy ranę dostrzegłem, czy znamię,

Pod lewej piersi cieniem, gdy zadrżała?...

O, byłem smętny, jak odtąd nie bywam,

Gdy mam już cmentarz i na nim kwiat zrywam.



Umarła ona (Poezja), ta wielka

Niepojednanych dwóch sfer pośrednica,

Ocean chuci i rosy kropelka,

Ta monarchini i ta wyrobnica -

Zarazem wielce wyłączna i wszelka,

Ta błyskawica i ta gołębica...

Gdy ci, co grzebać mają za rzemiosło,

Idą już piaskiem zasypywać wzniosłą!



Odtąd w przestronnym milczenia kościele,

Po brukowaniu się przechodząc płaskiem,

Nie jej ja depcę grób... lecz po tych dziele

Stąpam, co cmentarz wyrównali piaskiem.

Aż się zamyślą myśli niszczyciele,

I grom zawołam, by uderzał z trzaskiem,

Wiedząc, iż ogień dla bez ognia ludzi,

Choćby w krzemieniach spał, w niebie się zbudzi


Z Jastruna zaczerpnąłem troche luźniejszą formę niż tą ktorą miałęm od Słowackiego i pewne uwspółcześnienie...

ale i to nie jest najgorsze ;/ otóż te wiersze wcale nei są takie jakie miałvbym wyobrażenie o nich: wiesz Boski ja sobie mogę wyobrazić piekny obraz...ale namalowac.. to nie.. tak samo tutaj- jedno to zamysł - drugie wykoanie i nie będę oszukiwał, że (powiem prawde, bo co mi) czasem to wiersz, mnie prowadzi a nie ja wiersz.. bo jak wqyjaśnić tą zmianę, ktroa zmiemniła całe znaczenie wersa:

JEST
Sen się doczeka kiedy w obcym głosie
Znów się ucieleśni w swym ostatnim locie…

BYŁO:
Sen się doczeka kiedy w swym głocie…
Znów się ucieleśni w swym ostatnim locie…


Widzisz, to wtroche narazie jak zepsuty samolot, pół to mój pomysł, pół kajadany wiersza...
Nie będę już mówił, że dopóki ktoś na nIeszufalsdzie pod Elegią napisał mi, "O nei kojelny wiersz o wierszu" dopiero wtedy zobaczyłem, że wciąż moj warsztat ejst zbyt ogranicozny.. a tematy... nudne! ;

Pozatym jesteś jeszcze ty... :) wystarvzy mi przeczytać jeden toj apotem mój... już mi się nawet nie chce bronić mojego iwersza ;)

pozdr. i dzięki za wgląd ;)
Opublikowano

Znów powiało rozmatyzmem. Fajnie ;)

Powiem tak: dużo lepiej, mości Adolfie: teraz to da się czytać ;p

- Nie czytałeś mości Draxie moich najpierwszych dzieł, przez nie się przebrnąć nie da ;)


Jeszcze wciąż jest za długi,

ale to w sumie też część tej romantycznej maniery, którą tak uwielbiasz.

-nie będę kłamał, że czasem ponosi mnie wiersz, a nie wena, jeżeli wiesz o co cohdiz, pzoatym ostantio się Jastruna oczytąłem i Sen nocy zimowej, a on kotki nei był :)


Początek jest bardzo dobry, zakończenie też fajne. W środku bywa różnie, ale już nie nuży tak, jak poprzednie. To drugi plus.

- otóż, to co dla mnie powszechne to zatracenie mysli w środku :) chociaż i tak postep... pisąłem raz sonet o Wiedniu o uliczkach i parka... a na końcu w puencie dowaliłem:
Wiedniu Noe też idealny nie był' terazprzynajmniej jest początke, środek i zakończenie :)


Mieszane uczucia mam względem personifikacji literatury. Z jednej strony ciekawy zabieg, taka mistyka romantyka ( ;p ), a z drugiej to takie - właśnie brak mi nawet dobrego słowa - może "typowe". Ale przynajmniej typowe dla literatury dawnej, niedzisiejszej - to też jakaś krztyna oryginalności w powtarzaniu ;) Poza tym, przyznam się szczerze, nie mam pojęcia, czemu ma ona służyć. Wydaje mi się czczym ozdobnikiem i to chyba najbardziej sprawia, że mnie nie przekonuje. Tym nie mniej jest wprowadzona zręcznie i całkiem dyskretnie. To też duży plus.

- Mnie też nie przekonuje. Bo nie ja pierwszy płakałem nad literaturą niszcozną.. a co gorszanei byłem nawet świadkiem takiego zdarzneia, więc rzekłym małą sztuczność.


Ale mimo, że nie zgadzam się z przesłaniem, forma przypadła mi do gustu.

- z przesłaniem też się przejechałem: chodizło po prostu o to, że nei rpzeczytanei książki nie muszą się martwić, bo po spaleniu idą do Boga i sam Bóg je przeczyta (jakbyh wyróżnienie) a mysli nie przepadną tylko będą krąśżyć aż w końcu

Sen się doczeka kiedy w obcym głosie
Znów się ucieleśni

Gratuluję i pozdrawiam,
Drax

- fajnie, że się podobało. Dzięki

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dokładnie.. ale to nie tylko w świecie literatury... chodzi o to, że jesteśmy cały czas niwolnikami formy, szkicu, ramy czegoś... a mysli nie umrą nigdy

dizęki zawgolad i pozdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No tak, ale będzie już parę lat, jak Norwid nie żyje. Gdybyś ubrał się tak jak on i wyszedł na ulicę,
ludzie pukaliby się w czoło. Podobnie rażą te staroświeckie zwroty, czy stary sposób wnioskowania w pisaniu nowoczesnego człowieka - poety.
A przecież podobno Norwid wyprzedzał swoją epokę, a nie cofał się 100 lat do tyłu.
Jeśli to prawda, Ty wyprzedź naszą! Chyba nie sądzisz, że... wracamy do domu?

. .
. . . .
. . . . . . .
. . . .
I
I


Pozdrawiam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Moim zdnaiem to on nie tyle co wyprzedzał epokę, co stworzył coś co jest naderoryginalne wśród poezji, a czego nawet i dziś współcześni poeci. któzy tak bardzo pragną opanowac, zniewolić słowo i uwydatnić przekaz nie wychodz... czemu? Bo Norwid pozwala słowom życ,nie karze im znaczyć tego, co on chce i nie ocenia po wyglądzie słów... nie tworzy właściwie klasycznego wiersza-obrazu jak Słowacki, czy Mickiewcz, ale tworzy... świat.... który nie składa się z klocków-wersów wypindrzonych, ale...niczym miozg z pajęczyny nerwów, u niego zamyśłów... :) Takl czy inaczej Słowacki, Norwdi i Baczyński To moja Trójca Poetycka Swięta ;)

twoprzyć cos nowego... staram się Boski... ale mój zamyśł jest, żeby coś nopwego wysinąć właśnie azp oezji starej ;)

pozdr ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym.   I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę.   W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷.   Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów.   Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹   Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza!   Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu!   Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10)   Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022   ____________________   ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą.   ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow.   ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji).   (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.    
    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...