Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pamiętacie państwo, jak pewien użytkownik o nazwie "marianna ja" postulował o nie minusowanie pod starymi utworami? Pamiętacie (a przynajmniej powinniście, bo temat pisany przez tego użytkownika znikł). Przypominam, że głównie temu użytkownikowi chodziło o to, że wciskanie minusów pod starymi wierszami jest nieeleganckie i nie powinno się tego robić.
A tutaj proszę - ten sam użytkownik minusuje wiersze z datami:

Dnia: 2008-06-24 13:43:52, napisał(a): amerrozzo
Dnia: 2008-07-13 15:30:47, napisał(a): pchła szachrajka

Mam zatem pytanie - czy jest jakaś możliwość antydatowania (np. po dwóch tygodniach punkty znikają i wiersz zostaje, gdzie był), żeby takie rzeczy nie miały miejsca?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A ja myślałem, że mściwość nie przystoi ludziom kulturalnym. Zresztą brak kultury u innych nie zwalnie człowieka kulturlanego od przestrzegania jej zasad w swoim postępowaniu. W przeciwnym razie sam pozbawia się kultury. Myślałem, że tak wytrawna poetka jak Waćpani rozumie takie podstawowe rzeczy.


Zatem gratuluję dystansu i obiektywizmu w stosunku do własnych dzieł. Ja bym się na takowe zdobyć nie potrafił, więc ocenianie moich wierszy pozostawiam jednak innym. Koniec końców... po to je publikuję ;-]

Pozdrawiam,
Drax
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kłamiesz, jak zwykle, a oto dowody:
1 - to był TWÓJ postulat, nie Admina
2 - i od razu po TWOIM postulacie napisałem, że to głupie i nie powinno się tego robić (jakbyś nie wycinała postów, to gdzieś by to było)
3 - a ja napisałem u ciebie "kupa" i co?
4 - nie ma na tym portalu wierszy gorszych od twoich. A z ciekawości - jak się nie da czytać, to jak przeczytałaś?

Reasumując - stronę moralną pominąłem, bo wg mnie to jawna hipokryzja (szkoda, że nie znalazłem postu, jak marianna z Hanią i Goją umawiały się na minusowanie), za to nie pomijam strony technicznej - bo jeżeli zaczniemy stawiać minusy z zemsty, to wtedy zaczną się prawdziwe igrzyska.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




1. Wg mnie ma znaczenie, to świadczy o człowieku.
2. A jak się teraz z tym czujesz?
3. Że "kupa"?
4. Półka w toalecie chyba

A może to ty jesteś Hanią? To by pasowało, piszecie podobnie.
Opublikowano

1. no pewnie, że się mijamy.
2. napisz, jaki sens ma wywlekanie i minusowanie wierszy starych tylko dlatego, że ktoś ci dał słusznego minusa? Na twoją tfurczośc "etam" jest w sam raz.
3. jest, masz ją pod każdym swoim utworem
4. a co na nim napisałaś?

Autorka, o której wspomniałem ma podobny warsztat (a raczej "bezwarsztat") i broni się dokładnie tak, jak ty. Jakieś podobieństwa są.

Opublikowano

widzisz, Michał, bo to jest moralność Kalego: jak Kalemu ukraść krowę, to źle, a jak Kali ukraść krowę, to dobrze

poza tym ślepy zobaczy, że ta moralność jest na wskroś filisterska, a zatem pozbawiona wszelkich podstaw intelektualnych (z tego wnioski na temat poezji również) i bazująca na prostych skojarzeniach niemoralne=ruja, poróbstwo, a w tym wypadku również skatologia, czyli te wszystkie brzydkie rzeczy, które należy zasłonić kurtyną obłudy

takiej definicji moralności opartej na takich skojarzeniach można nauczyć średnio inteligentnego goryla

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kolejna złota myśl

jakże odkrywcza

a przy tym błędna; bo ja na przykład nie mam zdania na temat właściwości metali szlachetnych w warunkach temperatury bliskiej zeru bezwzględnemu, a zatem nie mam zdania na każdy temat, a skoro ja nie mam zdania na każdy temat, to znaczy, że nie każdy ma zdanie na każdy temat

i po co takie pierdy wypisywać, droga pani?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja bym na twoim miejscu nie zapuszczał się w rejony semantyki, bo to zbytnio obnaża już i tak wyeksponowaną nagość

nie wydaje mi się, bym był tematem; wiesz, zbytnie zanurzenie w oparach absurdu przestaje być śmieszne
Opublikowano

Ja bym coś jeszcze dodała, ale nie za bardzo mogę. Za to mogę napisać, że kto zaufa "mariannie" (jak ja) ten się strasznie rozczaruje. Dla promocji swoich wierszy sprzeda wszystko i wszystkich.

  • 5 tygodni później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • O gilu, ligo.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...