Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Natarczywość ujmuje się w obie ręce, żeby nie wypadła. Trzyma się ją mocno, pewnie, tak by cios nie chybił i w najlepszym wypadku nie musiał być powtórzony. Szybka śmierć, pana spod trójki. Bezkrwawa – zawałowiec.
Chodzą plotki, że długo chorował, żył w ciągłym stresie. Musiał wkońcu ulec grawitacji i dać się zakopać sześć stóp pod ziemią. Tylko kto, może decydować kiedy należy rzucić robotę papierkową, wziąć kosę i odebrać życie, śmiertelnemu obywatelowi świata? Są jakieś przepisy? Może drobnym maczkiem, na ostatniej, niedoczytanej stronie paragrafik?

Wola powołuje każdego dnia, nieskończoną ilość sędziów. Sale rozpraw ciągnął się ulicami, piwnicami, kanałami, biurami ze skórzanymi fotelami, lub z betonową podłogą na zardzewiałych łańcuchach. Skazani przechodzą próby, żeby zwalić się na ziemię jak kukła, z rozciętymi nadgarstkami. Wtedy są anonimowi, nawet oczy nie maja nic na swoją obronę.
Tak jak w czasie samosądu nie było obrońcy, tak po wykonaniu wyroku zasiada na ławie przysięgłych nieskończona ilość zamaskowanych oskarżycieli, prawdziwych czujących moralizatorów. Winny !Winna !Śmierć !Śmierć !
Kat za katem, w jednotorowych kolejkach. Napędzani wzajemną postawą, wydychając toksyny. Pełne domy. Korowody rozjuszonych rzeźników, gotowych rozszarpać zdobycz. Czyści, schludnie ubrani, ociekający smrodem, rządzą zemsty. Na policzkach skrzepy podniecenia - kolejny sabat czarownic.
Nie potrzebują sądów z odwiecznie niezdecydowanym prawem. Osądzanie według śmiertelności. Statystyki nie kłamią :
- Pani M zabiła w szale swojego męża. Niewinna !
- Pan A zgwałcił swoją córkę. Winny !
- Dzieci w Afryce umarły z głodu. Była ich setka.
Obuchem w głowę, do piasku, do robali ! Co nas obchodzą statystyki !

Jednostki się broni, miliony zakopuje.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...