Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A ja chciałbym zostać orłem
lecz broń boże nie kondorem
bo i trochę nie twarzowy
i padlinę żre z fetorem.

Za to orzeł, pan przestworzy
co ojczyzny jest symbolem
jak fregata sobie płynie
ponad górą, lasem, polem.

Jemu ptactwo jest posłuszne
lub rozpierzcha się w panice
kiedy orzeł kreśląc koła
patroluje swe granice.

Gdybym miał coś w sobie z orła
choćby szpony, dziób czy oczy
zawsze byłbym tym na górze,
- nikt takiemu nie podskoczy.

Miałbym wtedy ptasi móżdżek
w nim talentu tyciu tyciu
jednak zawsze byłbym orłem
a to przecież ważne w życiu.

Pozdrawiam serdecznie:))) HJ

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to się przez pomyłkę stało
można za to prać po pysku
bo za skromnie napisałam
o wierszykach tutaj wszystkich
Przepraszam miałam to naprawić, ale mam ciężki dzień
i tak z przerwami zasiadam.:))))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zostać ptakiem? Nigdy w życiu.
Ptak kłopotów ma bez liku,
nieuwagi starczy krztyna
i ptak wpada do komina.

Oj powstaje wtedy rwetes;
ci hetero mają hece,
lecz dla homo to rzecz prosta
pragną aby ptak pozostał.

Kończąc wywód drogi Heniu
niechaj w piórach utknie geniusz,
co pozwala w sposób giętki
ruszyć problem damsko-męski.


:))))))


no brawo Panowie :))
jestem pod wrażeniem

pozdr
w.p.


Nim ucichną brawa,
przygaśnie wrażenie
to z pewnością z Jackiem
stanę znów na scenie.

Skłonimy się pięknie
do samej podłogi
recytując wiersze
Tobie Gościu Drogi.

Ty zaś je opatrzysz
swoim komentarzem,
to będzie zapłata,
nasze apanaże.

Pozdrawiam w imieniu swoim i Jacka:))) HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to się przez pomyłkę stało
można za to prać po pysku
bo za skromnie napisałam
o wierszykach tutaj wszystkich
Przepraszam miałam to naprawić, ale mam ciężki dzień
i tak z przerwami zasiadam.:))))))


Przeprosiny choć zbyteczne
lecz przyjęte bo od damy
jedno słowo jest zapłatą
więc ich wiele nie żądamy.

I nie stresuj się Ewuniu
przed sylwestrem bo w tym szale
każdy z nas coś zapomina
i coś mu ucieka stale.

Przecież wiersz to nie ostatni
i nie raz się jeszcze zdarzy,
że opatrzysz te następne
dziesiątkami komentarzy.

A ja dzisiaj Tobie za te
pod wierszami lokowane
podziękuję najgoręcej
bo od serca są pisane.

Pozdrawiam serdecznie:)))))) HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zostać orłem – tu się zgodzę
On jest królem wszystkich ptaków
Orzeł biały jest jak wzorzec
Cnót wszelakich wśród Polaków

Nam pisanie idealne,
Ech nie mówmy, dajmy spokój.
Póki co, lampeczkę walniem:
Za pomyślność w Nowym Roku!

Szampan się w kieliszkach pieni,
Krótko jeszcze coś dopowiem:
Niech Nam się moc życzeń spełni
Pamiętajmy - Grunt to zdrowie!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zostać orłem – tu się zgodzę
On jest królem wszystkich ptaków
Orzeł biały jest jak wzorzec
Cnót wszelakich wśród Polaków

Nam pisanie idealne,
Ech nie mówmy, dajmy spokój.
Póki co, lampeczkę walniem:
Za pomyślność w Nowym Roku!

Szampan się w kieliszkach pieni,
Krótko jeszcze coś dopowiem:
Niech Nam się moc życzeń spełni
Pamiętajmy - Grunt to zdrowie!


Trzeba zbierać się do lotu
w dwa tysiące ósmy rok
bo pozostał tylko dzionek
czas więc zrobić pierwszy krok.

Pozamykać co otwarte,
powyrzucać co zbyteczne
wrzucić bieg i gnać do przodu,
zablokować biegi wsteczne.

W międzyczasie rok pożegnać
gdzieś na balu, przy szampanie
i czarując elokwencją
wznosić toast – Miłe Panie …

Pić ochoczo lecz z umiarem,
tańczyć lecz nie łamać nóg
by po balu sylwestrowym
móc przekroczyć domu próg.

Dać odpocząć umysłowi,
w płuca nabrać świeżej pary
nie szarżować nieroztropnie,
mierzyć siły na zamiary.

A gdy chodzi o pisanie
nie certolić się nad ceną
tylko zawrzeć nowy układ
z jakąś błyskotliwą weną.

Poszanować bardziej zdrowie
- starsi przecież już będziemy –
a co jeszcze jest przed nami
już niebawem się dowiemy.


Pozdrawiam serdecznie:)))) HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...