Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nawijam na ramiona pelerynę kwiatowych maszyn.
Dyszące mieszczaństwo zaparowuje uliczne znaki.
Być może nie poznasz zapachu okrycia gościa, w jakim
stoję przed tobą skrojony łąką rozkwitu by trafić
na uda.
Rozcieram włosy, przeczuwam, wchłoniesz kochliwie ten płaszczyk.
Chodniki przestają cierpieć nerwicą natręctw. Wystarczy
nam reumatyzm fiołków w zakryciu = tulenie szarańczy
miasta zwid. pustynnych piasków. każąc jej omamy taszczyć
jak cuda.

w lektykach?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to tak na luzie pisane, może trochę specjalnie kiczem powiałem ale zoned chciałem ułożyć ;P
można coś ukryć mówisz? musiałby to być gruby materiał ;)
pozdrawiam i dzięki
Jimmy
Jimmy!

Niezły materiał na zoned,ale pracy wymaga:))
Ja pewnie nie dam rady zmierzyć się z zonedem.
Ahoj! jak mówią strzy żeglarze:))))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to tak na luzie pisane, może trochę specjalnie kiczem powiałem ale zoned chciałem ułożyć ;P
można coś ukryć mówisz? musiałby to być gruby materiał ;)
pozdrawiam i dzięki
Jimmy
Jimmy!

Niezły materiał na zoned,ale pracy wymaga:))
Ja pewnie nie dam rady zmierzyć się z zonedem.
Ahoj! jak mówią strzy żeglarze:))))))
dobra dobra stara żeglarko ;p
ahoj!
Opublikowano

naprawdę udane ! Czechowicza żeś tu gonił z kijem, nie wiem jak ci to wyszło bo nie końca od razu się razu się rozumie tę roszadę słów. Jednakże estetycznie mnie pobudziłeś, łezka się w oku zakręciła na widok tego surrealistego obrazka, więcej takich.

Nawijam na ramiona pelerynę kwiatowych maszyn.
Dyszące mieszczaństwo zaparowuje uliczne znaki.
Być może nie poznasz zapachu okrycia gościa, w jakim
stoję przed tobą skrojony łąką rozkwitu by trafić
na uda.
Rozcieram włosy, przeczuwam, wchłoniesz kochliwie ten płaszczyk.
Chodniki przestają cierpieć nerwicą natręctw. Wystarczy
nam reumatyzm fiołków w zakryciu = tulenie szarańczy
miasta zwid. pustynnych piasków. każąc jej omamy taszczyć
jak cuda.

w lektykach?

Odczytałem go zmysłami, poezja nadrelistyczna tego nie broni. Ale nie jestem pewien czy w twoim zamyśle było napisanie wiersza posługując się poezją symbolistów ? Jesli tak to gratuluje, sukces.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


witaj Judytko, też tak myślę i ten pseudo wiersz jest tylko pretekstem ;)
pozdrawiam gorąco i dziękuję
Jimmy

pretekstem? bez przenośni poproszę:))
pozdr. ciepło,
idę

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA. Ej tam, ej tam. Bez nas nie wiedziałyście, że jesteście... piękne i jedyne. Lusterko tego nie powie :-)  Piękny wiersz, bardzo kobiecy, łagodny i marzycielski - to jest "kobiecość".
    • Na trzy to już walczyk. Może i walczy. Zdrówka życzę. Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Za każdym razem gdy wraca na ląd ogrzewa się najpierw kubkiem herbaty w Pierwszym i Ostatnim Domu Land’s End Zanim zapuka do Merlin’s Cottage włóczy się przez chwilę po Mousehole za muszle w portowych sklepikach kupuje klamry i spinki do włosów   Po przekroczeniu progu ściąga mokre ubrania a potem bierze długą ciepłą kąpiel w starej żeliwnej wannie z uchwytem na ręcznik w kształcie mosiężnej płaszczki zanim wysuszy włosy wiesza w oknie mały przezroczysty kryształ -wie że kiedy znów pojawi się mgła będzie musiała wrócić   naciera zmęczone morską solą ciało balsamem z rumiankiem zamyka głos w szklanej szkatule i nie zagląda do niego przez resztę pobytu potem zjada wszystkie herbatniki z mleczną czekoladą z blaszanej puszki ukrytej w szafce nad kuchenką   John wraca do domu pod koniec dnia jego ramiona są mocne a ręce szorstkie od rybackich sieci w małej sypialni ze ścianami z bielonego kamienia przesypia nareszcie całą noc   gdy pojawia się ranek wydaje się być zawsze nieprzyjemnie zaskoczona   w pośpiechu pakuje spinki, głos i kryształ całuje opalone słońcem czoło i spracowane ręce wymyka się świtem zanim mgła opadnie zupełnie ostatnio mało brakowało gdy jeden z kornwalijskich chłopców dostrzegł z plaży znikającą się w wodzie srebrnoniebieską płetwę
    • @Berenika97   Nika. czytam Twój odbiór i mam wrazenie, że dotykasz dokładnie tego miejsca, w którym wiersz przestaje być tekstem, a zaczyna być doświadczeniem. to "nie ma ciebie, więc nie ma mnie” brzmi u Ciebie jak    nie tyle brak, co jakas osobliwa forma pełni  istnienie które nie potrzebuje już nośnika. bardzo poruszyło mnie to Twoje odczytanie miłości jako energii bo ono odbiera jej ciężar gestu a zostawia czyste trwanie. i ten cień, który nie ma się gdzie położyć . pięknie uchwyciłaś jego bezdomnośsc. jakby rzeczywistość została rozpuszczona do tego stopnia, że nawet ślad nie ma już oparcia. Twoja puenta też jest mi bliska: że może zostaje nie tyle ktoś, co samo czucie, ostatnia zdolnosć, która nie wie już, do kogo należy. dziękuję Nika za tę interpretację bo ona nie zamyka wiersza, tylko otwiera w nim jeszcze jedną ciszę.
    • @LessLove   Nie :) nie piszemy dla Was tylko dla siebie:)  śliczny wiersz Nata :) Pozdrawiam!     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...