Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jednym zniknęła innym wyblakła
Na złożeniu bytów substancjalnych
Jako wykładnia idei
Przedmiot troski
Lub dziś bardziej – zapomnienia

Zwracają się do niej tylko powszechnie
Gdy jako atrybut łodzi Charona
Przemknie nieopodal
Wszyscy pomrzemy
Mruczą kiwając głowami

I aneks do doświadczeń wieków dicit antiqui
Pląta się pośród zapomnianych
Kart mało komu potrzebnych
Wytworów przeszłych-do-historii
Kultur

Pośród oczywistych kształtów
Rzeczy jak najbardziej praktycznych
Poraża intelektualna niemoc
Dociekliwości spekulacyjnej dialektyki

I można ją płoszyć jak kochankę
Ale nie wypada z nią żyć zbyt otwarcie
Dziś modne są związki tymczasowe
Jako wyraz tymczasowej odpowiedzialności

Czy będzie kiedyś wystarczająco pożądana
Jak znaczenie i treść
Nieoznaczony konsensus
Miary przedmiotu i podmiotu poznania

Intersubiektywnie komunikujemy
Nasze drobne przeżycia, inter-banalne doznania
To subiektywna modlitwa
Mgnienie tęsknoty
Ma miarę
Solipsycznej samotności

Opublikowano

to zależy, w trybie subiektywnym, może i nie, czyli ktoś angażując sie może impilite nie zakładać tymczasowości świadomie, ale w trybie obiektywnym może tą postawę tymczasowości przejawiać, nawet o tym nie wiedząc...

Wiersz, jako forma literacka posługująca się swoistymi uogólnieniami, pokazuje tymczasowość jako cechę opisywanej rzeczywistości.

Nie wiadomo jaka jest przyczyna, natomiast tymczasowość i tymczasowość odpowiedzialności jest rysem rzeczywistości opisywanej w tym utworku....

Tak na margiesie, autor odwołuje sie do różnych definicji i obrazów prawdy w różnych systemach filozoficznych, jedynie ta tymczasowość jest odnośnikiem do od-autorskiej refleksji nad opisywaną rzeczywistością.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...