Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O to właśnie mi chodzi - o podkreślenie tego, że są/byli jak dwie połówki tego samego jabłka.
Nawet śmierć nie potrafiła tego przerwać. A nogi, żebra, miednice i takie tam zostawmy
anatomom i... kotu:


Kot skrada się, cień przemknął w ciszy
tuż obok słoja z formaliną
gdzie moje serce. - Idź stąd słyszysz!
To nie dla ciebie! Już je minął

i się zakrada obok ciała,
które tuż obok mego leży
na stole - nie jak tego chciałam,
w blasku księżyca, bez odzieży.

Więc lepiej może pogadajmy,
jak spotkał mnie w Afganistanie,
jego w Iraku koniec marny.
Co pominiemy, kotu zostanie.


To tylko propozycja. Starałem się, żeby wszystko zostało tak, jak sama to ujęłaś.
Nie tylko odrzucając to co zbędne, ale... jeszcze to podkreślając.
  • Odpowiedzi 67
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przed chwil a ta Marianna wystawiła wątek, z żalem do mojej osoby. Gdy wymieniłam prawdę o jej wpisach, czyli je wkleiłam to go usunęła. Dlatego nie wierze w żadną jej ocenę, żadne zapewnienia, żadną prawdę.
Opublikowano

Stefan Rewiński
Dlaczego nie mój poziom? Co złego w takim podejściu do tematu?
Lepiej byłoby jakiś patriotyczny, nadęty protest napisać?
Ale temat rzeczywiście nie bardzo do mnie pasuje, wolę pisać wiersze z pozytywnym nastawieniem do świata.
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli pisze się w kontekście trupów o Afganistanie i Iraku, po co jeszcze wymawiać
słowo: wojna? Poza tym, tym co zostało niech zajmie się kot, to dla nich już nieważne.
Czy tylko o piersi, nogi i tym podobne chodziło tej parce? W takim razie,
jak nie wojna, to wkrótce zwykła smierc i tak by ich pozbawiła
tych ukochanych akcesoriów :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie, tu jesteś lepsza.

I dlatego ten minus? Wychyliłam się zanadto?
Jakoś nie bardzo mi się podoba wkładanie mnie do szufladki pt. sympatyczne i delikatne.
Dosyć przekorna jestem.
Ale to prawda, że gdyby nie dzisiejsze wiadomości, tego wiersza bym nie wkleiła.

Wiersz jest całością i dlatego nic z niego wyjąć się nie da (to do Boskich Kaloszy)

Pozdrawiam i przychylności Muzy życzę.
Opublikowano

"Kot skrada się, cień przemknął w ciszy" - czy może "skrada się kot". proszę podstawić i sprawdzić jak to wpłynęło na rytmikę.
"Teraz się skrada obok ciała," - a wystarczy "teraz przemyka", "teraz przechodzi".
"wybuch ją wybił, jakby piłką." - może lepiej "niczym piłkę"?
"Ze źle zszytego brzucha szczura" - to tekst dla Olgi Jackowskiej. W normalnych warunkach ciśnienia i temperatury praktycznie niemożliwe jest płynne wymówienie tego wersu.
"Ze źle zszytego brzucha szczura
wyciągam, rzucam. - Naści kocie!
A kot za szczurem daje nura
między wnętrzności. Ech sto pociech." - błąd logiczny. najpierw pani wyciąga szczura z brzucha i go rzuca, a za chwilę kot nurkuje między wnętrzności. niecelny rzut?
"Już lepiej może pogadajmy" i dalej "Ja z jedną piersią, ty bez głowy" - połączenie nie może być zrealizowane.

Opublikowano

Dzięki za wnikliwe przeczytanie. Nad uwagami jeszcze się zastanowię ale:

Pierwszy wers zaczyna się od kota. Akcent na kot i cień potem na Idź. Podobnie powtórka skradającego się kota ma podkreślić tajemniczość sytuacji.

Jakby / niczym - właściwie to samo, poza tym piłką jest rymem. Można to potraktować jak skrót myślowy : jakby pierś była piłką, taka licentia poetica ;)

Wers szeleszczący i zaciskający szczęki zźszrzszcz - aż dreszczy można dostać. To odpowiednie miejsce na zgrzytanie zębami, zaciskanie szczęk i dreszcze. Nikt nie mówił, że ma być łatwo :)

Ten rzut szczurem może być niecelny, byle dalej od serca. Szczur ( a za nim kot), pewnie trafił do jakiegoś pojemnika z .... To prosektorium, tam może być więcej zwłok, części zwłok, wnętrzności, organów w słojach z formaliną i takich różnych strasznych rekwizytów.

Dlaczego nie mogą rozmawiać? Mogą. Zostały przecież ich dusze. To tylko ciała nie mogą się kochać. :)

Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Joasiu.. tak sobie czytam te komentarze.. i myślę , że akurat ten wiersz należy do takich które rozpatruje się w kategoriach ,,przemówił do mnie bądż nie'':)...trudno mi powiedzieć czy jest dobry czy zły... i myśle ze nie o to tu chodzi...do mnie akurat nie przemówił:)..chyba najbardziej tutaj liczy sie subiektywizm w ocenie:)...pozdr. cieplo i serdecznie:)

Opublikowano

Bernadetta1
To racja, odbiór wiersza to zawsze sprawa indywidualna. Nie sposób trafić w gust wszystkich, a i nawet nie próbuję. Mnie też często zadziwiają zachwyty nad niektórymi tekstami, albo potępianie czegoś co w gust komentatora nie trafiło a formalnie nie wiadomo co zarzucić. Martwi mnie jednak, że tak mało osób próbowało zauważyć w wierszu coś więcej niż romans w prosektorium.

Marlet oraz sosna
przytaczasz słowa żołnierza z Bielska-Białej, który był w Kosowie:
...chodzi o pokazanie dezaprobaty dla siły używanej do rozwiązywania konfliktów...
Oczywiście to prawda, ale myślę, że do wszystkiego da się dołożyć ideologię, a tak naprawdę za każdym konfliktem kryją się interesy nic nie mające wspólnego z dobrem przeciętnego człowieka.
Niedawno pisałam recenzję do kilku książek o tematyce wojskowej. Książek świetnie napisanych, które czyta się jednym tchem, To historie pełne ciekawych, porywających przygód, opowieści o odwadze i poświęceniu, gdzie główni bohaterowie wychodzą zawsze cało z opresji i zawsze wygrywają. Bo komu by się chciało czytać o śmierci, zmianie osobowości ofiar i oprawców, upadku moralnym, gwałtach, morderstwach, kradzieżach, straconych złudzeniach i marzeniach. Pełno tego w dziennikach telewizyjnych, w gazetach, w wiadomościach radiowych. Dziś też wiadomość o następnych ofiarach w Afganistanie. Każda z nich kogoś zostawiła, albo nawet nie zdążyła poznać.

Dzięki za chwilę zatrzymania.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ad 1. Ale łamie rytmikę. Nieznacznie wprawdzie, lecz zauważalnie. Powtórka, która ma podkreślić tajemniczość, nie podkreśla jej, więc nie wyszło.
ad 2. Nie to samo. Jakby królowa miała jaja, to byłaby królem. Ot, co.
ad 3. Nie szeleszczący, ale zaciskający za mocno. Dreszczy nie dostałem, za to zirytowałem się, więc tutaj też nic z zamysłu autorki nie zostaje.
ad 4. Nie przesadzajmy z tym prosektorium. Takie miejsce to nie nora Hannibala Lectera, a tym bardziej nie śmietnik, gdzie wnętrzności walają się po podłodze, przyklejają do ścian i spadają z sufitu. To miejsce bardziej sterylne od niejednej kuchni.
ad 5. Nie mogą, ponieważ nie ma takiego czegoś jak dusza. No dobrze. Jeżeli nawet jest, to po jaką cholerę peel rzuca tymi wnętrzościami, rozgląda się po stołach, żałuje połamanych ramion, i w końcu podreśla, że tu brak piersi, a tam głowy? Po śmierci, o ile istnieje dusza, takie szczegóły nie mają żadnego znaczenia, więc de facto ten wiersz jest niepotrzebny.
Opublikowano

Mirosław Serocki
Jeśli tak na to patrzeć, to żaden wiersz nie jest potrzebny.
Mnie był potrzebny, razem z duszą i ciałem. A to prosektorium takie całkiem sterylne nie jest skoro kot tam wszedł. A może to nie był kot, może to ktoś kto widział w tych martwych ciałach tylko mięso a nie ludzi?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Martwe ciało to mięso.
Sanepid, droga pani, Sanepid...
Następna sprawa: jeden człowiek ginie w Iraku, a drugi w Afganistanie i spotykają się w prosektorium? Muszę dokładnie sprawdzić, ale najprowdopodobniej procedura jest taka, że ciała, po przylocie do Polski, są przekazywane rodzinom. W takim wypadku nie prosektorium, a w najlepszym razie dom pogrzebowy lub sąsiednie kwatery na cmentarzu.
Prosiłbym także, aby nie dorabiać ideologii do tekstu w miarę rozwoju dyskusji. Prawda jest taka, że to się kupy nie trzyma, trąci zabobonami i ma niby szokować, a nie szokuje. Po prostu, choć w miarę sprawnie napisane, to omówienie tematu rozjeżdża się niemiłosiernie.
Każdy wiersz jest potrzebny, ale wiersz, a nie otwór wierszozastępczy. To tak samo jak aromat identyczny z naturalnym. Niby identyczny, ale jednak sztuczny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • dlaczego tak rzadkie? lub wcale ich nie widać?   bo są chciwi którzy wszystkie zagarnęliby dla siebie    bo są biedni którzy nie wierzą że są ich warci    ale ty przecież widzisz kiedy patrzysz     na stokrotkę     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...