Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

noeron anamma
ruszyła brytfanna
znad mórz ku niebiesia
jakby wiatr ją czesał
strzelają w krąg iskry
na jej rozum i myśli
jak żywa pochodnia
tak co dnia

neron anamma
jak gwiazda zaranna
w wypukłości czółna
płynie rzecz rozumna
płynie po niebiesiu
aż do morza kresu
ze strony na stronę
składając koronę

neoron anamma
światłości pradawna
boski rozmiar stopy
nad niebiańskie stropy
wróć się znad o świcie
złóż na ziemskiej płycie
ciepło w pochodnię zaszytą
myśli heraklita

neoron anamma
ognista hosanna



[sub]Tekst był edytowany przez Andrzej_Kasprzak dnia 12-06-2004 11:32.[/sub]

Opublikowano

Witku, nie wiem, co to "neoron anamma", nie ma w słowniku wyrazów obcych i w google nic nie wyskakuje:).

Trochę ta brytfanna mi wadzi...w takich klimatach skojarzenia kuchenne nie są, jak sądzę, na miejscu...;)
...a o jakie klimaty mi chodzi? jest pewien patos w tym wierszu, ale o dziwo, nie razi...brzmi nie jak jakieś żałosne zawodzenie egzystencjalisty, ani jak oda do czegośtam...brzmi jak grecka modlitwa...choć nie słyszałem takowej...to coś w tym wierszu wskazuje na...wiem, to to wersowanie - jak najbardziej trafione...
...klimat i mgiełka mistycyzmu - jak najbardziej na tak...:)

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...