Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Siedzę w tym przedziale sama
tyłem do kierunku jazdy
odwrócona,siedzę biernie ślepo,
oczmi widza śledzę, gdzie wiezie mnie los,
ze stukotem kół odmierzam kolejne dni.

Przez matowe okno oglądam świat,
jak przez szklany klosz;
swym niewyraźnym odbiciem w tym oknie istnieję
na tle oddalającego się wciąż horyzontu,
wciaż przysłanianego lasami szarzejących drzew.

I wciąz widzę, widzę coraz mniej,
pod rzęsami jak z ołowiu opadają powieki
i czy spadnie łza czy nie, już nie dbam o to:
jedna łza drugiej podobna,
jak zacinający w poprzek deszcz.

Czasem tam w oddali pojawia się słońce,
ale i ono zachodzi zbyt szybko,
jabky traciło zainteresowanie dopiero zaczętym dniem,
na kilka chwil wyśle lodowaty promień -
nie dla mnie on jak matczyna dłoń.

Coraz więcej jest tych burz,
jedna od drugiej mocniej dech zapiera.
Nie odróżniam już grzmotów od stukotu kół
i choć ciszą jest ten mój bierny cel,
od ciszy oddalam się, wciąż przybliżając.

Opublikowano

- ja nie oceniam, ja mowie ze mi sie podoba - chyba dlatego, ze sam takim pociagiem jezdze...

- widac, ze autur tworzyl wiersz w podrozy, oddane realia na to wskazuja i ta typowa melancholia, w ktore wszystko ucieka

- nie sposob nic wyrzucic - mozna jedynie cos dodac, ale to juz kazdy tylko dla siebie...

- dla mnie piekne bo prawdziwe


pozdrawiam

Opublikowano

Badziewiaste to jako całość, proponuję pozostawić tytuł, bo jest extra, wywalić 80% słów, z każdej zwrotki wystarczyłoby po 2 wersy - reszta jest wodą (słowo-łzami w poprzek ;). Zostawić "czysty" opis bez tych standardowych motywów (stukot odmierzający dni, szare drzewa, olowiane powieki, "nadmiar" łzy, lodowaty promień, matczyna dłoń) - po swojemu proszę, bez tych pseudopoetyckich ozdóbek. Bo pomysł na wiersz jest, nic wilce odkrywczego - ale daje nadzieję.
pzdr. b
ps. I chyba rczej w dziale niżej.

Opublikowano

Panie Bogdanie mala uwaga - jesli mozna. Prosze Panskie eksperymenty robic na swoich wierszach, albo w dziale warszatu. Tu autor oddaje swoj gotowy twor, ktorego juz nie mozna zmienic niezaleznie czy sie nam podoba czy nie. Autor moze jedynie wykorzystac nasze uwagi, stosujac je podczas ukladania kolejnego utworu. Wiersz, to nie plastelinowe ludziki.
Jesli zas Pan szuka niestandardowych wrazen, prosze przerzucic sie na sporty ekstremalne. Wszystko jest dobrze, dlugosc wiersza doskonala, tak ma zostac, monotonia jest potrzebna, to przeciez pociag PKP, a nie francuski TGV.

pozdrawiam :)

Wojtek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



hehe... no tak, tak. Wszystko jest zajebiście, bezbłędnie, a nawet jeśli nie - to już poszło w eter i tak ma być. W końcu wiersz stworzył POETA. On zawsze wie najlepiej.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Generalnie jest nienajlepiej. Tekst traktuje o jakichś bliżej nieokreślonych problemach peela z samym sobą. Bałagan w treści nie pozwala nawet na orientację w tym, o co mniej więcej chodzi. Autor zapomniał, bądź nie wiedział, że wiersz jest komunikatem, który powinien być pisany zgodnie z zasadami logiki, a wszelkie ewentualne łamanie tych zasad powinno być w sposób widoczny zamierzone. I proszę nie słuchać tych, którzy kadzą, że wszystko jest świetnie - nie jest, może leją tacy miód na duszę, ale na dłuższą metę szkodzą, bo nie powiedzą nic o tym, co można, a nawet trzeba poprawić.
Na początek radzę popracować nad autodyscypliną, czyli zwracać uwagę na to, czy słowa, które się cisną, są absolutnie konieczne, skracać formę, nie tworzyć długich tekstów i konstruować je wokół jednej konkretnej myśli w sposób jak najbardziej zwięzły.
Pozdrawiam
Opublikowano

Panie Zdzislawie naprawde podziwiam Panske merytorycze podejscie. Teraz nie robie sobie jaj, a mowie powaznie. Wszystko mi sie podoba - czysty profesjonalizm - wiadomo co sie Panu podoba a co by pan zmienil w wierszu. To jest piekne.

Napisal Pan jednak takie zdanie: "Autor zapomnial, badz nie wiedzial, ze wiersz jest komunikatem, który powinien byc pisany zgodnie z zasadami logiki, a wszelkie ewentualne lamanie tych zasad powinno byc w sposób widoczny zamierzone."

Kupa w tym racji i wszystko sie zgadza, gdy autor ma umysl realisty i logika, a w dodatku gdy doskonale zna jezyk odbiorcow jego przyszlego dziela i wie jak do nich zrozumiale przemowic.

Duzo gorzej jak umysl tworcy jest - mowiac potocznie "odjechany" i zupelnie nie przejmuje sie
znaczeniem slow, od ktorych wymaga sie, by mialy zwiazek przyczynowo skutkowy. To tak jak z malarstwem realistycznym a abstrakcyjnym. Panska definicja jest dobra do tego pierwszego.

Oddzielam teraz zupelnie autora o nicku "nie ma" od tych moich uwag, mniemam bowiem, ze w przypadku jego wiersza pt. "Pociag do ciszy", Pan trafnie spostrzegl, ze jest to (a w zasadzie ma byc) twor o charakterze realistycznym i Panskie uwagi co do tego wiersza sa uzasadnione i moga byc pomocne.

Lecz ja mam na uwadze ten drugi styl (abstrakcyjny) pisania poezji. No wlasnie czy to jeszcze jest poezja i gdzie sa jej granice?

Ja osobiscie uwazam, ze zyja ludzie, ktorzy ze slow tworza cos w rodzaju obrazu, ktory tylko jako calosc stanowi calkowite i ostateczne dzielo. Poszczegolne czesci sa czesto logicznie nie spojne. Tylko czy to jeszcze jest poezja? A jesli nie - to czy wolno nam wydac zakaz tworzenia tego czegos? A moze winno sie stworzyc osobny termin, pod ktory podlegalyby te "dziwolagi"? Co Pan na to?


pozdrawiam serdecznie


Wojtek


P.S.


- jesli uwaza Pan, ze to niewlasciwe miejsce na tego typu dyskusje - prosze napisac na moj email: [email protected]

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Uwaga: w komentowanych wierszach nic bym nie zmieniał. To nie moje wiersze, prawo do zmian ma tylko autor. Ewentualne parafrazy pełnią rolę przykładu, co dzieję się wtedy, kiedy coś się formułuje inaczej.

Odwieczny problem. Podam drastyczny przykład alternatywnego kontaktu z rzeczywistością - autyzm. Taka osoba ma bardzo małe możliwości nadawania zrozumiałych komunikatów, w związku z czym bardzo mało wiadomo, co się z nią dzieje, jak myśli itd. Jak zauważyłem wiele osób na tym portalu ma alergię na słowo "granica". "Poeci bez granic" - bardzo ładnie brzmi, ale granice istnieją, bycie "odjechanym" jest stopniowalne, niech pisanie będzie odjechane, ale niech ma jakiś szerzej zrozumiały sens. Porównywanie malarstwa i języka jest trochę nietrafione, tym bardziej używając podziału realizm-abstrakcja, a to dlatego, że język składa się z wielu pojęć abstrakcyjnych, czyli takich, które nie posiadają desygnatu. Stąd wiele wierszy, które są napisane zgodnie z logiką i zasadami językowymi, można uznać za traktujące abstrakcyjnie i o abstrakcji. Zatem abstrakcyjne. Dodam, że logika w żaden sposób abstrakcji nie wyklucza, ona wręcz je tworzy. Tylko dzięki logice fizycy przewidują istnienie rzeczy, których nie widać, prawda?
Z malarstwem rzecz ma się inaczej. Abstrakcja polega w nim na tym, że przedstawia się obraz czegoś, co albo w ogóle, albo w danej formie, w środowisku nie występuje. I stąd podział np na realizm i abstrakcję. Jest on prosty, bo realizm pokazuje rzeczy jakimi są, a abstrakcja jakimi nie są. Były próby tworzenia kolaży w poezji. Wyklejania zdań albo słów wyrwanych z kontekstu i tak ich zestawianie. Nie przyjęło się. Próbować nic nie szkodzi, ale jeśli coś się nie przyjmuje, to znaczy, że póki co nie ma przyszłości. Można pozostać temu wiernym i robić to dalej, być może kiedyś ktoś to doceni. Nigdy nie wiadomo.

Poezja jest sztuką posługiwania się językiem. A w naturę języka wpisane jest komunikowanie, nadawanie komunikatu, odkodowanie go i odbiór. Jeżeli ktoś używa elementów języka do tworzenia komunikatów zbyt trudnych bądź niemożliwych do odkodowania, to zaprzecza językowi, jego wytwór przestaje być wytworem językowym, a zatem przestaje być poezją. Może to być jakaś odmiana malarstwa, gdzie używa się słów zamiast linii, barw, cieni itp. Czemu nie?
Jednak na tym portalu mówi się o poezji, prawda?

Na to odpisałem powyżej. Moim zdaniem coś takiego już nie jest poezją z wymienionych przeze mnie powodów. Tworzenie czegoś takiego nikomu nie szkodzi, więc nie wiem, dlaczego tego zakazywać. Po prostu ten portal chyba nie jest dobrym miejscem na takie twory.
Pozdrawiam
Opublikowano

Do pana Zdzisława Dyrmana:Oddziela pan mój utwór od poezji nazywając go "takim tworem". Pańskie prawo. Zamieszczając tutaj swój wiersz - czy to się panu podoba, czy nie, będę nazywać to wierszem - liczyłam na parę słów zdrowej krytyki. I widzę, że się nie zawiodłam. Ma pan całkowitą rację: poezja jest sztuką posługiwania się językiem. Sztuką, której musimy się uczyć. Pewnie powie pan, że jako amator powinnam zamieszczać z dziale dla debiutantów. Może. Ale gdzie można uczyć się pisania, jeśli nie u profesjonalistów? Dlatego "ten twór" znalazł się tutaj. I proszę tego nie uważać za zuchwalstwo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nic takiego nie napisałem! Proszę mi pokazać, gdzie.

Nic nie powiem. To Pani sprawa, gdzie Pani publikuje. Nie wiem, czy tutaj są profesjonaliści i co Pani rozumie pod tym terminem. Wydaje mi się natomiast, że jako debiutant narazi się Pani na niepotrzebne docinki w tym dziale. Niepotrzebne Pani, rzecz jasna.;)
Opublikowano

Dziekuje Panie Zdzislawie. Dzieki Panu zrozumialem, ze uprawiam cos innego niz poezje. Bede sie trzymal Pana wytycznych i jesli cos wymknie mi sie z pod kontroli - tzn zbuduje twor majacy postac poezji - tej wlasciwej - logicznej i mozliwej do odczytania, to wowczas wystawie na tym portalu. Nie mowie tego zlosliwe - prosze mi wierzyc - prosze czytac dalej.

Prosze nie zrozumiec mnie zle. W swoich zbiorach posiadam okolo 400-ta "wierszy" (wierszy). Wiekszosc to owe "dziwolagi", to zbitki slow, ktore dla mnie sa jasne jak slonce, dla innych juz nie. Zgadza sie - o to przeciez nie chodzi, by szyfrowac emocje, rzeczywistosc, lecz by je w mozliwie latwy i jasny sposob przedstawic - tak, to jest poezja - ma Pan Racje. Wszysko inne nie nadaje sie na publiczny pokaz, lecz raczej do szuflady, wlasnej osobistej. Prosze jednak na To nie pluc, bowiem i te "wiersze" (wiersze) posiadaja wartosc, aczkolwiek tylko dla autora.

Przyznaje sie, ze posiadalem bledny obraz poezji wchodzac na ten portal. Wydawalo mi sie, ze poezja to wolnosc, w ktorej nie ma zasad ani granic. Dzis widze (dzieki Panu) jak bardzo sie mylilem.

Mysle, ze panskie slowa - Panie Zdzislawie, sa doskonale by uswiadomic mlodym, ambitnym i jeszcze niezauwazonym "poetom" (poetom) o co naprawde chodzi w poezji. To chyba zaoszczedzi im bolu i wskaze wlasciwa droge, ktora maja podazac.


Dziekuje i zycze milego dnia


Wojtek Bezdobny



P.S.


Glupio mi straszne. Przepraszam wszystkich, ktorych w jakis sposob obrazilem na tym portalu walczac, prowokujac swym zachowaniem. Czy to wynikalo z mojej glupoty? - raczej chyba z niewiedzy. To nic innego jak wielkie nieporozumienie. Przepraszam wszystkich.

Opublikowano

Fragment dramatu pt. "Ja osobny" w rez. J. Kizmot



- Stworca:


poezje czy dziwolag
wiedze czy wyobrazni stu-kot
ksztalt czy kolor
nude czy szalenstwo
zegar czy brak zegarow
doroslosc czy dziecinstwo
rozum czy dzikosc
pewnosc czy przygode

co wybierasz "czlowieku" (czlowieku)?


- Diabel:


Nie - Ty nie masz wyboru
ktos juz kiedys wybral za Ciebie
wiec MUSISZ byc politycznie
a raczej "poetycko" poprawnym


- Stworzenie:


jesli tak
sram na to
wazniejsza jest moja wolnosc
waszej "wolnosci" sie nigdy nie naucze

Opublikowano

Czytam tutaj poezję niektórych z was. I wiem, że mogę się jeszcze wielu od was nauczyć. "Profesjonaliści" to może niewłaściwe słowo. Chciałam powiedzieć, że publikują tu ludzie, którzy z poezją mają do czynienia dłużej niż ja i dzięki którym mogłabym doskonalić swój styl pisania - wybrać to, co dla mnie będzie naprawdę wartościowe. Docinki niewiele mnie obchodzą.

Opublikowano

dodam do dyskusji swoje widzenie poezji:
poezja jest sztuką posługiwania się przeżyciami, nie językiem!!!
język tylko narzędzie w mniejszym lub większym stopniu, bo słowa, to tylko pojemniki dla sensu, nie mają sensu same w sobie, a więc dużo zależy od tego, w otoczeniu jakich słów wyrósł człowiek, w jakie słowa jakie emocje, przeżycia lub znaczenia włożył.
zauważę taki fakt, być może z wyżej wymienionego powodu, jeśli tu oglądnąć się na stronie, to czym więcej poeta oczytany i opisany, tym mniej przyjemności otrzymuje z prostych wierszy, gdyż jak powiadają, słowa są przetarte, przegadane, zwroty lub metafory zużyte, czują ciągły niedosyt czegoś nowego. dziwne zjawisko jak dla mnie :)

Opublikowano

Zgadzam sie w zupelnosci z Panem Panie Krzysztofie - dla mnie osobiscie poezja = emocje, zas slowa to sprawa drugorzedna. Jak widac nie kazdy odbiera to tak samo.
Na ten przyklad - mam swoje slowa szczegolne, ktore powiedzmy nieswiadome same mi sie wplataja w wiersz - prawie, ze zawsze. Powiedzmy: "motyl", "aniol", "krew", "lzy", "upadek" itd. no i jeszcze mam swoje jedno zboczenie - gdy ukladam wiersz to widze kolory, bo dla mnie kazdy wyraz ma swoja barwe. Dokladnie tak samo sie dzieje gdy czytam ksiazke. Kazde slowo ma dla mnie swoj kolor. Chyba wam tego nie przetlumacze - takim juz jestem dziwolagiem :)


Pozdrawiam


Wojtek


p.s.


panskie imie jest koloru bordowego lub buraczkowego :)

Opublikowano

o, buraczki, jadłem nie dawno, mm :D

wiem, że każdy odbiera słowa w swój sposób i to dobrze. jednak warto wzbogacać własną gamę kolorów lub dźwięków, żeby powiedzmy nie były w każdym wierszu łzy, ale i mniej zużyte słowa, o bardziej bogatych, rzadkich kolorach. masz swój styl odbierania świata, staraj się, żeby był coraz doskonalszy.
dla mnie każde słowo ma swój krzyk i rytmikę :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...