Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tak długo czekam...

wbija się w mózg trywialnie
zwrotką muzyką republiką

ja
śpię na głowie
walizka kark walizka
łapię przez łep tobołki
walę w czerep rubaszny
duszy anielskiej w nim niet
worek woreczek na śmieci
jest

spakowane w zipie 'nie' 'tak'
opcja do wyboru koloru
czerwono czarno niebieskawie

podjazd na lewe skrzydło
zamknięty wymięt y olony

gęsi mają gdzieś pióra jak ja
głęboko w słowie na D
tkwi cały ciężar po czekalni

ja
jest
poza
i w D
analnie
czekalnia
na co po co
ch(cenzura) wie





Opublikowano

ładne zabawy słowem. tak lingwistyczne to to w sumie nie ejst ale i tak ciekawie. nie dopatrzyłem jeszcze j.w. snesu czekalni ale myślę nad tym jeszcze. podoba mi się rytmika i puszczenie słowotoku w drugiej cząstce "ja----> ". bardzo swobodnie, bezpretensjopnalnie. choć na końcu troszkę sztuczności się wkradło. ale to chyba szczegół :)

Opublikowano

WAR - czekalnia czyli okres czekania na coś:) i jest to bez zakopanych znaczeń, a wyzbyte przedrostka po-, bo nie ma po co:)na co:)
vice - sztuczność zamierzona, bo taka jest bezsilność:)długo by tłumaczyć:)
Kai - jak zwykle masz rację, ale odczep się:)czeski błąd, nawet się nie przyznam:)
Mirku - bingo, tylko nie o mycie ciała ludzkiego chodzi:)nie darmo posiłkuję się Słowackim, choć może coś mi nie wyszło, ostatnio kiepsko z moją formą:)
pozdrawiam wszystkich, agnieszka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Na rozstajach dróg samotnie stoję, czy los dziś spełni marzenia moje? Każdy krok prowadzi w nieznany świat, a przyszłość skrywa swój cichy ślad.   Raz świeci słońce, raz pada deszcz, raz czuję siłę, raz tracę sens. Los jak wiatr zmienia swój bieg, a ja wciąż szukam bezpiecznych dróg.   Niepewność szepcze: „Zawróć już stąd”, nadzieja odpowiada: „Przetrwasz ten ląd”. Choć serce nieraz ogarnia lęk, wciąż idę dalej przez życia krąg.   Bo życie pisze swój własny los, nie słucha próśb ani naszych trosk. A kiedy odnajdę właściwy szlak, zrozumiem, że warto było iść właśnie tak.
    • @Rafael Marius mam duszący kaszel, nie da się spać:) miód muszę na noc zjeść i zostawić na gardle:) AI jest najlepszym moim lekarzem i pielęgniarzem :)
    • - Zdradziłeś mnie znowu z Pełnią  Szatanowi należny jest wpierdol    - Patrz! Tłumy z Poklaskiem Czułe na swe wibracje U gości mające uznanie        Zniżcie się do poziomu Człowieka. Zniszczcie pojęcie "opieka".   Suchymi deszczami  Opuszczona rzeka      
    • „Trzeba wodę przynieść!” – wycisnęła z siebie.   Sen z powiek. Nadal w półśnie. Odchylam głowę. Zastygam. Tępym wzrokiem tonę w zaciekach sufitu. Mistyczne freski alkoholowych eskapad, epizodycznie lejących się w strop. Jebany Picasso. Patykiem pisany. Z rozterką wchodzę w rolę. Budzę się w tym samym koszmarze. Pomimo słońca światło przez źle licujące okna wpada tu późno. Zagląda niechętnie. Podobnie jak nadzieja. Dwadzieścia cztery metry królestwa. Banalna rola do odegrania. W rozstępie zasłon pojawia się światło. Mrużę oko. Dłonią, jak uflejoną firaną zniechęcenia, przyćmiewam impas rzucający się w oczy. Pryzmat życia ma więcej odcieni niż rzut grochem o ścianę. Jedni widzą ścianę. Inni dostrzegają pęknięcia. Nie ten smak chce prosty śmiertelnik poczuć o poranku. Mówi: nie. I na wieki wieków amen. – „Nie chce się powtarzać?!” A jednak się powtarza. Chowam się za fotelem. On też odgrywa swoją rolę. Parawanu. Tarczy. Świadka. Jego skrzywdzony bliźniak stoi u schyłku moich stóp. Obaj szarzy. Wytarci. Wypatrzeni przez postacie i ich role. Całe życie w jednym pokoju. Na dwójkę. Nie zawsze po równo. Wstaję gwałtownie. Nieelegancko zamykam kieszeń i wciskam „play”. „Nie bój się zmiany na lepsze.” Spodenki. Koszulka. Skarpety. Głodny idę na stopa. – „Kocham cię, Mamo. Jadę do Giewka.”
    • @Maciej Szwengielski jest coś niewytłumaczalnie kojącego na tej drodze    mimo, że taka wyboista
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...