Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Podaruj talerz dla wędrowca
Strażnika cnót i kosztowności
Chce każdą noc ci podarować
I zjeść okruchy twej miłości
Ma kilka wspomnień na powierzchni
I miejsce w twojej niepamięci
Chce , pieszcząc nagie , czyste ramię
Czuć zapach duszy i sukienki

Podaruj talerz dla wędrowca
I poskrom wielkie pożądanie
A potem wyślij go na niebo
Gdzie już na zawsze pozostanie
I wręcz mu puchar samotności
I daj mu poczuć miłosierdzie
I pokaż mu jak się umiera
Na zwykłe , niesplamione szczęście

Podaruj talerz dla wędrowca
Niech zje posiłek namiętności
Niech trawi resztki zapomnienia
Niech poi serce bezsilności
I wierzy , tylko w przeznaczenie
Które mu każe wnet powrócić
Aby mógł smak , na nowo poczuć
I całej ciebie się nauczyć

A na talerzu , podaj imię
Inicjał jego , wieczny będzie
I połóż diament oraz popiół
By nie sprzeciwić się legendzie
On sam , zakończy żywot marny
Trucizną z jadu rajskich węży
Podaruj talerz dla wędrowca ...
To ja , twój ulubiony księżyc

Opublikowano

Nie , Panie Karolu , nie chodzi o to aby napić serce bezsilnością a o to aby napoić serce besilności !
Ciszę się że miło się panu czytało , proszę mnie jeszcze kiedyś odwiedzić ...pozdrawiam L.G.

Gość Julia Corot
Opublikowano

Bajkowo, przyjemnie...i tyle uczuć. Bardzo fajne zakończenie :)
Pozdrawaim

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...