Konstantinodos Opublikowano 27 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Grudnia 2007 zarzucił wędką, przypiął w tak sędziwym wieku łowi tylko z brzegu dziś woda jest spokojna, jakby ucichła tu dla niego sypnął wokół ziarnem, zwabił chmury mew iskrzy się natura, chaos budzi się i można zobaczyć łączenie wymiarów tu, za ścianą wiatru, jest taka granica do której się dochodzi tylko w krańcach życia w jednej krótkiej chwili cały czując świat rozumieć echo pól, przestrzeń zwijać w liść lekko kłaść na serce, widzieć jak przesz sny wchodzić czasem w drzewa, w cień kamienia, mgłę chmury topić w rzece, płynąć poprzez deszcz zaciąga wędkę, wstaje patrzy w oczy rybie milczącej jak Bóg przez całe życie wierzył, że On tam musi być i teraz w świetle słońca ryba się zapala jej błysk jest jak nagły z pogranicza krzyk gdzieś tam w oddali wyglądają dzikie sarny stanął lis, obejrzał się, ucichły łabędzie smuga światła tnie jezioro, las na końcu ciało
Judyt Opublikowano 27 Grudnia 2007 Zgłoś Opublikowano 27 Grudnia 2007 przeczytałam a nie ukożył się obraz w ostatniej zwrotce przynajmniej mi puenta oddaje jednak zarys ciekawy pozdrawiam ciepło
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się