Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie szukam wrogów, ale mnie prowokujesz, więc oświecę szanowny umysł.

1.
Nie interesują mnie meandry produkcji wina i piwa - jestem konsumentką - Ty musisz być koneserem, to w Twoim stylu.
2.
Tak, jesteś dziedzicem i współtwórcą kultury- ja staram się być tylko kulturalna. Jestem człowiekiem, który docieka, ale czy to znaczy, że wyjadam jedynie okruchy z pańskiego stołu?
że nie czytam, nie kształuję swojego intelektu, nie czerpię z dziedzictawa na własną ułomną miarę?
Czerpię, ale się z tym nie obnoszę, wiesz dlaczego?
Ponieważ jestem sobą i niczego nie muszę - Ty musisz/chcesz być erudytą.
Obnosisz się ze swoją wiedzą, eksponujesz/lansujesz dary/talenty - mnie wystarcza fakt, że ów intelekt posiadam.
3.
Tak, jesteś wrogiem żeńskiego pierwiastka, jesteś hipokrytą, szowinistą w ułudnej, kolorowej oprawce - wiesz, dlaczego?
Ponieważ nie ogarniasz natury kobiet, boisz się ich. Nic o nas nie wiesz, poza tym, że budzimy w Tobie pierwotne instynkty - a Tobie przecież nie wypada, dlatego zamykasz się w ramach, narzucasz sobie i innym dekalogi, normy etyczne, wzorce humanitarne.
4.
Uznajesz trzy typy kobiet; matki/żony/córki - jesteś przekonany, że je kochasz, szanujesz, podziwiasz, rozpieszczasz, faworyzujesz, wielbisz i doceniasz.

Ale to nieprawda - kochasz tylko to, co możesz wziąć/otrzymać - nawet dając siebie, rośniesz
we własnych oczach- to połowiczne dary, bo tak Ci wypada; idealny syn/mąż/ojciec.

Pomiędzy dostrzegasz inne kobiety - budza zainteresowanie i niepokój - to normalne, ale nie dla Ciebie - Ty na przyznanie się do słabości nie możesz sobie przecież pozwolić -Twój retusz,
Twoje zasady, Twój wizerunek.
5.
Kobiety zwykłeś traktować protekcjonalnie, bywasz uroczy, ujmujący, szarmancki; komplementy, dżentelmeńskie obycie, uśmiechy, gesty, tylko gesty - kobiety są przecież takie łatwowierne i próżne, tak szybko można je zadowolić, bodaj chwilą uwagi, prawda?
6.
Kompromis który deklarujesz?
Nie, to walka z samym sobą, jeżeli czegoś/kogoś nie pojmujesz, to zwyczajnie negujesz.

To pozerstwo,układasz się zgodnie ze statusem społecznym/z piedestałem na którym zasiadasz, a w kontaktach jestes przecież tak przystępny, spontaniczny, fajny, pogodny - jednak swoje wiesz i wewnętrznie i tak się wywyższasz.
7.
Jesteś słaby w swojej mocy wszechobytego/wszechwiedzącego/wszechnienagannego - ale się do tego nie przyznasz.
Ty jesteś Kimś- o.ki, ale pozwolisz, że ja zostanę sobą? Nie zaczepiaj mnie.


Wszystko powyżej to Jacku Twoja maniera, poza - obawa przed prawdą, że kobiety przerastają facetów zarówno pod względem intelektualnym(inteligo wrodzone) jak i biologicznym - zwykła dziewczyna zakasuje niejednego omnibusa.

Kobiety bywają mistrzyniami intryg, kamuflażu, myślenia analitycznego, postrzegania pozazmysłowego i to jest naturalne/przyrodzone - znasz przecież historię, jesteś też dojrzałym obserwatorem, znasz życie - wiesz, że potrafimy wami kierować i manipulować.

Umiemy być proste/głupie/niezaradne/niemoralne - za chwilę uwodzicielskie/czaryjące/błyskotliwe/dumne/wzorce moralne/fundamenty rodziny/ - damy i 'niedamy' w jednym.

Tak jak chcemy i kiedy chcemy, pod warunkiem, że chcemy i że nas to bawi/cieszy.

Między pierwiastkiem męskim a żeński istnieje ścisła zależność/uzupełnianie się - jednak wy kochając ( to najważniejsze z przykazań! ) tak naprawdę tylko pożądacie - a kobiety potrafią kochać, to jest nasz dar, kolejny dar przyrodzony/naturalny/spontaniczny/prawdziwy/jeseśmy wierne, ale facet musi być tego wart, a o takiego trudno/ - dlatego, że mamy świadomość i predyspozycję -o czym piszę powyżej.

Wymiękacie pod naszym wpływem - to my, babki stymulujemy i kontrolujemy owo wymiękanie - i to Cię tak irytuje.

Tyle o Tobie wiem z poezji, polemik, komentarzy - w zestawieniu z faktami ze źródeł psychologicznych i autopsji.


A co Ty o mnie wiesz? Tylko tyle ile chcę abyś wiedział - rozumiesz?
Pisałeś; "błyszcząc mobilizujesz się" "potrzebujesz wroga" - jesteś żałosny.

Nie przyszło Ci do głowy, że tak naprawdę to chcę wreszcie ZGASNĄĆ, jestem znudzona i zmęczona rolą forumowej gwiazdeczki jednego sezonu, rolą dziwadła/zjawiska/emo/aniola/mohera/wampa/narkomanki/staruszki/dziecka/sexbomby/miotły/czarownicy/ - przestało mnie bawić, nigdy zresztą nie bawiło.

Ale podjęłam wyzwanie; zauroczenie/załamanie nerwowe/modlitwy/bunt/odchodzenie/powroty/ - a wiesz czemu? Bo miałam taki kaprys, ponieważ nie interesuje mnie rola maskotki w obleśnych łapach przerośniętych narcyzów, którzy się do mnie przyczepiają, chociaż nie zachęcam - piszę co myślę w wierszach - nadinterpretacja to nie moja bajka.

I jeszcze jedno - ludzie kulturalni i wykształceni nigdy nie dadzą odczuć swojej wyższości nikomu, nigdzie i w niczym - to aluzja do niekrórych komentatorów tego forum.

I jesteś Jacku z teoriami i wiedzą w punkcie wyjścia, zatoczyłeś koło - pozwól, że postawię kropkę - taką uniwersalną w przekazie - innym narcyzom też.

Pozdrawiam, ale nie uśmiechnę się.
kasia.

  • Odpowiedzi 68
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

tyle się o sobie dowiedziałem, że aż siebie nie poznaję;
tylko kogo interesuje jakiś tam Jacek Sojan?
albo zdanie kasiballou o nim?
jeśli - to tym - co i jak pisze - bo po to jest portal literacki;
dlatego nie rozumiem tego wątku w miejscu tak eksponowanym, jak forum orga - masz prywatne anse do wyślij je do mnie na priv - ale nie, złapałaś okazję
i się roztiurlikałaś
na pohybel dla mnie;
a ponieważ z formuły pierwszoosobowej przeszłaś do ofensywnej liczby mnogiej (my - kobiety) postanowiłaś w mojej osobie pognębić cały rodzaj męski w imię wojennego feminizmu
- piękna jesteś w gniewie Amazonko i zasługujesz na swojego Homera;
zapytam wprost - ulżyło?
serwujesz awanturkę niemal małżeńską co świadczy o bliskim stopniu pokrewieństwa, wraz ze wszystkimi "moimi" tu wadami - chyba uprawiałem bigamię wcale o tym nie wiedząc;
podać kropelki na uspokojenie?
kocham Cię, jesteś urocza - :))))
J.S

Opublikowano

wszystko fajnie, tylko nie wiem po co robi się takie rzeczy publicznie. naprawdę. może mi to ktoś wytłumaczyć? kiedyś były dyby i zepsute jajka, a teraz poezja.org?

nie chodzi o to: "kto, kogo i za co", bez znaczenia
nie - to jednak nie jest fajne

Opublikowano

Podobne mam odczucia jak Olesia i czuję się lekko zażenowana tego rodzaju dyskusją. Są privy, można napisać co się nie podoba, albo o co ma się pretensje do kogoś. Ten post dość emocjonalny, ale odpowiedzi to też dotyczy.
A wątek zdaje się nie ma nic wspólnego z literaturą i chodzi o prywatne nieporozumienia. Ktoś kto nie ma ochoty zgłębiać portalowych sympatii lub animozji (do wyboru) czuje się jak podglądacz, albo jakby cudzy list czytał. Może oszczędźcie Państwo sobie i innym tego rodzaju wrażeń.

Opublikowano

brudów nie pierze się publicznie - bez względu na to kim jest i jaki jest człowiek. od tego są wiadomości prywatne, maile, telefony.
nie lubisz Sojana - ok.
ja nie lubię Bezeta - ale nie uważam, że mam przez to wypisywać o nim takie czy inne rzeczy. mogę to powiedzieć Karolowi, mogę - Bogdanowi osobiście. nie mam potrzeby ogłaszania na forum "za co, po co i jak bardzo". nie mam ochoty przypominać jego tekstów nie na miejscu - a są takie i nie tylko ja tak myślę, jeśli wiesz, o co mi chodzi.
to normalne, że pewni ludzie się nie lubią.
ale forum poetyckie nie jest moim zdaniem od załatwiania takich spraw. tak myślę - prosto i po ludzku.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



niechby "mitoman i megaloman" - moje ewentualne osobiste wady dają komukolwiek prawo do publicznego pręgierza? (sprawiedliwi, szlachetni i czyści tak postanowili?)
sądziłem, że to miejsce na rozmowę o poezji - a tu sąd i chłosta nad Jackiem Sojanem; utwierdzam się w swojej mitomani i megalomani jak ważny jestem; dla niektórych; nawet mam osobisty wątek na orgu - (takie niemerytoryczne wystąpienie ad personam jest już złamaniem regulaminu portalowego);
dziękuję!
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a dlaczego nie? ja tam obecnie powyzej czytam "forum dyskusyjne"

jak dziewczyna chce prać brudy publicznie to czemu nie. lubie obrażanie, a przeintelektualizowane analizy internetowych charakterów jeszcze bardziej.

ponadto nie znam i nie poznam jakiegos tam pana jacka, ale bawiłem się przednie.

jeszcze lepiej zdając sobie sprawę po co, dlaczego i dla kogo jakaś tam paniusia straciła czas na opisywanie kogoś kim nikt nie powinien się przejmować. no chyba, że trafiłem w pierwszym komentarzu
Opublikowano

kapitalny zmysł obserwacji? pani kalino pani wybaczy: buahahhaahah

przy czym nie twierdze, że nie ma w tym racji. nie wiem nie chce wiedziec, interesuje mnie to jak kolejna edycja tańcu na lodzie. ale kapitalne? no proszę pani

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



masz absolutną rację, to nie ja jestem autorką wątku i nie wiem o co ci chodzi Olesiu zwłaszcza w wyznaniu kto kogo lubi lub nie i dlaczego

ludzie lubiejom se czasem podyskutować na różne tematy: o poezji i o poetach - nie zawsze słusznie:)

Pani Kasia ma wiele racji i kapitalny zmysł obserwacji - choć forma publiczna wyrażania ich nie jest na miejscu - ale z tego co czytałam, wobec niej również wyrażano się publicznie i obcesowo i może to nauczy czegoś nas wszystkich
pozdr
kasiaballou jest dla mnie zupełnie nieznanym nickiem, nie wiem, jak wobec niej się wyrażano, nie śledzę. ale chyba nikt nie robił tego tak spektakularnie, bo pewnie bym zauważyła

chodzi mi o to, Kalino, że głos poparcia w takim wątku to zgoda na takie zachowanie.
ja się nie zgadzam.
Opublikowano

nie muszę go znać żeby uznać, że ów wywód do kapitalnych nie należy. no chyba, że pan jacek sojan jest prostakiem, którego można odczytać po wpisach na internetowych forach.

kapitalna obserwacja. litości ludzie, co to dziecka neostrady atakują portale poetyckie?

Opublikowano

"- ale z tego co czytałam, wobec niej również wyrażano się publicznie i obcesowo i może to nauczy czegoś nas wszystkich"

kalina kowalska

no i teraz konieczne byłyby cytaty, aby nie być gołosłownym, prawda - pani kalino?
sam jestem ciekaw tych "obcesowych - publicznych wystapień", tak bardzo nagannych;
ale koniecznie z kontekstem i odpowiedziami adwersarzy - dla przejrzystości;
cóż - dla ciebie każdy pretekst dobry, aby mnie strepować;
tylko jestem pewny - że już nie doczekam się dalszego wątku z ilustracjami moich wystąpień, które choćby w procencie dorównały powyższemu;
jest po prostu tak - kiedy ja żartuję, to ani chybi - jest to szyderstwo;
kiedy publicznie mnie się pomawia i obmawia - to to jest żart;
fajnie;
poczucie przyzwoitości rośnie;
kwitnie uczciwość;
no i ta intencjonalnie nacechowana szczerość -
po prostu skarb;
tylko brać i rozdawać, dzielić się;
oj - oj...
J.S

Opublikowano

przesadzasz i sądzę, że wywołujesz skutek odwrotny do zamierzonego (chociaż, cholera wie, jaki mógł być zamysł tego wątku)

po pierwsze tekst twój świadczy o niewątpliwych talentach obserwacyjnych, z drugiej strony: wybijają z niego kompleksy (jedziesz po kimś publicznie - licz się z takimiż wypowiedziami dot. twojej osoby)

po drugie tekst ten (jego kształt, treść, podłoże) nosi znamiona histerii; i słusznie tutaj Bartuś był skłonny przypuścić, że chodzi o seks, czy też jakieś inne uczucia;)

po trzecie, nie przyłączę się do publicznego rozbierania psychiki ani Jacka Sojana, ani nikogo innego, kto mi osobiście nie zalazł za skórę:D, a ponieważ starzeję się i mięknę (sic!), to czasem nawet odpuszczam, gdy ktoś mi zalezie:D
podejrzewam, że wielu myśli podobnie, co skazuje ten tekst na pewnego rodzaju niepowodzenie

po czwarte, ponieważ tekst w swojej formie jest atrakcyjny (yeah), zaraz się za niego zabiorę;p
pod kątem filozoficzno-logiczno-życiowym

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kasiaballou jest dla mnie zupełnie nieznanym nickiem, nie wiem, jak wobec niej się wyrażano, nie śledzę. ale chyba nikt nie robił tego tak spektakularnie, bo pewnie bym zauważyła

chodzi mi o to, Kalino, że głos poparcia w takim wątku to zgoda na takie zachowanie.
ja się nie zgadzam.
bardzo szlachetne z twojej strony - nadspodziewanie wręcz
kajam się i bije w pierś:)
nie musisz być tak ironiczna
przepraszam, że zabrałam głos w sprawie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...