Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dlaczego poglądy duchownych nie mogą się różnić? a poglądy poetów, filozofów, teoretyków literatury mogą się różnić? nie ma sensu opierać się na poglądach duchownych, lepiej mieć swoje i wiedzieć co jest napisane w Biblii na każdy temat. to nie jest takie trudne, wystarczy
czytać, ale nie jednorazowo.

tak, ale również kwestią poznania - żmudnego czytania, a proszę mi wierzyć Biblię czyta się
na wiele sposobów: inaczej w wierze, inaczej w upadku, inaczej z radością, inaczej ze łzami.

dla mnie również jest to niezrozumiałe, a jeszcze bardziej niezrozumiały jest fakt dlaczego
żyję ja, a nie ktoś kto mógłby żyć za mnie.

Biblia uczy wiary
Opublikowano

Magnetowit R. napisał:

nie chce mi się szperać za werrsetami, Panno Anno

szperać to można w mysiej dziurze, a czytać Biblię to rzeczywiście za trudne dla przeciętnego
katolika w tym kraju i stąd mamy pogląd: Bóg jest bezwzględny, porywczy, gniewny,
po prostu straszny. Nie czytaj Biblii, bo to chyba dla Ciebie zbyt wielki wysiłek intelektualny.

Pani Anno. może trzymajmy pewien poziom. czytanie biblii na obecną chwilę to rzeczywiście bylby dla mnie wysilek. wystarczy mi co juz wiem, poznalem, moj swiatopogląd jest ugruntowany. zawsze byłem czlowiekiem szukającym, jak napomknąlem biblie przeczytalem i nie tylko, badalem odniesienia kulturowe historyczne jak i polityczne (mające ogromne znaczenie na treść N.T). w rodzinie mam swiadków jehowy - literalnie traktujących biblię więc aby moc dyskutować i obalać tezy trzeba mieć wiedzę. zgadzam się z amerozzo iż traktowanie biblii jako"pisma świętego" jest kwestią wiary.

tak, ale również kwestią poznania - żmudnego czytania, a proszę mi wierzyć Biblię czyta się
na wiele sposobów: inaczej w wierze, inaczej w upadku, inaczej z radością, inaczej ze łzami.

tak jak słucha muzyki .

tu pani przyznała niezamierzenie, ze podstawą wysuwanych argumentów jest WIARA. jezeli ktoś do życia potrzebuje wiary, obietnicy posmieretnej nagrody i gotowca na zycie, to znajdzie ją i w psiej budzie.



pozdrawiam

Opublikowano

nie mam zamiaru czytać wszystkich komentarzy, które już się pojawiły pod pana wierszem, gdyż podejrzewam, w jaką stronę zmierza dyskusja, dlatego odniosę się tylko do wiersza.
otóż zrobił on na mnie wrażenie. miał pan pomysł - zapewne posiłkowany chociażby filozofią. Bóg - człowiek, tak samo niedoskonały jak i my. pytanie czy nadal można go nazywać Bogiem. co do technicznych aspektów tekstu to proszę zauważyć, iż w trzeciej strofie używa pan słowa 'też' (brak kropeczki nad 'z') jednak jego użycie jest chybione, gdyż wcześniej pisze pan, że bóg ma krzywe nogi a nie że ich nie ma (nie ma nóg i zębów też nie ma wszystkich - miałoby sens - a ma krzywe nogi i zębów też nie ma wszystkich już średnio). ale to taka czysto estetyczna sprawa - daję pod rozwagę.

"mój bóg
ma krzywe nogi
zębów też nie ma wszystkich
gdy jest pijany tańczy
i zabija swoich wrogów
ze strachu"

nie uważam, żeby ten tekst był jakimś niesamowitym odkryciem, wiele osób już o tym pisało, ale pana ujęcie podoba mi się. przydałby się jednak jakiś bardziej wymyślny/pomysłowy tytuł.

pozdr. a

Opublikowano

pani Anno, ale muzzzik!: Zamulasy "Zamulasy" Bit-rate (Kbps) 128pani szuka szpilki by dziabnąć:D napisalem, "jezeli ktos do zycia potrzebuje". Mistrzem świata mozna być w pilnowaniu psiej budy" to slowa polskiej legendy sztuk walk wręcz. a moim psem prosze sobie nie wycierać nic, zapewniam, ze przy spotkaniu przeszłaby pani na drugą stronę ulicy.

Ilu ludzi wg bibli zabil Jehowa? 2 mln? szatan tylko 10...

dziękuje agnes. za krytykę i logiczne podejście a nie jak ci, którym na slowo bóg włącza sie czerwona lampka. "tez" sugeruje ze wad i ułomności mój bóg moze mieć wiecej.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a to juz pytanie do detektywa Rutkowskiego :)
właściwie to pan powinien wiedzieć, skoro Biblię pan czytał w 6 kl. szkoły podst. :)
chyba jeszcze z głowy nic nie uleciało? a co z najważniejszym przesłaniem Biblii?
Opublikowano

Nadal podtrzymuję pytanie: wiara w co? i dodaję: wiara w jakim celu?
Bo jeśli to ma być gra w łapki, to chyba wiara w nicość?
A ja raczej lubię konkrety. Chcę konkretnego Boga i Jego Słowa, chcę
Jego miłości i zbawienia. Żeby wierzyć trzeba chcieć.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dobrze, ale co to ma wspólnego z wierszem?
poza tym biblijny Bóg wcale nie jest taki konkretny.
rzuca Pani sloganami, które w kontekście poezji
niczego nowego nie wprowadzają.

pozdr.a
Opublikowano

nuży mnie ta dyskusja, nie mam zamiaru Pani Anno przekonywać, napisałem tylko wiersz.

"Chcę konkretnego Boga i Jego Słowa, chcę
Jego miłości i zbawienia".

bo tylko strach tlumaczy wiarę
kompleks niższości niepewność siebie
powierzyć komuś swe życie szare
by sens mu nadal i cel za ciebie

WIERZY pani że znajdzie to w biblii? powodzenia (szczególnie to zbawienie kusi, prawda? taka nagroda)

a co do ujęcia Boga w systematyce zinstytucjonalizowanych religi (przypominam że biblia to też "ocenzurowane" dzieło, wybrane apokryfy i ewangelie pisane pod potrzeby walki narodowowyzwoleńczej) cos co mi sie napisalo 13 lat temu

Nie jestesmy zwiazani wasza moralnoscia
Jestesmy slepi na wasza etyke
Nie jestesmy zastraszeni ani cieniem boga
Ani tradycja waszych okrucienstw

Swiadoma droga negacji boga


pozdrawiam i nie tykam wiecej w temacie religii. co najwyżej wiersza

Wuszu, pani mnie już nie zaskakuje i w podziw nie wprowadza. ja w nim tkwie:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to by się zgadzało z końcówką Twojego wiesza, jakoś tak to leciało:

zabija swoich wrogów
ze strachu

I dalej piszesz:


naprawdę wierzysz w to, że Bóg jest taki straszny? i tylko strach tłumaczy wiarę?
Twoja wiara jest oparta na strachu? Moja nie. Wierzę, bo chcę a nie muszę, bo
spotka mnie coś złego. Zapewne i tak mnie spotka, bo jak pięknie napisałeś:
"tradycja waszych okrucieństw", a ja dodam: nie umiera.


czasami jest lepsza niż ślepa wiara, co innym nogi podstawia


ok. mozemy zakończć, ale to wszystko co powyżej narodziło się pod wpływem Twojego
wiersza. Dla mnie dyskusja była pouczająca i ciekawa, bo nie lubię dyskutować tylko
z ludźmi, którzy myślą wyłącznie jak ja, zresztą czy tacy w ogóle istnieją? Dzięki za
wymianę zdań i bez urazy. Nie chcę nikogo gwałcić moją wiarą :) - to była tylko dyskusja
(aż żal, że się kończy) :P
Opublikowano

Cieszę się, że tak zareagowałeś :) A czy ja jestem wierząca?
Daleko mi do doskonałości, o której marzyć pewnie nigdy
nie przestanę (mam na myśli Doskonałość, którą jest Bóg).
A jaki powinien być wierzący człowiek? Doskonały? Albo
zbliżony do Doskonałości na maksa. A tymczasem ja...
szkoda gadać. Ale Biblię bardzo lubię czytać, mimo wszystko,
myślę, że to najlepsza książka świata i nikt lepszej nigdy
nie napisze.
Jeśli trochę pofikałam, to wybacz, taki akurat miałam nastrój
i trafiło na Twój wiersz :) Więc może dobrze, że go napisałeś,
bo gdyby nie on, pewnie nie doszłoby do tej ciekawej wymiany
zdań, chociaż następnym razem mogłoby być mniej napastliwie
(również z mojej strony) ;)
No, to pisz następny :) Pozdrawiam

Opublikowano

Wiersz pobudził do ciekawej i burzliwej dyskusji a jest to niewątpliwie jedno z zadań sztuki w tym wypadku poezji, szokuje i daje do myślenia.
Bardzo ciekawa teza, że Bóg zabija ze strachu, odważna ale poparta wspomnianymi argumentami, która w moim mniemaniu jest w jakimś stopniu logicznie do udowodnienia a, której i Hegel by się nie powstydził.
Pozdrawiam

Opublikowano

A tak sobie jeszcze dodam: czytając Biblię można wywnioskować, że Bóg zabija
z powodu grzechu człowieka i jego nieposłuszeństwa. Moim zdaniem ma rację,
bo ludzie często zachowują się gorzej niż zwierzęta. A z tymi, którzy Go kochają
postępuje inaczej, chociaż też nie szczędzi im różnych nieprzyjemnych prób
(mówi o tym np. Ks. Hioba czy Joba - rozmaicie się pisze).
W Biblii nie ma przypadków, gdzie Bóg zabija ze strachu, natomiast za karę tak,
karę za grzechy i to konkretne grzechy np. bałwochwalstwo.
Pozdr

Opublikowano

dziękuje wszyskim za odwiedziny, [1 2] i 240 wejść połechtało mile, aż sobie ten wierszyk skopiuje na dysk:) tzn nie powstał on bezpośrednio na portalu, był gdziewś kiedyś nawet na papierze, ale został bezpośrednio napisany, jak kilka innych.

gwoli domysłów, to może ja zinterpretuje ten utwór. peel sam sobie bogiem, buduje swoją "boskość" na wysoce rozbudowanym indywidualiźmie, sile i umiejętności walki, miłości własnej oraz...pomnikowości "halucynancyjnej"- tańczy pijany. uznając się za boga (wyłącznie swojego) akceptuje siebie jakim jest. jednakże widać, że hulaszczy tryb zycia wyniszcza go (braki w uzębieniu). a teraz zabijanie - strach, jest mobilizujący, wróg tu jest uęty jako konkretne, poważne zagrożenie. peel nie zabija tych którzy nie stanowią zagrożenia , ma w sobie afirmacje i radość życia "tańczy", jednakże wróg pozostawiony przy życiu pozostaje wrogiem, a dodatkowo skrzywdzony, jeszcze bardziej niebezpiecznym...więc obawia sie, że po starciu, gdy zwycięstwo nie jest pewne, może paść ofiarą rewanżu;)

troche chaotycznie...ot, taki wycinek z życia artysty hulaki i zabijaki;)

dzięki raz jeszcze i pozdrowienia

Opublikowano

Magnetowit
dopiero teraz trafiłem na Twój wiersz i ogrom komentarzy
czy ciekawych?
wiersz taki sobie - wg mnie.
Jedno co rzuca się w oczy, to "głos" polskiego katolicyzmu
w bardzo mizernym wydaniu; dobrze, że raczej odosobnionego.
Pozdrawiam wszystkich uczestników

Opublikowano

" hulaszczy tryb zycia wyniszcza go (braki w uzębieniu). "
- to najlepsze, czas wybrać się do dentysty, a wtedy dopiero
będzie strach :D
No widzisz ile Ci na licznik nabiłam :P Dobra ze mnie kobita
Nie ma jak to ekumenia :)

egzegeto
miałeś mnie na myśli?
"Jedno co rzuca się w oczy, to "głos" polskiego katolicyzmu
w bardzo mizernym wydaniu"
Jeśli tak, to nie trafione, bo ja podobnie jak ateiści nie jestem członkiem
żadnego kościoła, a już niech Bóg broni przed katolicyzmem w tanim wydaniu :D
Bez urazy :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...