Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Było dość późno,gdy ktoś zapukał
wiec pomyślałam idąc w stronę drzwi
kogo o tej porze licho niesie.

Wtedy usłyszałam jakby znajomy głos
ty nie myśl zdziro tylko już otwieraj,
a po chwili dodał

bo jak nie to długo albo jeszcze dłużej
będziesz dzień przeklinała w którym
matka cię urodziła

gdy to usłyszałam, ręce mi zadrżały
a po ciele przebiegł zimny dreszcz
wiec szybko wróciłam do sypialni

rano po przebudzeniu pomyślałam
czy to możliwe mieć taki sen,
wówczas zadzwoniła sąsiadka

opowiedziała mi że wczoraj w nocy
pijany sąsiad zamordował swą żonę
bo za długo otwierała mu drzwi

w tedy opowiedziałam jej o tym
że wczoraj do mnie też ktoś pukał
po czym przytuliłam się do niej
nie mogąc powstrzymać łez

Opublikowano

coś z tą interpunkcją szwankuje; no bo skoro przecinki i kropki to gdzie nawias (cudzysłów? kursywa?) zdań wtrąconych, cytowanych; vide:"ty nie myśl zdziro tylko już otwieraj"...???
no i czytelnik dostaje schizofrenii, bo nie może się znaleźć w peelu (peelkach?)!
choć we śnie wszystko, ale to wszystko możliwe...
J.S

Opublikowano

ładna anegdotka, tylko do końca nie wiem czy to poezja :), ale jak to się czasem mówi: wszystko jest poezją, wiĘc daję plusa. No może ostatnia strofa z tymi łzami zbyt prozaiczna i zdradza gatunek antagonistyczny ;P
pozdrawiam
Jimmy

Opublikowano

usunęłabym wszystkie przecinki/ skompletowała interpunkcję.
jest parę literówek "wiec", "w tedy". pierwsze dwie strofy zaczynają się od wielkich liter, dalej są od małych, można by to więc ukonsekwentnić.
bardzo przypomina prozę, materiał bardziej się nadaje na opowiadanie niż wiersz, a jeśli już wiersz, to raczej sama chwila śmierci, odczucia, bądź coś związanego z ostatnią strofą w formie wiersza.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...