Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

teraz siedzę przy oknie
smutno znowu kogoś brak
w kierach burza szaleje
zdrowy gonisz polny wiatr

słucham znanej muzyki
chociaż tyle możesz dać
wpadasz czasem na chwilę
mówisz - o siebie już dbaj

stale jest ciebie mało
w kołowrotku plączesz nić
patrząc na mnie wymownie
dajesz wierzbowe witki

lniana nitko żagle pleć
na błękicie rozłóż je
niebo wiatru dużo daj
wodo – stań się moim snem

Marlett oraz Sosna

Opublikowano

pozwoliłem sobie pogmerać:

teraz siedzę przy oknie
smutno znów kogoś brak
w kierach burza szaleje
zdrów gonisz polny wiatr

słucham znanej muzyki
by się czuć chwilę naj
wpadasz czasem na moment
mówisz - o siebie dbaj

stale jest ciebie mało
plączesz życia nitki
patrząc na mnie wymownie
dasz wierzbowe witki

lniana nitko żagle pleć
czyniąc nocą i dniem
niebo wiatru dużo daj
wodo – lekkim snem

pozdrawiam Jacek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Judyt!
jakoś się plecie a nawet bardzo members.chello.pl/a.sosna2/

PozdrawiaMy.

a co to za members?
da się czytać? :)
aha..sprawdziłam, że piękne
to widać, szkoda tylko..a
zamyśliłam się a też mogę?
pozdrawiam a jakże!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Judyt!
jakoś się plecie a nawet bardzo members.chello.pl/a.sosna2/

PozdrawiaMy.

a co to za members?
da się czytać? :)
aha..sprawdziłam, że piękne
to widać, szkoda tylko..a
zamyśliłam się a też mogę?
pozdrawiam a jakże!


Judyt!
Dziękujemy za odwiedziny tu i tu:)
PozdrawiaMy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a co to za members?
da się czytać? :)
aha..sprawdziłam, że piękne
to widać, szkoda tylko..a
zamyśliłam się a też mogę?
pozdrawiam a jakże!


Judyt!
Dziękujemy za odwiedziny tu i tu:)
PozdrawiaMy.

"Po przebudzeniu
Co widzę?
Przy klawiaturze siedzi kot i pisze
Ogonem naciska klawisze (...)"
:) pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk   Dziękuję Natko za miłą gościnę i Twój komentarz oraz sugestię- poprawiłam, bo masz rację, że lepiej będzie tak jak napisałaś...pozdrawiam słonecznie i życzę pogodnego dzionka*)
    • @Berenika97   dziękuję Bereniko za sympatyczną gościnę i Twój komentarz, miło mi, że wiersz Ci się spodobał...pogodnego dzionka życzę z uśmiechem*)
    • Koale (w sumie, to nie wiem czy to się tak odmienia, ale na potrzeby tego komentarza chyba może być, nawet  jeśli nie:)) żywią liśćmi eukaliptusa, które zawierają sporo alkoholu, więc chodzą ciągle nabzdryngolone. To chyba nawet, w jakiś sposób wpasowuje się w treść. :) A tak poza tym, całkiem niezły wiersz. Prawdziwy. Pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...