Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdybym brał udział w zakładach, kto pierwszy z tego rządu poleci, stawiałbym na panią Hall właśnie. Ale z tym Giertychem, to Pan raczy żartować...

EDIT: A tak w ogóle, czy jest sens zaczynać tu tematy o polityce...?

Opublikowano

Ja tam się nie znam. Ale wydaje mi się, że tu nie chodzi o niekompetencję, czy zgrozę.
Niewielu ministrów, niewiele rządów realizowało jakąkolwiek politykę, plan, który stawiał główne problemy, założenia, propozycje rozwiązań, i wreszcie chronologiczny układ zmian logicznie wynikających z założeń, dążeń, metod i środków finansowych.
Nie ma, nie było i nie zanosi się na to, że będzie. Pani Hall nie jest w niczym lepsza, ani w niczym gorsza. Pomysły z krótszymi wakacjami, czy obniżeniem wieku szkolnego są bardziej cywilizowaną wersją działań Giertycha. Chodzi o moje ulubione ruchy Browna, czyli przełożenie modelu chaosu materii na chaos działań polityków. Nie da się nic zrobić bez pieniędzy, bo wszystkim trzeba dać, ale trzeba coś zrobić, cokolwiek, bo prasa i opozycja zjedzą. Więc wymyśla się cokolwiek, co niewiele kosztuje i wymyśla się teorię, jakoby to, co się wymyśliło miałoby zrewolucjonizować stan rzeczy.
Niby pieniądze mają iść na edukację, ale głównie na płace, co nie rozwiązuje problemu, bo wątpię, aby parę groszy więcej w kieszeniach nauczycieli miało zmienić oblicze polskiej szkoły.
Jako niefachowiec widzę takie podstawowe problemy (chętnie się dowiem, gdzie się mylę):
1) Fatalny poziom nauczania przedmiotów ścisłych.
2) Nowa matura, która nic nie sprawdza. Przykład: matura z angielskiego i studenci anglistyki, których poziom językowy jest fatalny. Z tym zawsze było różnie, ale z tego, co słyszę aktualnie, to nie aż tak.
3) Szkolnictwo wyższe: przepełnione uniwersytety, niedofinansowane (publiczne), zaczynają przegrywać z uczelniami prywatnymi.
4) Szkolnictwo wyższe dalej: obciążenie pracowników naukowych obowiązkami dydaktycznymi (przepełnienie) skutkuje zmniejszeniem ich możliwości czasowych do pracy naukowej.
5) Na 250 studentów na roku 5 egzemplarzy podręcznika to norma. Dane z Uniwersytetu Warszawskiego, ponoć najlepszej uczelni wyższej w Polsce.
6) No i chyba najgorsze: faktycznie nie istnieje w naszym kraju coś takiego jak wyższe szkolnictwo zawodowe. Efekt: całe mnóstwo magistrów, którzy nic nie umieją, bo uniwersytety rzadko świadczą zajęcia praktyczne. Parodią jest, że człowiek po 5 latach studiów zatrudnia się na stanowisku handlowca, choć do tego studia konieczne nie są.

Ostatnio jest lepiej, ale to nie jest efekt unormowania się sytuacji, ale odpływu ludzi na zachód. Ja pamiętam, jak to było na przełomie wieków, jeśli nic się nie zrobi, to będzie podobnie. Gospodarka idzie sobie do przodu, szybciej lub wolniej, zmieniają się warunki, a szkolnictwo wciąż jest jedną nogą w poprzednim systemie a drugą w gospodarce rynkowej.
Szkolnictwo prywatne sobie poradzi. Ale co z tymi, których nie stać?

Opublikowano

zdzisławie: Całkiem całkiem Twoja diagnoza. Jak będziesz miał zostać ministrem - poprę.
jimmy: mi akurat podoba się zarówno pomysł z przedłużeniem programu do liceum, jak i rozbicie wakacji na kilka krótszych kawałków, tak by nie było 2 miechów pod rząd. Oczywiści myślę o edukacjio niższej, bo dla studentów te 3 mce wolnego otwierają wiele możliwości (i są słodkie jak krem sułtański).
Pani minister stwierdziła, że "uczyciele" zarabiają 3, 3,5 tys na miesiąc (dopytana przez redaktora o jakich nauczycieli chodzi, tzn mianowani, dypl itd odpowiedziała, że nie jest w stanie pamiętać takich szczegółów - i to była ta niekompetencja), a dobre gminy, np warszawska dorzuca drugie tyle na edukację (i to była ta zgroza - pani nie wie nawet jak na poziomie gminy wydaje się pieniądze).
Ale jeszcze parę wywiadów, konferencji i się nauczy.
A z wielkim G. to taki krzyk rozpaczy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


praca naukowa moich "wykładowców" jest na takim poziomie, że już lepiej by było żeby chodniki układali
generalnie to troche skandal że kasa idzie na takie bzdury, a w podstawowokach gdzie się jakby nie patrzeć ludzi kształtuje na całę życie uczą najgorsze fajtłapy wymoczki i zboczeńcy bo za taką kasę nikt normalny tam nie pojdzie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Etam. Bycie ministrem to brak wyboru. Jeżeli jesteś szują, to nie masz wyboru, łapki ci się wyciągają po frukta i ani ci w głowie jakieś tam reformy. A jeżeli jesteś w miarę porządnym człowiekiem, to nie możesz patrzeć w lustro, na to, jaką szuję z ciebie zrobili.;p
W życiu bym nie chciał. Choć podobno władza zmienia ludzi.:D
A skąd Pani minister ma wiedzieć, ile daje Warszawa, skoro ona z Gdańska?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


praca naukowa moich "wykładowców" jest na takim poziomie, że już lepiej by było żeby chodniki układali
generalnie to troche skandal że kasa idzie na takie bzdury, a w podstawowokach gdzie się jakby nie patrzeć ludzi kształtuje na całę życie uczą najgorsze fajtłapy wymoczki i zboczeńcy bo za taką kasę nikt normalny tam nie pojdzie
To jest insza inszość.
Ja mówiłem o sytuacji ogólnej, tzn jeśli pracownik ma 50 prac magisterskich do recenzji lub do prowadzenia, to może mieć problem z wywiązaniem się z obowiązków naukowych.
Ale poruszyłeś też problem pochodny. Jeśli idzie się na ilość studentów, jednocześnie bez zwiększonych nakładów, to szansa, że się wychowa naukowca jest mniejsza. Zdroworozsądkowo.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no i Ty wyczerpałeś tamten temat co się będę powtarzał :)
i dodam tylko, że nie sądzę żeby szeroko pojętej władzy specjalnie zależało na tym żeby edukować "tłumy" - im głupszy motłoch tym łatwiej się nim rządzi - jakby wyadukowali młodzież, to by im władze zabrała - póki tępo wgapia sie w mtv i marzy o tym ze zostanie slawną piosenkarką - jest niegroźna.. ot i system edukacji (swoją drogą nie spotkałem się jeszcze z informacją że nowy minister edu odkręcił tą słynną listę lektur, to tylko moje przeoczenie?)
Opublikowano

Hehe. Słynne: "Ciemny lud to kupi".
Ale ja myślę, że to w inną stronę idzie. Ci, co się pchają do polityki, to ludzie o określonych predyspozycjach. Mam na myśli cechy i umiejętności, których nie oceniam zbyt pozytywnie.
Chciałbyś się pchać w śmierdzące sprawy polityczne? Ja niechętnie.
Poza tym w definicji partii politycznej jest napisane, że jej celem jest dojście do władzy i to przede wszystkim mają na celu politycy. Ciekawe, że nikomu po 1989 nie udało się wygrać wyborów dwa razy z rzędu. O czym to świadczy? Mimo wszystko o przewadze wyborców nad politykami. Wynika z tego, że politycy są przynajmniej nieudolni w wypełnieniu podstawowego zadania. Trudno więc się spodziewać, że przypadkiem uda się im zrobić coś pożytecznego. Mimo wszystko zawsze staram się wierzyć, że coś tam się uda. Co mi pozostało?:D
Ja bym się nie dopatrywał takiego spisku przeciw wyedukowanemu społeczeństwu. Żaden polityk w Polsce nie myśli tak długofalowo.
W ogóle nie mam ochoty myśleć o spiskach władzy. Mimo, że nie jestem dzieckiem i wiem, że informacja to manipulacja.

Opublikowano

hmm, no niby tak. ale i tak mnie bardziej fascynuje to, że od wspomnianego 89 jakos niewiele nowych twarzy widze, cały czas rządzą ci sami, tylko na zmiane, kierunek polityki też sie przez ten czas nie zmienił - dla mnie to troche dziwne, bo np. gdybym ja sie dopchałdo władzy, to zmieniłbym bardzo dużo, jak sie gada z kimkolwiek z ulicy to on też, tymczasem, jak ogladam wiadomosci to zawsze opozycja jedzie po rzadzie od najgorszych nieudolnych, a potem jak przejmuje władze, to kontynuuje jego dzieło
mnie to troche śmierdzi, i co prawda już wyrosłem z teorii spiskowych, ale na pewno nie uwierze, że politycy nie planują na wiele lat w przód..
twierdzenie ze to co sie dzieje wynika z ich nieudolności to raczej samopocieszanie się (nie powiesz mi chyba że jakbyś się już dopchał do koryta-nawet jesli z poczatku tylko to by było twoim celem, to już tam na miejscu nie zastanowiłbyś się jak z tego faktu wyciągnąć korzyści na troche dłużej niż 4lata - a najlepiej to do końca życia nawet swoich wnuków.. - mógłbyś co prawda nakraść jak najwięcej - ale wtedy istniałoby ogromne ryzyko, że następny obóz, ci to odbierze - bo byłby to przecież smakowity kąsek, a ty, pozbawiony już władzy, nie miałbyś żadnych szans na obrone... wtedy jedynym wyjściem staje się jakieś usankcjonowanie swojej władzy i pozycji - czyli zaprowadzenie status quo - władza rządzi a tępy motłoch emocjonuje się przed telewizorem... nie wiem, ale dla mnie to właśnie tak wygląda.. to nie są pojedyńczy ludzie, to jest klasa rządząca spójna i pilnująca swoich praw - bo wiedzą ze wszyscy na tym korzystają - a podziały grają tylko przed kamerami... i nie twierdze oczywiscie że zbierają się rz do roku w jakiejś masońskiej loży i dyskutują plan na nastepne 10lat... ale po prostu im kompletnie nie zależy na tym żeby np. szkoły wypuszczały bardziej rozumne dzieci - ich dzieci i tak chodzą do prywatnych, a innymi - w imię czego mieliby się niby przejmować?

Opublikowano

A Wojtek Olejniczak, ps. "Narcyz"?:D
Tak serio, to brak nowych twarzy właśnie wynika też z niechęci młodych do polityki i wśród nich to trochę selekcja negatywna. Poza tym jak mogą się wepchnąć nowi, skoro w Polsce prawie nie funkcjonuje coś takiego jak śmierć polityczna?
Gdyby zakładać, że tzw. elita polityczna to w gruncie rzeczy jednolita grupa, to masz rację, ale nie jestem tak do końca przekonany do takiej myśli. Nie chce mi się wierzyć, że tworzą wspólny front, myślę, że wzajemnie potopiliby się w szklankach wody, a to uniemożliwia raczej długotrwały układ.
Weź sobie takiego Millera. Czy ktoś, kto dobrze wykorzystał czas na świeczniku musi pożyczać pieniądze od Guzowatego i to w kwocie 100 tysięcy? Czy to są kwoty problematyczne dla ludzi, którzy się nachapali?
Ja po prostu rozdzielam to, czy politykom zależy od tego, czy w jakiś sposób nie tworzą jednej klasy, bo tworzą. Tak jak prawnicy, lekarze, czy inne grupy zawodowe. Bronią swoich interesów wspólnie.
Druga rzecz: nie szkodzi się wyróżnić od rywala i wykasować go na długie lata z rządzenia. Można to zrobić, ale coś trzeba ludziom jednak dać i nie chodzi o rozdawnictwo publicznych pieniędzy, ale o wrażenie, że coś idzie do przodu. Nie sądzisz? A tak, ludzie nie tyle dają się nabierać na opozycję, ile mają niewielki wybór. Mogą jeszcze nie pójść na wybory, ale co to zmieni, że frekwencja wyniesie 10%. Wybory będą ważne.
A poza tym różnica jest. Tusk jest ładniejszy od Kaczyńskiego i lepiej mówi po polsku. W ogóle PiSowcy kaleczą polszczyznę haniebnie i choćby dlatego głosuję przeciwko nim.:D

Opublikowano

Taaak. Gdzie jak gdzie, ale w Gdańsku to się ruszyło. Ot, ta sprawa z projektami wieeelkimi uczelni - Toruniowi zabrali :0 , Wrocław odpadł, a Gdańsk nie. W warstwie estetycznej rzeczywiście POwcy wypadają lepiej, chociaż Tusk jakąś tam wadę wymowy ma. Z Piskami to taki problem mam, że w uderzyli w tony tak straszne, że aż pomyślałem, że się poprawi z tą korupcją; a stanęło na tym, że musiałem zmienić pracę, bo na moje miejsce czekał Pisowiec-niefachowiec, czyli zawłaszczanie państwa dotknęło mnie osobiście. Cóż, wcześniej robiło to SLD, PSL, potem PIS (padło na mnie), a teraz PO (powaga, facet, który przyszedł za mnie już nie pracuje). Może trzeba było się związać z jakąś partią? ( żart taki).
A żartując dalej:

Opublikowano

Rozwiązaniem problemu mogą być sądy. Polacy zaczęli pozywać Skarb Państwa w różnych sprawach, ale następnym krokiem powinno być pozywanie polityków. Jeśli ktoś mi coś obiecał, publicznie, są na to dowody, i nie wywiązał się, to pozew przeciwko np partii politycznej. Za straty moralne. Za wprowadzenie w błąd. Czy cokolwiek.:D
Na wymiany kadr też pozew. Już od jakiegoś czasu się zastanawiam nad takim rozwiązaniem i chyba porozmawiam z prawnikami, jak sprawa wygląda.:D

Opublikowano

Przeczytałam. Dyskusja ciekawa, ale to nadal tylko ( i moje również)słowa. Moim zdaniem, wychowanie człowieka, to przede wszystkim dom - rodzina. W tym dobry przykład rodziców. Tożsamość słów z czynami. Dyskretna ale pełna miłości kontrola rodziców nad dziećmi i ich edukacją.
Wzajemna zaufanie (dążenie do tego).
Lista lektur? A czy człowiek powinien tylko czytać to, co od niego wymaga szkoła? Kto to
powiedział? Człowiek uważający się za kulturalnego i wykształconego, powinien znacznie, znacznie więcej przeczytać. Mądrzy rodzice, czy opiekunowie, też powinni dokształcać się. Umiejętnie do tego zachęcać dzieci. Wychowanie zaczyna się od urodzenia, nie od 5, 15, czy 25 lat.!
Nie można odpowiedzialności za wychowanie zwalać tylko na szkołę. Od rodziców zależy najwięcej i wychowywanie, jest ich "świętym" obowiązkiem. Mieszkam w takiej dzielnicy, gdzie niedaleko odbywają się dyskoteki. Nie jestem przeciwna temu, by młodzi ludzie się bawili, ale jak obserwuję w nocy (wybudzona krzykami i przekleństami dobiegającymi z ulicy), kilkunastoletnich chłopców i w ich wieku dziewczęta, najczęściej zachowujących się zaczepnie, pijanych lub podpitych, to się pytam: czy to są sieroty?
Czy ich rodzice nie mają nad nimi żadnej kontroli?
Biedne te dzieci! Bywały cięższe niż teraz czasy ( i teraz wielu rodzinom jest b. ciężko),
a dzieci kończyły studia, choć tylko te, którym się chciało uczyć, bo uczyć się i zdawać egzaminy - zawsze trzeba było (skrypty odbijane na powielaczu lub przepisywane).
Wiem, nie można mówić: kiedyś było tak i tak, to teraz nie jest źle. Nie, świat się zmienia, stawia nam - ludziom coraz to nowe wyzwania, mamy coraz większe wymagania - i dobrze!
My - też się zmieniamy. Nie chcę się rozpisywać, skupiłam się tylko na jednym wąskim , ale
moim zdaniem b. ważnym odcinku. Reasumując: wychowanie i edukacja to przede wszystkim rodzice, potem szkoła i inne instytucje ( w porozumieniu i współpracy).
Tak to u nas jest, że za dużo politykowania, a za mało mądrej, skutecznej polityki.
Tak zwykle się dzieje, że dochodzi do władzy nowe ugrupowanie i wszystko co było przedtem jest fee, zaczyna się od nowa, niby lepiej. Nie potrafimy korzystać z własnych doświadczeń, kontynuowania tego co dobre, rugowania tego co złe.
Czy to znaczy, że nie powinnismy o tym dyskutować? Wprost przeciwnie, rozmawiajmy,
proponujmy, ale też budujmy nowe mosty łączące działania i ludzi, bo mostów się nie powinno palić. Partie i ugrupowania to przecież ludzie i od nich winniśmy wymagać.
No, rozgadałam się ponad miarę, jak to baba. Już kończę, pozdrawiam - Baba Izba.

Opublikowano

Bardzo pięknie Pani napisała i wszystko prawda. Poza tym, że dyskusja jest o rozwiązaniach systemowych w edukacji, bo ciężko przeprowadzać systemowe reformy rodziców.;)
Ale do rzeczy. Zafundowano nam reformę edukacji, wprowadzono trójstopniowy system, który moim zdaniem wiele zepsuł. Tak samo nowa matura: niby ułatwiła, ale moim zdaniem ma niewielką moc dyskryminacyjną. Podam przykład:
przygotowywałem dwoje uczniów w tym samym czasie do matury. Jeden był na mocnym średniozaawansowanym poziomie (chodzi o języki), drugi na co najwyżej średniozaawansowanym, dość naciąganym.
Efekt? Pisemna matura: uczeń 1: 84%, uczeń drugi 90% (poziom podstawowy), matura ustna:
uczeń 1: 80%, uczeń 2: 90%.
I co? Ze starą maturą nie miałem takich kwiatków.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak, wiem, ja nie bardzo na temat, ale to tak jest, jak komu co leży na sercu.
Zgadzam się z Panem w całej rozciągłości. System obecny nie jest dobry. Mam w bliskiej rodzinie dwoje młodych: w gimnazjum i w liceum. Rodzice po studiach. Dzieci uczą się dobrze.
Rodzice stawiają na samodzielność dzieci, umiejętnie nimi kierując. Języka angielskiego uczą
się od przedszkola (nadal prywatnie, plus szkoła, szkoda, że jednego, ale mają jeszcze inne zainteresowania i zajęcia). Nie wszyscy mają takie warunki, nie myślę o materialnych, bo są zupełnie średnie.
Uczniom się serwuje (i nauczycielom), coraz to nowe systemy, wcale nie lepsze.

"Rozwiązaniem problemu mogą być sądy. Polacy zaczęli pozywać Skarb Państwa w różnych sprawach, ale następnym krokiem powinno być pozywanie polityków. Jeśli ktoś mi coś obiecał, publicznie, są na to dowody, i nie wywiązał się, to pozew przeciwko np partii politycznej. Za straty moralne. Za wprowadzenie w błąd. Czy cokolwiek.:D
Na wymiany kadr też pozew. Już od jakiegoś czasu się zastanawiam nad takim rozwiązaniem i chyba porozmawiam z prawnikami, jak sprawa wygląda.:D"

Pod tym, również się podpisuję. Tylko do tego potrzebna jest wiedza, konsekwencja w działaniu i końskie zdrowie.
Dodam tylko jeszcze to, że wątpię w rozeznanie i praktykę ludzi opracowujących system,
obawiam się, że są nimi "politycy" (tylko). Maturę z religii, uważam, za zły pomysł.
Czy nie można juz sprawdzonego systemu nauki w innym kraju, po głębokiej analizie jak on będzie działać w naszych warunkach (ewntualnie dostosować) - przenieść do nas?
Albo zebrać naprawdę kompetentne grono ludzi, którzy taki system opracują?
Ciekawa jestem, ale coś zmienić koniecznie trzeba. Oby sprawa poszła w dobrym kierunku!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • RONDO ALLA POLACA

      Jeśli Twój majestat żąda, bym
      Zamilkł jak po zachodzie ptak,
      Ciemności nie skalam głosem mym,
      Nie ubliżę nim urodzie dnia.

      Nic nie powiem już,
      Będę tylko trwał, aż
      Policzony będzie każdy oddech mój,
      Jeśli taka wola Twa.

      By głos nie zadrżał mi,
      Gdy z kurhanu złych sław
      Będę śpiewał Ci

      Z tego kurhanu lat,
      Śpiewał Chwałę Twą,
      Jeśli tylko dasz
      Wciąż śpiewać ją 

      Z tego kurhanu dni
      Twa chwała będzie grzmieć,
      Jeśli pozwolisz mi
      Mą śpiewać pieśń

      Na sam rozkaz Twój,
      Lub gdy wybór dasz,
      Rzekom daj nabrać wód,
      Wzgórzom radość wskaż.

      Niech łaska Twa udzieli się
      Sercom zgorzałym w piekielny czas
      Jeśli tak Pan chce -
      Chce uzdrowić nas

      I zgarnąć do rąk,
      Na rękach zacieśnić więź,
      Twym dziatkom tu,
      Jeśli Ty tak chcesz.

      W tych z lumpexu snach,
      Wszystkie w na zabój sznyt
      I dać, by śpiew pokonał strach,
      Jeśli zechcesz Ty.

      W Twych w szmaciankę grach
      I w strzelankach, gdzie każdy to wróg,
      I dać by odszedł strach,
      (Jeśli tak zechce Bóg...).

      Jeśli Twój majestat chce,
      bym nie mówił nic,
      Mój głos skryje się
      Jak w ciemnościach widz

      Nic nie powiem już
      Będę tylko trwał, aż
      Policzone będą me dni
      Jeśli taka wola Twa

      Jak pan Władza chce,
      Żebym zamknął ryj,
      Z chęcią zamknę się
      Jak w komórce stryj

      Jak tak, to tak
      Jak mam być twój błękitny ptak,
      Jak chcesz, zamknę się
      W klatce, jak papug ten

      To co?
      Stul pysk, bo....
      Z tulipana ci....
      Ci, ci, ciuciubabko,
      Won

      Casino Royale

      Wciąż pamiętam, w Chelsea Hotel, jak ty 
       Mężnie i słodko piałaś jak grecki chór 
      Na rozebranym łóżku dobrze robiąc mi
       A na ulicy czekał limuzyn sznur...

      To był powód, to był Nowy Jork
      W kolejce po szmal i po szał ciał
      To zwali miłością do mas śpiewających ten song
      Pewnie wciąż ją tak zwą, dla tych, co  jeszcze są...

      Lecz ty  uciekłaś jej, więc po co ten szum? 
      Po prostu poszłaś w drugą stronę, niż tłum,
      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Potrzebuję cię: nie, nie potrzebuję. Cię
      Nie potrzebuję; nie: jednak potrzebuję."
      Wiesz, całe to paplanie mnie denerwuje

      Pamiętam cię z  Chelsea Hotel wciąż:
      Podawano  z ust do ust twe serce wiecznieżyjące...
      I mówisz, że wolisz, jak przystojni są,
      Ale, że dla mnie zrobisz wyjątek...

      I twardo bierzesz w dłoń takich jak ja,
      Co jęczą pod jarzmem piękna,
      Po wszystkim ogarniasz się, i mówisz: „No tak:Urody nam brak, ale mamy pieśni dźwięki”...

      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Nie potrzebuję cię: nie, potrzebuję. Cię
      Potrzebuję; nie, nie potrzebuję."
      Twoje paplanie mnie wciąż denerwuje...

      Nie mówię, że kochałem najbardziej cię 
      Nie  zliczę ile razy wróbli trup padał gęsto 
      Dobrze cię pamiętam, z Chelsea Hotel 
      To wszystko, nawet nie myślę o tobie zbyt często...

      Pamiętam cię, z Chelsea Hotel, lecz jak przez mgłę,
      Brałaś wszystko, co leci, do ust, twoje wdzięki już gasnące...

      Wciąż biorą do ust twój biust więdnący...
      Wciąż mówisz, że wolisz, by przystojny był,
      Ale ten jeden raz zrobisz wyjątek... 

      "Potrzebujesz mnie: ja nie potrzebuję Cię
      Nie, potrzebuję; nie: nie potrzebuję."

      Ja też miałem w ustach smak 
      Na życie pieśnią tętniące..
      Też wolę, jak ładne są pół tak 
      Lecz dla ciebie zrobiłem wyjątek... 

      "Wcale nie żałuję: nie, jednak żałuję. 
      Trochę żałuję; nie: mi cię nie brakuje.
      Tango Anus

       

      TANGO ANUS 


      Tańcz mnie, poprzez strach,  po schronienia próg
      Wznieś mnie, gdzie mirtu gałązkę będę nieść,
      Gdy będę gołąbkiem, co leci, gdzie chce Bóg,
      Stańcz mnie w piękna płonących skrzypiec piec
      Stańcz mnie, gdzie miłość nie wytrzyma prób,
      Wtańcz mnie, gdzie miłości s grób..

      Pokaż mi swe piękno,
      Gdy świadczyć miał nie będzie kto
      Daj  poczuć, jak tętni
      W tobie Babilonu noc 
      Pokaż to, czego tylko granice znam, chodź,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość traci swą moc..

      Tańcz mnie tam, gdzie nasz ślub, wciąż i wciąż
      Wytańcz mnie czule, zatańcz mnie po krag,
      Jesteśmy oboje mniejsi niż ta miłość, lecz też ponad nią 
      Wtańcz mnie, gdzie miłość ma granicę swą,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość wie że koniec to...

      Dotańcz do tych dzieci, którym rodzić się nie dał czas,
      Przetańcz przez zasłony, które  starł pożegnań żar,
      Wznieś namiot azylu, choć pękła ich nić,
      Odtańcz  mnie tam, gdzie miłość nie znaczy już nic...

      Tańcz mnie poprzez strach,  po schronienia próg
      Wtańcz mnie w płonących skrzypiec piec
      Dotknij nagą dłonią lub łachmanem choć
      Tańcz mnie tam, gdzie miłości kres


      Tańcz mnie, gdzie miłość wchodzi w noc
      Wtańcz, gdzie zechce Bóg
      ""Tańcz mnie, po miłości kres..."


      z POPULARNE


      Wszyscy wiemy, że kości tu chrzczone
      Lecz rzucamy, zaciskając kciuk
      Wiemy, że wojna jest skończona;
      Wszystko świetnie: wygrał wróg...

      Wszyscy wiemy, że ta walka to sztos
      Biedni bez grosza, bogatym pęcznieje trzos
      Już taki los. Tak chce populi Vox...

      [Zwrotka 2]
      Wszyscy wiedzą, że łajba bierze wodę
      I myślą, że kapitan to łgarz
      Lecz w tych okolicznościach przyrody
      Zawsze tak, jakby ojciec lub pies ci zmarł....

      Wszyscy zapatrzen są w konta stan:
      Każdy na bombonierkę z dyskontu ma smak 
      I bukiet że stu róż
      Tak tu jest już...

      [Zwrotka 3]
      I wiedzą, że mnie kochasz niezmienne
      Wszyscy wiedzą, że tak dokładne jest
      Wiedzą wszyscy, że mi byłaś wierna
      Wyjąwszy tysiąc nocy +/- dwie

      Wiedzą, że Święty ci małżeński próg
      Lecz tak monitują do Twych ud
      Że przyjmujesx jak cię stworzył Bóg
      Taki masz drobny druk

      [Refren]
      Wszyscy wiemy, że taki klimat jest tu
      Taki razem ciągniemy drut
      Tak czytamy z nut
      Maestra Ubu
      Taki hołd składamy mu
      Nie licz więc na cud

      [Zwrotka 4]
      Oboje wiemy, że nigdy, jak nie teraz
      Wiemy, że na dwoje: albo ja, albo ty
      I wiemy, że jak żyć, to nie umierać
      Gdy wciągnąć kreskę Biała Śmierć, czarny film..

      Wszyscy wiedzą, że układ jest zamknięty
      Że murzynek Bambo zrobił swoje, jak z Nel Staś
      Nawet Kali ma nieswoje momenty
      I wszyscy odkładają wszystko na zaś

      [Zwrotka 5]
      I wszyscy wiedzą, że nadchodzi pandemia
      Wiemy, że po kościach rozeszła się, lecz...
      A nadzy on i ona na planecie Ziemia
      To dziś niezwykle niezwykła rzecz

      Wszyscy wiemy, jaki rozkład ról
      Lecz przy twoim łóżku będzie siedział mól,
      Który zaksięguje jak wół
      To, co wiemy już

      [Zwrotka 6]
      I wszyscy znają ten twój zapaszek
      I się zakładają, jak wcielasz im cel,
      Od krwawego krzyża na Górze Czaszek
      Do plaży na półwyspie Hel

      Wszyscy wiedzą, że przemija ten świat, 
      A Najświętsze Serce jest pełne łat
      Zaraz pęknie jak Albert brat,
      Totus Eium już od lat..

      [Refren]
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Och, wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą

      ŚNIEŻYNKA I STRACH
      (Dialog na cztery kopyta)


      [STRACH]
      Przyszłaś do mnie dziś rano
      I obrobiłaś jak sztukę mięs.
      Tylko facet ci powie, jaki to
      Delikatny, jaki czuły gest.


      Tyś w lustrze jest odbiciem mym,
      Krwią z mojej krwi, poznam cię we स्नेह,
      Bo kto inny by mnie zechciał wziąć
      W tysiąca swych pocałunków toń?


      (Dla tych, którzy przywitali mnie)
      Nieważne, że droga nam dłuży się,
      Nieważne, że pod górę wciąż,
      Nieważne, że księżyc już zszedł
      I zapanował mrok.


      Nieważne, że gubimy szlak,
      Spisane jest, że spotkasz mnie.
      Na pewno mi mówiłaś tak
      Na pocałunków dnie.


      I kocham cię, gdy na słońca blask
      Jak lilia otwierasz płatki swe,
      A ja – to na wróble strach,
      Którego smaga deszcz.


      Strach, co strachliwie kocha cię,
      Choć ma z lumpeksu twarz,
      Ciało i wszystko, czym był i jest,
      Aż do pocałunków dna.


      Wiem, że znasz ten kłamstwa smak
      I oszustw bez zbędnych słów:
      Nauczyłaś się operować tak
      Na kolanach ojca i u matki stóp...


      Ale czy musiałaś się bić,
      By ulicę w ogniu przejść,
      Jeśli całe to nasze mieć i być
      Wisi u pocałunków tajnych miejsc.


      Numerki, odwyk i jasna rzecz:
      Wracam na Square du Blues.
      Chciałbym rzucić już tę robotę, lecz
      Podchodzi mi już do ust.


      Lecz o tobie myśl daje mi nabrać tchu,
      A akta sprawy twej kompletne są,
      Brak tylko w nich tego, czego nie zdziałałem tu
      Płynąc w pocałunków głąb.


      Nieważne, czy masz moc sił i dóbr,
      Czy opuściła cię moc,
      Czy napiszesz te kilka słów,
      Które słowiki cytują co noc.


      Nieważne, czy masz zaszczyt robić w HR,
      Czy nieregulowany czas,
      Rzucasz życie w kąt, bo masz
      Przeżyć pocałunków tysiąc pięć.


      Biegną poszły, a dziewczyny młode są,
      Bieg ten jest szansy wart.
      Los bierze stronę twą,
      Lecz szybko kończy się fart.


      Wezwanie: masz być jak widz
      W kinie, co twą pyrrusową klęskę gra,
      Lecz żyjesz, jak gdyby nigdy nic,
      Odbijasz się od pocałunków dna.


      Słyszę głosy ich na kufla dnie,
      Co czasem tak woła mnie.
      Jak ta orkiestra, co cover gra – czyżby to moja pieśń?


      Lecz gwardia nie cofa się;
      Gdy woła to, co kochasz, serce odpowie na zew,
      Choćbyś oddał tu swój życia skok,
      Tak świadczą nasz czas, nasza krew
      I tysiąca pocałunków twych mrok.


      Tak wiem: musiałaś kłamać
      I oszukiwać bez słów:
      Tak jak gdy ojciec na kolana cię brał,
      A matka tuliła do stóp...


      Wiem, że musisz tak kłamać im,
      By system ograć, zamiast się położyć na wznak,
      Lecz majątek nic nie gwarantuje ci,
      Gdy Cnota i Podstęp zerwą pakt.


      Prawdę wpędzili w szok, piękno wypędzili na bruk,
      Styl dawny ma dziś naftaliny woń,
      Bo Duch przeszedł przez próg
      W tysiąca pocałunków toń.


      A Wewnętrzne Światło twe, co
      Nie ma równych i ma gest?
      Garbię się w kolejną noc,
      Po tysiąca pocałunków kres


      Zaklinam los, nastrajam głos,
      I wracam na Avenue du Blues.
      Chciałbym rzucić to, lecz nie mogę, bo
      Jestem za cienki tchórz.


      Lecz czasem, gdy noc grzeczna jest,
      A my potulnie zapijamy żal,
      Burzymy się, zbieramy zabawki serc
      I odchodzimy w pocałunków dal.


      Tym pachnie ta o tobie myśl,
      Mam o tobie komplet akt –
      Poza tym, co mi nie umknęło dziś
      W pocałunków niski takt.


      Grałem z Dizem raz i z Dantem też –
      Brak mi było tego ich „coś”,
      Lecz raz czy dwa przygarnęli mnie,
      Wciągnęli w pocałunków blues.


      Odstawić wino chcę, jak Bóg chciał,
      Wchodzę w parkietu tłum gęsty jak w dym.
      Zespół wpadł już w weny twórczy szał,
      Serce nie cofnie się przed morzem win.


      Może musiałem jechać drogi szmat
      I obietnic tysiąc złamać, lecz
      Rzuca się wszystko, ot tak,
      By przeżyć twych pocałunków treść.


      Teraz jesteś jak Anioł Śmierć,
      Potem jak Parakleta szał,
      Czasem jak Zbawiciela Dech,
      Potem – w Belsen stos ciał.


      Nie ma odwrotu już od miłości gróźb,
      Czy meta to skoku w bok –
      Jak zaświadczono czasem i krwią
      W pocałunków równy krok.


      Przyszłaś do mnie tu skoro świt,
      Przyniosłaś słowo jak ciała strzęp.
      Tylko człowiek powie ci, że to nie wstyd,
      Tak delikatnie, czule zrobić wstęp.


      Tak delikatnie, czule w materię wejść.
      Tylko mężczyzna wie, nawet bez przejść,
      Że przynieść miłość jak kwiatu pąk –
      To przyjść bez pustych rąk.


      [ŚNIEŻYNKA]
      Tyś mój brat z lustra, krewny mój
      Z najczarniejszych snów.
      Kto, jak nie ty, by dał mi znój
      Podróży w tysiąc pocałunków znów?


      Czekałam, aż otworzysz się
      Na ulic skwar. Jeden z wielu tak...
      A ja jestem jak kula śnieżna łez,
      Tocząca deszczu z deszczem ślad.


      Topniejącą miłością wciąż kocham cię
      I fizis tą z drugiej ręki –
      Całą sobą, wszystkim, czym chcesz,
      Tysiącem pocałunków namiętnych.


      Cała ja, aż do granicy mórz,
      Przeniknięta przez seks,
      Widzę, że oceany tu wyschły już
      Modliszce, co we mnie jest...


      Docieramy na dziób,
      Syreną daję znak, że twej floty wrak
      Ma mi się rozbić tu
      Na tysiąc pocałunków. Odzewu brak.


      Przychodzisz do mnie co noc
      I ubijasz jak stek,
      Lecz baba powie ci, że większą moc
      Ma czułych obelg stek.


      Tyś mój w krzywym lustrze wizerunek jest,
      Jesteś jak koszmar śniony dzień w dzień,
      Jak zapomniany chrześniak, co już wchodząc w sień,
      Woła na ratunek i składa ci
      Na czole obśliniony pocałunek.


      (Dla tych, którzy mnie powitali w tym...)
      Weszliśmy tu nie do siebie jak w dym,
      Wgryźliśmy się w seks jak w steak tartare.
      Sami, choć dwoje nas jest, bo chce nam się wbić
      W ten słodko-kwaśny smaku czar...


      Mój bliźniaku z lustra, mój bliski krewny,
      Poznałbym cię przez sen.
      Kto, jeśli nie ty, przyjąłby mnie
      W tysiąc pocałunków namiętnych?


      Wzdychamy na los; poprawiamy włos
      I wjeżdżamy na Autoroute du Blues.
      Próbowaliśmy rzucić to nasze coś –
      Cóż, na inny rejs sił nie mamy już.


      Lecz śnieżynka i strach wciąż mają to... cóż,
      Miast miłości – z wyprzedaży twarz,
      Miast szału ciał – goryczy czar,
      A pocałunków czar dna dosięgł już.


      Lecz gonitwa trwa, wieczór młody wciąż,
      Śnieżynka i Strach wciąż nie są bez szans.
      Za chwilę wygramy, a potem raut –
      Dzisiaj zacznie się nasza passa pass!


      A kiedy wezwą nas, byśmy zdali rzecz,
      Jaką im odpowiedź dasz?
      Jakie życie? Życie poszło precz.
      Pocałunki? Ważne, co w kieszeni masz...


      A kiedy mnie wezwie On, bym spowiadała się
      Ze stanu, w jakim jest cały ten kram,
      Odpowiem: życie? Życie przeszło w cień,
      Lecz tysiąc pocałunków w kieszeni mam.


      Przyszliśmy tu w ostatnie dni,
      Podtarliśmy się o Twego Słowa strzęp.
      Skalaliśmy wszystko, to co dałeś Ty,
      Na Twą czułość ogarniał nas śmiech.


      Lecz delikatnie chcemy wciąż w tę materię wejść.
      Wiemy, przeszedłszy przez ucho Twych przejść,
      Że miłość trzeba nieść jak kwiatu pąk –
      I do Ciebie przyjść bez pustych rąk.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...