Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niby to po to by było bezpieczniej
Niby to po to byśmy mniej się bali
By pędem draniowi, który był niegrzeczny
Klapsem przez kolano zło uzmysławiali

Niby to przez to, że rośnie terroryzm
Niby to przez to, że korupcja wszędzie
Lecz proszę opanuj chwilowo euforyzm
I powiedz mi lepiej co to z nami będzie?

Bo widzę w tym także poważne minusy
Bo myślę, czy nie jest ich na szali więcej
W zwalczaniu haniebnej pokusy niż plusów
Za przyzwoleniem, z naszych pieniędzy

Mimo uroczych rządowych zapewnień
Mimo milutkim lobbystów sloganom
Prywatnych sfer życia będziesz miał jak więzień
W celi małej
Inwigilowany w swoim własnym domu

Poprzez oczy kamer ze wszech stron patrzących
Poprzez uszy pluskiew nos swój wściubiających
W najskrytsze zakątki ludzkich aktów mienia
Co dzień, całą dobę, bez przerw, bez wytchnienia.

Opublikowano

Niby to po to by było bezpieczniej => dotąd podoba mi się ;)
Niby to po to byśmy mniej się bali => odtąd już trochę mniej
By pędem draniowi, który był niegrzeczny => dlatego, że np. ten infantylizm tutaj mi nie pasuje
Klapsem przez kolano zło uzmysławiali => jak wyżej

Niby to przez to, że rośnie terroryzm => niech będzie, że rośnie, ale tak jakoś...
Niby to przez to, że korupcja wszędzie => to fakt... aż banał
Lecz proszę opanuj chwilowo euforyzm => jak widzisz, opanowuję ;)
I powiedz mi lepiej co to z nami będzie? mówiąc szczerze nie wiem... chociaż też mam mieszane uczucia

Bo widzę w tym także poważne minusy
Bo myślę, czy nie jest ich na szali więcej
W zwalczaniu haniebnej pokusy niż plusów
Za przyzwoleniem, z naszych pieniędzy => tak, to są poważne dylematy

Mimo uroczych rządowych zapewnień
Mimo milutkim lobbystów sloganom => czego? milutkich sloganów?
Prywatnych sfer życia będziesz miał jak więzień
W celi
Inwigilowany w swoim własnym domu

Poprzez oczy kamer ze wszech stron patrzących
Poprzez uszy pluskiew nos swój wściubiających
W najskrytsze zakątki ludzkich aktów mienia
Co dzień, całą dobę, bez przerw, bez wytchnienia.
ciekawy temat, jednak moim zdaniem nie dopracowany. Pozdrawiam.

Opublikowano

nie ma jak punkrock;) dosc rytmiczne na tekst tylko troche wyostrzyc. w "pogadance" jaką ten wiersz dla mnie stanowi, realne zagrożenie się rozmywa. koncówka orwellowska - to już było ale dla mnie grzechem nie jest nawiązywanie do kultowych rozwiązań

co do społecznego wydzwięku zastanawia mnie, dlaczego ci, którzy zamordyzm pństwowy popierają wierzą, że ich on nie dotknie?

pozdrawiam

Opublikowano

Siano na sieczkę już się zżęło,
a co zaśmiardło grzęznąc w butach,
w lisim manewrze odpłynęło,
lecz woda płynie wciąż zatruta.

Wśród ptaków wielkie poruszenie,
ci odlatują, ci zostają
Na łące stoją jak na scenie,
czy też przeżyją, czy dotrwają


itd. ;))
Pozdrawiam

Opublikowano

Młody, niby piękna gadka, ale pożyłbyś w prawdziwym świecie, w prawdziwych układach i układzikach, jakbyś wiedział o wielu przękretach "bo wszyscy tak robią", jakbyś musiał lawirować, żeby odkryć nieco prawdy, tak aby cię nie "wykolegowali" z tego co masz, żeby nawet czyjeś życie być może w jakiś sposób ocalić, tobyś takich młodocianych bzdur nie pisał.

Nie zawsze mam czyste sumienie, ale z ulgą przyjmuję taką inwigilację, która sprawia, że nagle pewni kombinatorzy chcą załatwiać sprawy wreszcie uczciwie. Tak żyje się o wiele lepiej. A na nich nie ma innego bata. Pewien poziom inwigilacji przy konkretnych podejrzeniach jest całkiem usprawiedliwiony.

Chcesz być w porządku, żyj tak, aby żadna "ujawniona" sprawa cię nie dotykała. I nie daj się manipulować, tym, którzy pewne lotne i ważne hasła traktują stricte instrumentalnie. Nie ma co ich bronić.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


podzielam zdanie Jaro, też tak myślę....bez bicia się przyznaję!
serdecznosci ES
A może "Młody", przez tę młodość właśnie ma czysty i zdrowy pogląd na życie? Może nie chce pielęgnować nienawiści do swojego sąsiada, szefa lub polityka... bo jeszcze ma nieprzypieczone skrzydełka. Nie chce wracać (mimo, że to nieuniknione)do przeszłości i marzy o tym, żeby nie martwić się o przyszłość swoich dzieci i móc spokojnie myśleć, że co dzień, bez obaw będzie mógł spojrzeć w lustro i nikt nie będzie się za niego wstydził.
Na razie wiadomo, że nic nie wiadomo, ale bez optymizmu nic sie nie zdziała.
Wychowując własne dzieci człowiek im raczej nie mówi wprost, że życie jest do bani tylko dlatego, że sam poniósł klęskę. Są oczywiście wyjątki.
Więc może Michał Kowal tę wyjątkową sytuację właśnie zauważył i nie zgadza się - nie z wyłapywaniem bandytów i przekręciarzy, tylko z metodami przypominającymi czasy, o których być może wie tylko z opowieści?
Pozdrawiam
Opublikowano

To, że czysty pogląd na życie - ależ oczywiście, że nie chce kultywować nienawiści, ależ tak.

Tylko przyjacielu, nie żyjesz w świecie, w którym inni kierują się takimi zasadami. Tu nie chodzi o nienawiść. Tylko o zwykłe prawidła socjologiczne. Ty idziesz do urzędu skarbowego z własnoręcznie wypełnionym arkuszem. Ktoś inny idzie wprost do Dyrektora, ten prosi jakiegoś swojego podwładnego (odrywając od pracy i innych klientów) i zleca mu wypełnienie formularza tego pana. ten pan jedt lokalną szyszką i ma układy, o których ty możesz nawet nie mieć wyobraźni. I bez nienawiści - ja tego pana może i nawet prywatnie lubię, ale coś tu jest nie tak. Bo jego stać na prawnika, który mu to wszystko wypełni. To tylko przedsmak różnych sytuacji.

I oni są silniejsi od ciebie, i po pewnym czasie, jak juz czysty być nieco przestaniesz, spytasz się zam siebie: a może w tym wszystkim, skoro oni kombinuja, to i ja może coś uszczknę dla siebie? No nie zaraz miliony, ale pare tysięcy, a może parę stówek....

I przestajesz być czysty, albo nie - to zależy od ciebie.

Ci "u góry" ustalają zasady, ustalają je też ci co maja pieniądze. Ja ich nie nienawidzę, ja im nie zazdroszczę, mam.

Przeczytaj sobie historie wg Liviusza, taki pięcioksiąg. Starożytne "demokracje" też miały swoje ciemne strony, ale ad rem.

W dobrej republice urząd sprawowany jest wg. zasług i kompetencji, w złej wg urodzenia (czyli układów) i posiadanego majątku.

Pytanie: jak ze złej republiki wrócić do dobrej, bo od dobrej do złej, to raczej zadanie jest proste.

Nie wybielam nikogo, ale biorąc się do czynnego udziału w zyciu społecznym, kierując się tylko młodzieńczą niewinnością - łatwo zapomnieć, że wtym społeczeństwie są jednostki, które wykorzystuja te pragnienia do własnych celów i ambicji. Społeczeństwo musi mieć mechanizmy obronne, w postaci policji, sądów i innych agencji. Inna rzecz, że też w pewnym ograniczonym zakresie.

Dlatego podziwiam młodzeńczą niewinność, wielkoduszność i brak nienawiści, ale do tego powinien jeszcze dojść rozsądek. Wtedy jest to optymalna mieszanka i takie "rzeczypospolitej młodzieży chowanie", a prawdziwe "chowanie" to "samowychowanie", do czego jako 100% indywidualista zachęcam...

;o)

Opublikowano

nie zboczyliście państwo trochę w bok od wiersza? "Niby" a jednak...ważkim tematem wiersza jest zaznaczenie sytuacji, gdy władza, dla poszerzenia uprawnień do inwigilacji używa straszaków typu terroryzm (rosja - czeczenia, usa - w skrócie...ropa), tworzy za pomocą socjotechnicznych chwytów i podległych mediów poczucie zagrożenia, społecznej psychozy, aby mieć przyzwolenie do zaglądania do twojej dupy nawet bez twojej wiedzy? "grzechotka systemu potrząsa ziarenkami" - w. żwikiewicz.

wspomne ze największe na świecie uprawy maku (heroina) są w części afganistanu kontrolowanej przez usa, które nie wyraziło zgody onzetowi na ich zniszczenie. w usa mozna każdego zatrzymać za posiadanie narkotyków. daje to aparatowi nieograniczone możliwości;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No cóż, jeśli chodzi o mnie, to nie urodziłem się wczoraj i dokładnie wiem, co znaczy słowo inwigilacja. A niszczenie ludzi od poziomu sąsiada, poprzez odcinanie możliwości rozwoju
całej rodzinie (dalszej i bliższej) tylko dlatego, że odpowiednie służby zainteresowały się konkretną osobą - znam... nie tylko z opowieści.
Prawidła socjologiczne, o których piszesz - masz rację, nie dotyczą tylko naszych czasów - były znane (jestem tego bardziej niż pewny) w czasach, kiedy o Liviuszu nikt jeszcze nie słyszał.
Niemniej za podanie lektury dziękuję - skorzystam :).
Ale wrócę do spostrzeżeń, o których napisałeś:

"W dobrej republice urząd sprawowany jest wg. zasług i kompetencji, w złej wg urodzenia (czyli układów) i posiadanego majątku." ;))))

No pięknie i powiem szczerze - też mi się podoba :) ale...
to prawdziwa oznaka i dowód na to, że też jesteś marzycielem - podobnie, jak autor wiersza, ja i wielu wokół nas. Niestety, czarne z białym zawsze będzie miało skłonności, żeby się mieszać.
Chodzi raczej o to, żeby szarość miała jak najbielszy odcień. Bo wyeliminowanie jej w całości jest niemożliwe - nawet w najbardziej policyjnych ustrojach.
W tym konteście o obecnej, jak i niedawnej "czystości zasad" nie będę się wypowiadał. Z jednym tyko zastrzeżeniem - tak jawnej i prymitywnej działalności w celu uzyskania (nie nie mylę się) ... własnych korzyści, manipulowaniem prostymi ludźmi, sięganiem do najniższych instynktów - od czasów towarzysza "wiesława" nie pamiętam.
I taka dygresja.
Nawet szympansy, po to aby uzyskać przewodnictwo w stadzie posuwają się do przekupstwa.
Człowiek niestety do końca nie wyzbył się tego instynktu. Ale jest pewna prawidłowość różniąca nas od szympansów.
Szacunek do drugiego człowieka (mówię o osobnikach homo sapiens, zeby nie było wątpliwości) przychodzi z powodu jego cech osobowych, sposobu postępowania, czystości intencji, jakimi się kieruje itd, itp.
Przykładzik?

KrokI:
Umieść 5 szympansów w jednym pokoju. Zawieś banana przy suficie i ustaw drabinę pozwalającą dotrzeć do banana. Upewnij się że nie ma innego sposobu by schwytać banana.
Zainstaluj system, który będzie miał za zadanie wylać lodowatą wodę w całym pomieszczeniu (oczywiście przez sufit) jak tylko któryś z szympansów zacznie wchodzić po drabinie.
-Szympansy szybko się nauczą, że nie należy wdrapywać się na drabinę.
KrokII:
Po jakimś czasie wyłącz system "polewania lodowatą wodą". Teraz zastąp jednego z szympansów nowym. Ten nowy wejdzie po drabinie i nie wiedząc czemu dostanie wpierdol od innych. Zastap jeszcze jednego ze starych szympansów nowym Ten też dostanie wpierdol, i to szympans nr 6 (ten, który był przed nim wprowadzony) będzie bił najmocniej. - Kontynuuj wymianę starych szympansow na nowe aż będą sami nowi.
KrokIII:
Zauważysz że żaden z nich nie będzie się starał wchodzić na drabinę, a jeżeli trafi się jeden który o tym choćby pomyśli to na pewno dostanie wpierdol od pozostałych. Najgorsze jest to że żaden z nich nie wie dlaczego.
:)
Pozdrawiam
Opublikowano

dokładnie :))) i jak niektórzy uważają u nas zaczęło się to jakieś 200 lat temu. od tamtej pory dzielimy się na my i oni, nie ufamy innym, potrzebujemy jasno określonego przeciwnika - przyczynę naszych nieszczęść itd., itp. ... można to zauważyć nawet w powyższych komentarzach :). pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Marzycielem to był Makiawelli, do tego na tyle rozczarowanym, aby napisać "Księcia", bezlitosne studium politycznego pragmatyzmu.

Natomiast problemem jest na ile jednostka przenosi własne psychologiczne doświadczenia (pragnienie swobody, wolności i godności, współczucie itp.) na forum społeczne.

tu jest jądro pewnej manipulacji: współczujemy ofiarom, nie chcielibyśmy być przedmiotami inwigilacji, postępowania sądowego, ale czym innym jest wymowa faktów, do których trzeba jakoś dotrzeć.

Nie oszukujmy się, w układzie politycznym zawsze będzie miało miejsce dopieranie taktyki do osiągnięcia celu. Jedni będą szermować pięknymi hasłami inni obietnicami inni odpowiednio ujawnianymi faktami.

I w tym układzie jest jak najwięcej "Księcia", natomiast gdzieś jest ukryte to jądro, to pragnienie "uczciwej republiki" i tu jest więcej marzycieli, najczęściej takich, którzy przepływ wielkich pieniędzy widzą co najwyżej w filmach.

Jedynym sposobem jest tylko wyłapywanie i stawiania pułapek na tych nieuczciwych, i pozostawienie swobody działania innym. To właśnie jest nie-totalitaryzm i to co nazywamy potocznie demokracją, patrząc na współczesne demokracje zachodnie.

Podstawianie pod pragmatyzm idei - to trwanie w swoistym stanie nierealnego otumanienia. Im więcej idealistów oderwanych od pragmatyzmu, tym mniej obywatelskie społeczeństwo, bardzie podatne na manipulacje i irracjonalne działania, dezorganizujące tkankę społeczną.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...