Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zadziwiające jak bardzo można stać się kimś obcym. Jak łatwo jest nie poznać siebie w lustrze.

Jej dłonie otwierają szafę, pamiętam je z dzieciństwa, przyklejają wzorzyste tkaniny do skroni. Pachną siarką. Siarką dżdżystych słów. Opadają kroplami na wargi. Przypomina sobie jak pierwszy raz się całowała. Wiesz, znasz te bzdurne historie o namiętnych i czułych pocałunkach. A jeśli kłamała dolną wargą, to co wtedy? Górną przywierała prawdę do twoich chropowatych policzków. Tak wtedy było. Wytłumaczy ci, choć ty wiesz to lepiej. Parę lat później piasek oblepiał jej stopy, wierciła w nim korytarze, by gdy się wystraszy, mogła szybko się w nich schować. Nie była tam sama, naśladowała cudze kroki. Rozciągała się wzdłuż brzegu udając linie między plażą a falą. Gdzie był początek? Wywracała się na wszystkie strony, niezliczoną ilość razy gdy upierała się żeby nie wejść do wody. Czekała na brzegu, mocząc końcówki wyobrażeń w słonej toni. Nie bała się zimna ani wilgoci. Tylko nie chciała wpaść na siebie pośród pływających. Mówiła ci przecież, że nie poruszają jej zachody słońca, wolała raczej krople potu na twoim brzuchu. Były jak gwiazdy, rozciągały się łukiem nad jej rzęsami. Nie używała wtedy tuszu. Chyba z przekory, choć rzadko robiła coś na przekór. Dni mijały, na plaży czas stał nieporuszenie. Uśpiłyśmy go. Ja też tam byłam, szukałam muszelek na pamiątke zapachu skóry w słońcu z tamtego lata.

Poźniej, dużo później już wiedziała, że to nie żarty. Wypadały z niej kilogramy, całymi godzinami, niezliczone ilości cichych spojrzeń. Opiekuńczo obejmowała chude obojczyki wąskimi palcami. Można ściskać w nieskończoność. Nie można ścisnąć na zawsze. Małe sekrety szeptała do ucha, wyfruwał słodki szept zawieszał się w pół drogi i drżał. Wertowała twarze, kartka po kartce, czytała linie zmarszczek na czole. Pod nią krzesło skrzypiało, przelewała znaczenia przez sito. Wspierałam się o jej ramie, rozumiesz, to właśnie znaczy być dla kogoś kręgosłupem. Stawać na czóbku głowy z taką lekkością, żeby nawet grawitacja nie mogła tego zauważyć. Potrafisz tak? Odciążyć swoje źrenice, wypłukać wczoraj? Szkielet dorosłego człowieka składa się z około 200 kości. Ale nie w tym rzecz. Ona nie ma kości. Nawet nie ma źrenic, za dużo mówią. Woli sama.

Tu stoi dziś, a ja obok niej. Nie znam jej, w ogóle nic o niej nie wiem, nie pamiętam nawet jak ma na imie. Za to ona wie ile łez chowam w poduszce, ile rumieńców upycham w kieszeniach, jak stawiam stopy w czerwonych szpilkach i gdy poruszam biodrami ona obserwuje jak przelatuje w przeciwną. Wtedy mam serce po prawej. A Ty?

Opublikowano

Pamiętam Twój tekst pod tytułem „Weź mnie” – bardzo mi się podobał i w jakiś magiczny sposób do mnie przemówił. Teraz czytając to co napisałaś muszę z bólem przyznać, że to wszystko jest zbyt zawiłe i niejasne. Nie wiem o czym piszesz, po co piszesz i w ogóle w sumie nic nie wiem. „Weź mnie” przemówiło do mnie, ten tekst milczy…

Opublikowano

Przeczytałam i przyznam, że właśnie walczę ze sobą. Z jednej strony coś bardzo mi się w tym tekście podoba, zdania skonstruowane są zgrabnie, wiele ciekawych porównań przyciąga uwagę. Z drugiej zaś strony - tekst jest totalnie zagmatwany.

Piszesz o swoim drugim ja, a może drugiej osobie?
Czy ona się boi?
Czego się boi?
Dlaczego pragnie zniknąć?
Dlaczego chude obojczyki?
Czy jest chora?
A może w ogóle jej nie ma?
Wypadały z niej kilogramy? - to bardzo kojarzy mi się z chorobą, nawet całkiem konkretną.

Najgorsze jest to, że pytań najchętniej zadałabym Ci wiele. Jest ich aż tyle, że lista byłaby zapewne dłuższa od samego tekstu. A tak być nie powinno.

Pozdrawiam

Opublikowano

dkw , szkoda bo akurat przekrój lubię bardziej, może z racji tego,że jest na emocjach, choć może właśnie za to powinnam go nie lubić, tracę wtedy głowę

rumianek, miło,że tekst wywołał emocje a nie pozostał czarną dziurą, wszytsko jest o jednej osobie rozstrzelonej na trzy "ja", boi się i to bardzo, tych innych czyli siebie, chude obojczyki mam sama, kojarzą mi się z niemocą, tak zgadzam się,że tekst musi mówić i bronić się sam, ale sam też możesz odpowiedzieć sobie na te pytania w toku interpretacji własnej :) pozdrawiam również

  • 5 tygodni później...
Opublikowano

A ja zdecydowanie i bez wahania mogę napisać, że tekst jest bardzo dobry i podoba mi sie. Szczerze to ja nawet nie musze go rozumieć-zresztą interpretacja sama w sobie ma właśnie takie założenie, że każdy odbiera tekst po swojemu. Ten typ pisarstwa mi jak najbardziej odpowiada i cieszę sie, że pojawił sie ktoś, kto ma taki styl. Mogłabym dużo pisać, ale zostawie sobie to na kolejne Twoje teksty. Pozdrawiam deszczowo;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Konrad Koper – dzięki, nie mogłam przepuścić tej "genialnej" zbitki: "...nazuzel"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Tectosmith Spróbujmy... Koniec nie jest jeden. Koniec czego? Ostateczny koniec? Może coś się później wyjaśni... Spierdolona rzeczywistość. Taka się od razu pojawia myśl, że może to nie rzeczywistość jest spierdolona tylko jej percepcja? W pulsie nagiej Ziemi nie da się z tego wybrnąć. Czyli bez względu na okoliczności, w tym miejscu (na Ziemi) kwestia spierdolonej rzeczywistości jest nierozstrzygalna - tak było, jest i będzie. W moich rękach moje życie.  Nic nie będzie mi dyktować  czy wypieprzyć zgniłe żyły,  czy pod mostem się schować. OK, to jest taka deklaracja typu: "Wolność oznacza również wolność do autodestrukcji". I nikomu nic do tego. Bo czy dzisiaj to nie cień  wczorajszego zapatrzenia?  Bo czy dzisiaj skończy się  to kurewstwo we wspomnieniach?  Tu taka refleksja że, mimo wszystko, to słynne tu i teraz jest jednak efektem pewnych wydarzeń z przeszłości. I że choćby nas przekonywali, że to niekonstruktywne podejście to trudna przeszłość potrafi wracać i wracać i kształtować to 'dzisiaj'. Loteria, nie loteria... Przypadek, nie przypadek... Tu pewnie światopoglądowe spory możnaby toczyć o determinizmie, wolnej woli itd. Ale w ostatnich dwóch wersach pojawia się Ktoś Kogo Peel Nie Opuści. Ktoś słabszy, prawdopodobnie dziecko, może ktoś w inny sposób zależny. Czyli peel dużo mówi, że świat jest spierdolony, życie jest do dupy i on nie ma złudzeń, nic tylko się pochlastać tępą żyletką. a Ale w tym bezsensie jest ktoś, kto go trzyma, kogo on trzyma. I podejmuje odpowiedzialność. I to go czyni wolnym. Bo czymże jest wolność jeśli nie uświadomioną koniecznością?
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      mówią ponoć, że wiara czyni mistrza ;)
    • @FaLcorN słodki wiersz jak uczucie:)
    • @Charismafilos Widzę, że masz pokorę, to już dużo. Reszta to trening i wiara. Powodzenia w nadchodzącym tygodniu! Pozdrawiam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...