Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jedynym, co w sobie tak naprawdę lubię
Jest lapidarność mojego człowieczeństwa
Kryjąca w sobie przeogromne pokłady bólu

Wielbię ją w wyciągniętym swetrze
I czerwonym kolorze paznokci
Słucha starego rock’n’rolla
Maluje oczy brązową kredką

Kocham jej drogowskazy na rozwidleniach
Skrytą w czarnych koralach
Czerwonej spódnicy
I uśmiechu na dzień dobry

Opublikowano

naprawdę lubię lapidarność
kryje się w wyciągniętym swetrze
i czerwonym kolorze paznokci
słucha starego rock’n’rolla
maluje oczy brązową kredką

kocham jej drogowskazy
na rozwidleniach skrytą
i uśmiechu na dzień dobry

ja bym to skrócił. Chwilami fajne, ale ten bol i człowieczeństwo lepiej uciachać.

Pancuś

Opublikowano

po pierwsze- usuń przecinek, bo jak bez interpunkcji to już całkiem.

po drugie- pierwsza zwrotka bardzo słaba. nic ciekawego, zwykłe prozaiczne fakty. zbyt jasno, przegadane zbędnie wyszukanymi słowami.

no i tak właśnie się opierasz na tym już do końca. mniej opisów, mniej słów. więcej wieloznaczności. zaskocz mnie czymkolwiek, zamiast przedstawiać krótką historię afirmacji kobiecości i lapidarności.


pozdrawiam

Opublikowano

'przeogromne' - czy to trzeba aż tak wyolbrzymiać?
Ten przedrostek rzadko dobrze w wierszu wypada, tu mnie wręcz rozśmieszył.

Podpisuję się pod komentarzem drewnianych palców.

Pozdrawiam.

PS. Ale jeśli to debiut, to nie jest tak źle, jakby z mojego komentarza mogło wynikać ;)
Klimat mi się podoba, ale treść można by dopracować.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...