Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

chowam po kątach ostre przedmioty.
dzięki temu wiem gdzie

szybko można je znaleźć
w razie potrzeby. po trzech dniach

nie wychodzę z tego stanu. rzeczy
porozrzucane wszędzie na podłodze

w pokoju. prawie nie palę - ciągle
śpię albo kaszlę. nie ma czasu na to

żeby położyć się nogami do przodu. nawet
nie chce mi się ruszać, a trzeba

zapłacić rachunki. trzeba nawet się wybrać
do pracy. trzeba wszystko i nic

mnie do tego nie zmusi.

Opublikowano

Moim skromnym zdaniem, warto by było zmienić:

rzeczy
porozrzucane wszędzie na podłodze

w pokoju.

jakoś bardziej poetycko ubrać, bo reszta naprawdę ciekawa. Oczywiście to Pancolkowe rady, a więc trzeba traktować z przymrużeniem oka :))
Pozdrawiam!

Opublikowano

Pancolku, no jak dla mnie to oprócz przerzutni (i pauzy absolutnej;p ) nie ma tu nic więcej z poezji, ale tak jakoś.

nie wychodzę z tego stanu. rzeczy
porozrzucane wszędzie na podłodze

w pokoju.
prawie nie palę - ciągle
śpię albo kaszlę. nie ma czasu na to

- jeśli zmienię ten fragment, trzeba będzie zmienić resztę wersów, żeby przerzutnie nie przestały być sensowne (bo mam nadzieję, że choć troche są. są?)
i będzie efekt domino
;p

dziękuję, pozdrawiam

Opublikowano

No właśnie Olesiu, oparłaś wiersz na samych przerzutniach, a trochę męczy takie "skakanie" - wiem, bo sam tak kiedyś pisałem. A jak już się oprze wiersz o przerzutnie to trudno później cokolwiek zmieniać, wersyfikację itd. Więc jeśli chcesz by było bardziej poetycko to chyba trzeba napisać od nowa, odpuszczając sobie trochę tych przerzutni, wprowadzając jakiś ciekawszy opis (mniej potoczny), metafory, porównania itd. Oczywiście to nie jest złe, ale bywało lepiej u Ciebie. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiem, co trzeba robić, żeby było poetycko, serio;p
no ale właśnie to miało być takie suche i w ogóle;)
chciałam tylko się dowiedzieć, czy jest zupełnie do niczego - jeśli tak, to wywalę, bo zmieniać chyba już nie będę

mnie to się on, ten wierszyk, w zasadzie nie bardzo podoba, a przynajmniej bardzo mieszane uczucia mam co do niego

dziękuję Tomaszu za zajrzenie i kolejny głos w sprawie:)
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @vioara stelelor Dziękuję za to odczytanie — rzeczywiście, to droga, z której nie ma powrotu.      @Nata_Kruk To prawda, logiczniej to będzie brzmiało.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję. Czasami  inne spojrzenie układa wiersz. Miłego dnia.
    • @marekg

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Tak. Znam to uczucie. I ogromną bezradność słów, gdy w zasadzie nic już nie można powiedzieć,  bo wszystko jest albo bez znaczenia, albo nie ma już mocy, albo jest nieprawdziwe, albo... odsłoni jakąś nagość, z której już nie ma powrotu.  
    • Witaj -  Pora żyć, kiedy wieczność jest tak bliska. Nie wierzę w obecność cieni, nawet światło sprawia wrażenie zapomnianego. - super  - dawno cię nie było  - wracaj i ciesz swoim pisaniem -                                                                                                       Pzdr.serdecznie.
    • Rozrywam ciszę twoim imieniem - cierniem, który świeci od środka gardła. Nie dotykam cię. Wydobywam cię z nicości jak ogień, który przypomina sobie kamień. Iskra po iskrze uczysz się istnieć pod moimi ustami. Jesteś mapą płynnego złota, czytaną wargami w sekundzie rozdartej na bezczas, tam, gdzie ciało znosi konstytucję formy i ogłasza własne przykazania pulsowania. Twoje biodra - przypływ, który podmywa fundamenty mojego "powinienem”. Moje dłonie - ptaki głodne wysokości, zakładają gniazda w łuku twoich kręgów. Nie ma skóry. Jest prąd. Magma pod cienką skorupą imienia. Dwa słońca zderzone zbyt blisko - światło przestaje być światłem, staje się raną jasności. Wgryzam się w twoją duszę przez mięśnie, przez drżenie, przez pot, aż każdy jęk staje się księgą ognia, którą zapisuję paznokciem powietrza, oddechem, krwią krążącą jak wspólny alfabet. To nie miłość. To piec hutniczy istnienia. Biały żar, w którym "ja” i "ty” są tylko rudą, a zostaje stop, bezimienny, nierozdzielny, cięższy od gwiazd. Piję twój oddech jak ostatni tlen przed narodzinami kosmosu. Jesteś katedrą z kości. Ja - herezją, która modli się płomieniem. Klęczę. Płonę. Rozpadam się w świetlistą winę. Każdy ruch - zniesienie granicy. Każdy dreszcz - triumf nad formą. Każde zbliżenie - dowód, że granica była tylko wspomnieniem lęku. Niech pękną niebiosa. Niech czas rozsypie się w popiół sekund. Stajemy się osobliwością - punktem, w którym grawitacja traci pamięć, a wszechświat zapada się w jeden spazm światła. Zostaje tylko litera. Naga. Oślepiająca. Jednia. Biel, która nie ma już przeciwieństwa.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...