Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzień blady, w powietrzu pył. Lato uchodzi z topoli.
W gałęziach odradzają się szpaki, zawsze młode, świeże,
szczebiotliwe i na swój sposób doskonałe, jak dzieci
które co roku, w miejskim parku, po raz pierwszy
zbierają żołędzie i zadają wciąż te same pytania.

A właściwie zbyt hałaśliwe, zbyt śmiałe
jak cuchnący piwem turyści,
wstępujący ze śpiewem po kamiennych schodach
na Świętą Grabarkę, a później do cerkiewki
z jednym Ukrzyżowanym i zastępami Ojców,
gdzie można kupić świece, które skwierczą,
szeleści fartuch prowincjonalnej pomywaczki,
młodej, anemicznej i oddanej po stokroć.

Wrzesień, blady dzień, na drodze kurz, bolą oczy.
Wtedy się pojawiasz.


------------------------------

Dzień blady, w powietrzu pył. Lato uchodzi
z topoli. W gałęziach odradzają się szpaki,
zawsze młode, świeże, szczebiotliwe
i na swój sposób doskonałe, jak dzieci
które co roku, w parku, po raz pierwszy
zbierają żołędzie i zadają te same pytania.

A właściwie zbyt hałaśliwe, śmiałe, jak turyści,
wstępujący ze śpiewem po kamiennych schodach
na Świętą Grabarkę, a później do cerkiewki
z jednym Ukrzyżowanym i zastępami Ojców,
gdzie można kupić świece, które skwierczą,
szeleści fartuch prowincjonalnej pomywaczki,
młodej, anemicznej i oddanej po stokroć.

Wrzesień, blady dzień, na drodze kurz, bolą oczy.
Wtedy się pojawiasz.




www.siec-otwocka.pl/~kalmus/fotki/grabarka.jpg

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wiesz co? bez 'zachodnich' chyba jednak
bardzo podoba mi się taki dziwaczny klimat, jakby zaraz miało coś pęknąć. jakby burza gromadziła się nieuchronnie nad głowami. myślę, zę turyści nie są tu potepieni w wierszu, czy raczej nie o to chodzi. myślę, zę to raczej jako kontrast dla kontemplacji. przecież zostali zrównani z pytaniami dzieci. więc nie musi to tak naprawdę być przygana (może, ale nie musi). raczej stwierdzenie. raczej wyrysowanie pewnej linii klimatu.
pięknie się kończy
- ty sie pojawiasz w sensie formuje się jakieś "ja"
- Ty sie pojawiasz w sensie Boga
- ty się pojawiasz, jak ktoś bliski i wszystko sie zmienia
więc może zmieścić się wiele uczuć w tej płońcie. i miłość i ulga i niepokój. to burza, burza nadcjhodzi, wszystko od teraz się zmieni. albo i nie :)) tego nigdy nie wiaomo
ale zawsze to proces, procesja idzie dalej :)

cmokk
Dziękuję, Joasiu, pięknie to napisałaś :-).
Opublikowano

Druga strofa powiedziała więcej niż autorka napisała; brałam udział w takim
"obrządku" kiedyś i do dziś pamiętam atmosferę;nie wiem dokładnie co Autorka
miała na mysli, bo ja znalazłam własne wspomnienia na podstawie tego oto wiersza:))
Pozdrawiam Autorkę, dziękując za przypomnienie:)))) EK

Opublikowano

Jak dla mnie rewelacja.
Już sam tytuł mi się spodobał bardzo i przyciągnął, a dalej było jeszcze lepiej :)
Szczególnie podobają mi się pierwsze trzy wersy.
Pozdrawiam serdecznie. L.A.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No, Witku, dostać taki koment od kogoś, kto ma takiego czuja na poezję - to nie byle co.
Dziękuję.
:-)

ok ok - wiem że nie wiem co mówię gdy mówię więc piszę
mukłonik i pozdrówko MN
:-D
jeszcze raz dzięki .
:-)
Opublikowano

no, bo la czego słabo?

la mnie słaby. napisalem o swoim odczuciu, mysle ze inerpunkcja sprawiła że dla mnie jest za "sucho", wiersz ma charakter relacji bezdusznego acz wygadanego reportera (mozliwe, ze taki byl zamysl autorki)

a terra zabawmy sie w krytyka (wogole jaki to musi byc okropny zawod, jak kanara z autobusu co sprawdza ręce dzieciom przed obiadem i porzadek w szufladach) oraz odważę sie na lekką przeróbkę by Magnetowit R.

Dzień blady, w powietrzu pył. Lato uchodzi z topoli.
W gałęziach odradzają się szpaki, zawsze młode, świeże,
szczebiotliwe i na swój sposób doskonałe,

mlode, swieze, szczebiotliwe, doskonale - troche nie za duzo?

jak dzieci które co roku, w miejskim parku, po raz pierwszy
zbierają żołędzie i zadają wciąż te same pytania.

jak dzieci, które co roku w miejskim parku
zbierają żołędzie i zadają te same pytania. (by Magnetowit R.)




A właściwie zbyt hałaśliwe i śmiałe,
jak cuchnący piwem zachodni turyści
wstępujący ze śpiewem po kamiennych schodkach
na Świętą Grabarkę
do cerkiewki z jednym Ukrzyżowanym i zastępami Ojców
gdzie można kupić świece, które skwierczą


(tu Magnetowit R. naprawde sobie nie poradzil:( "ktore skwierczą" wyrzucilbym)

gdzie można kupić świece
gdzie szeleści fartuch prowincjonalnej pomywaczki
młodej, anemicznej i oddanej po stokroć. (jakos ten szelest fartucha chcialem umiejscowic)

Wrzesień, blady dzień, na drodze kurz, bolą oczy.
Wtedy się pojawiasz.

najbardziej istotne w mojej wypowiedzi jest "la mnie";) a z komentarzy widze ze raczej odosobniony jestem w swojej opinii, wiec mam nadzieje ze jeden archaiczny Magnetowit Fanaberce humoru nie psuje:)

pozdrawiam
alez sie rozhulałem...po chwili refleksji wybieram jednak przeslij, nie delete.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




myślę, ze czasem rytm cofa się za inne rzeczy w wierszu. są wiersze, ktorych potzrebą jest zaśpiewać, są wiersze, które mają rytmem porwać lub wprowadzić w trans. myślę, ze gdyby ten zaśpiewał, to wyszłąby mu z tego procesja prawdziwa, a hmmm, nie wiem jak bym podeszłą do samej procesji. to nie modlitwa, to szarpanie. zresztą jest taki pokrętny zaśpiew w tym wierszu. przynajmniej tak ja go czytam
a co do interpunkcji, to hmmm, nie wypowiadam się, bo mam z nią na bakier

będę walczyć na kopie ;), bo dla mnie wiersz jest supeł. bardzo wewnętrzny.
no, bo la czego słabo?

cmok :))
Wiesz co, Wusz? Trzeba uważać, bo nas obie razem wzięte przegadają.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Na początek - dziękuję.
Odpowiem w punktach.

Ja też nie lubię interpunkcji, ale przekaz w tak narracyjnej formie - bez przecinków wydał mi się zamazany, męczliwy.

Opis szpaków - z formalnego punktu widzenia chyba masz rację. Ale czy kiedyś stado jesiennych szpaków obsiadło Ci drzewo pod oknem? Ty wiesz, co tam się wówczas wyprawia? Kilkugodzinne szyrkania, szepty, szelesty, skrzeki, gonitwy. Nagle odlot i cisza. Nie ma innych ptaków - gdzieś się wyniosły.

po raz pierwszy - chciałam pokazać ten moment inicjacji, jako zestawienie z oddaną po stokroć z końcówki wiersza.

skwierczą, szeleszczą - podobieństwo do głosów szpaków. Chodziło o to, żeby w tej części wierszyka nie było ciszy, a odgłosy żeby były niepokojące. Cisza ma zapaść dopiero w końcówce.

Ja nie twierdzę, że to świetny wiersz. Nie bronię go, wyjaśniam tylko swoje zamysły.
Nie wykluczam poprawek, ale chwilowo czuję się nim zmęczona. Mówię w nim coś ważnego dla mnie, może tylko nie dość umiejętnie.

Nie posułeś mi humoru, wręcz przeciwnie - było mi miło, że chciało Ci się przeczytać uważnie i to wszystko napisać.

Pozdrawiam
:-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dedykuję dla pokolenia, które dorastało w cieniu reaktora nr 4. - J. J. Zieleziński ++++++++++++++++++++++++++   Kak nam nakazał dyrektor Wania "Reaktor wymaga przetestowania"* Ponagla nas, aby rozpocząć test: "Wyłączcie mi zaraz E-Ce-Ce-eS*!" Moc reaktora planowo spada*, Partia z tego powodu jest rada. Już po raz czwarty z rzędu ten test*, Victor Bryukhanow nieomylnym jest. Zaraz to wszystko rozpocznie się, Napięcie wśród nas jak przed burzą jest. Już wyłączona jedna turbina, 50 procent reaktor trzyma. Wtem jakiś partyjniak z Kijowa Opóźnić test karze lub zastopować*. To pierwszy problem, który zaszkodzi, Lecz normy planowe jest mus wyrobić. Jest w pół do pierwszej – problemy nowe W rdzeniu zatrucie jest ksenonowe*, Lawina neutronów jest pochłaniana, Reaktor nie kwapi się do działania. eR-Be-eM-Ka* - reaktor ruski, posiada dodatni współczynnik pustki*, a to dla jego rdzenia oznacza, zbyt dużo pary tam nie popłaca*. Tymczasem Diatłow* swą mordę drze "Nu kak wy duraki diełacie ten test?!" Pręty* co w ryzach reaktor trzymały Wyciągnąć karze rozumek mały. Rozszczepień reakcji rusza lawina*, Nikt wzrostu mocy już nie powstrzyma*. Wszystkie wskaźniki są na czerwono, Koszulki prętów paliwa płoną*. Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć* Śmierć z reaktora zaciska swą pięść Radionuklidów wybuch wystrzela Rozpoczynając śmierci wesela. I przyszła ta blada, koścista pani... Po dzieci, po ludzi co nawdychani produktów przemian promieniotwórczych i chorób związanych z tym rakotwórczych. Wiatr z Czarnobyla zatacza swe koło, a w Polsce dzieci się śmieją wesoło* Nie straszno im eto? A to po cziemu? A... bo to było ze trzy dni temu...* W końcu podali nam płyn lugola* Lek wprost genialny jak ruska kola. Czy śmierć nas dotknęła? Tego nie wiemy,* Dziękujmy więc Bogu, że jeszcze żyjemy. ++++++++++++++++++++++++++ Wyjaśnienie * - gwiazdek (liczby po lewej wskazują na numery wersów): skróty wstępne: Rdzeń Reaktora nr 4 RBMK CEJ = R4CEJ CEJ = Czarnobylska Elektrownia Jądrowa 2 - "Reaktor wymaga przetestowania" – R4CEJ wymagał przetestowania. Jednak włodarze ukraińskiej partii ZSRR, aby zrealizować plan wykonawczy (i otrzymać nagrody), oddali go do użytku PRZED tym krytycznym testem. Test był na tyle krytyczny, że funkcjonalność była zarządzana przez wyższych rangą przedstawicieli partii ZSRR, co stawiało decydentów w niekomfortowej sytuacji – wiedzieli, że test musi absolutnie być wykonany. 4 - "E-Ce-Ce-eS" – ECCS = Emergency Cooling Core System = System Awaryjnego Chłodzenia R4CEJ, wyłączony ok. 14:00 25 kwietnia 1986, niecałe 11 godzin przed awarią. 5 i 12 - od 3:00 do ok. 13:05 25 kwietnia 1986 realizowano planowe obniżanie mocy reaktora z ok. 3200 MW do ok. 1600 MW (50% mocy znamionowej R4CEJ). 7 - feralny test był tak naprawdę już czwartą próbą zaliczenia testu awaryjnego rozruchu R4CEJ. 10 i 14 - Test odbywał się pod koniec miesiąca, przed Świętem Pracy, kiedy większość zakładów starała się wyrobić jak najlepsze normy (nagrody dla partyjniaków w fabrykach). Test zbiegł się w czasie z decyzją dyspozytora sieci energetycznej w Kijowie, który miał większe kompetencje niż dyrektor CEJ, więc test musiał zostać wstrzymany na ponad 9 godzin, do ok. godz. 23:00 25 kwietnia 1986. W warunkach niepełnej mocy R4CEJ gromadził w rdzeniu Ksenon-135, gaz silnie obniżający wydajność reaktora. 17 - "eR-Be-eM-Ka" = RBMK = Reaktor Bolszoj Moszcznosti Kanalnyj = Reaktor Kanałowy Wielkiej Mocy. 18, 20 i 23 - "posiada dodatni współczynnik pustki" – positive void coefficient – parametr fizyczny reaktorów RBMK: im więcej pary wodnej w rdzeniu, tym moc reaktora wzrasta (więcej neutronów do reakcji łańcuchowej). W kontrolowaniu rdzenia RBMK należy zachować równowagę między dodatnimi i ujemnymi czynnikami reaktywności. Dodatnie współczynniki reaktywności (zwiększają moc RBMK): wzrost temperatury moderatora (więcej pary → moc rośnie) wyciąganie prętów kontrolnych w początkowej fazie (mniej wychwyconych neutronów → moc rośnie) brak moderacji kanałów z paliwem (wzrost temperatury paliwa → moc rośnie) Ujemne współczynniki reaktywności (obniżają moc RBMK): wzrost ciśnienia w chłodziwie bez efektu dodatniego pary (spowolnienie neutronów → moc spada) zanurzenie prętów kontrolnych (wychwyt neutronów → moc spada) zatrucie ksenonowe (pochłanianie neutronów Ksenon-135 → moc spada) zwiększenie przepływu chłodziwa (wychłodzenie paliwa → moc spada) 21 - "Diatłow" = Anatoly Dyatlov – nadzorca techniczny, popierany przez partyjny zarząd CEJ. 25, 26 i 28 - Pozbawienie R4CEJ elementów hamujących jego reaktywność i niefrasobliwa utrata kontroli, a następnie próba wyhamowania nagłego wzrostu mocy – moc skacze lawinowo z ok. 200 MW do 30 000 MW (10-krotnie ponad dopuszczalną moc projektową). 29 - "Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć" – choć wygląda jak odliczanie, wiersz odzwierciedla dokładny czas awarii R4CEJ: 01:23:45. To godzina drugiego wybuchu (reakcja wodoru z tlenem), sekundę po pierwszym wybuchu pary wodnej, który wyrzucił do atmosfery miliony radioaktywnych cząstek, m.in. jod-131, cez-137, stront-90 i pluton. 38, 40 i 41 - W Polsce alarm dla dzieci w szkołach wprowadzono dopiero trzy dni po awarii (około 28 kwietnia 1986), mimo że wyciek miał miejsce 26 kwietnia. Około 18 milionom Polaków (w tym dzieci) podano płyn lugola – "cudowne lekarstwo", często w niewystarczających ilościach i nieodpowiednim stężeniu. Miało to wprowadzić fałszywe poczucie bezpieczeństwa i brak roszczeń wobec władz PRL. 43 - Alegoria do osób, u których skutki awarii wystąpiły po latach – powolne, przewlekłe choroby śmiertelne. ++++++++++++++++++++++++++ Polecam obejrzeć serial "Czarnobyl" z 2019 roku. A tutaj niektóre materiały wideo (niestety nie znalazłem po polsku):              
    • @Zbigniew Polit Skoro jest Pan tak pewnym swego, empirykiem, to niech Pan udowodni, że Boga nie ma. Na pychę ludzką jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa... . Może właśnie poprzez moją osobę Bóg, stwórca nieskończonego wszechświata, zauważył i Pana, "krytycznego ateistę"? Pana  "wiara w to, że Boga nie ma" sięga korzeniami tzw. "oświecenia" i filozofii J.J. Rousseau, który dopatrywał się wyższości moralnej w pospolitym dzikusie. Chyba nie muszę Panu tłumaczyć dlaczego.
    • Słyszę serca bicie  Słyszę oddechy niespokojne    Ale nikt nie szykuję się  Na wojnę    A świat gubi  Powoli oddech...      
    • Łapy: szyfr, a harfy - cyfra harfy ,- zsypał.  
    • I naga ma akt: utka, ma gani.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...