Bartosz Wojciechowski Opublikowano 22 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Witaj Oscarze. Powiedz mi: co to jest metafora? W ogóle cosik zbyt dosłownie to czytasz mam wrażenie. Ale krytykę przyjmuję z szacunkiem, choć póki co nie mam zamiaru spuszczać wzroku. Pzdr:)
Oscar Dziki Opublikowano 22 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Witaj Oscarze. Powiedz mi: co to jest metafora? W ogóle cosik zbyt dosłownie to czytasz mam wrażenie. Ale krytykę przyjmuję z szacunkiem, choć póki co nie mam zamiaru spuszczać wzroku. Pzdr:) Metafora, inaczej przenośnia - językowy środek stylistyczny, w którym obce znaczeniowo wyrazy są ze sobą składniowo zestawione, tworząc związek frazeologiczny o innym znaczeniu niż dosłowne znaczenie wyrazów np. "od ust sobie odejmę", lub "podzielę się z wami milczeniem".(wikipedia) A czemu pytasz? Przecież ja pisałem o porównaniach. Metafor to tam masz malutko. Chyba jedną. Chyba że ten demon jeszcze jest czegoś metaforą. Wybacz, ale paść wśród traw, to jest zwykły błąd frazeologiczny. Czytanie dosłowne czy nie tego nie zmieni. Wydaje mi się że z resztą jest podobnie. No chyba że mi wskażesz błędy mojego "odczytywania". Pozdrawiam
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 22 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2007 Stawiasz mnie w trudnej sytuacji, bo nie tak dawno ganiłem innego autora, że tłumaczy własny wiersz. Powiem tak: tytuł jest metaforą/przenośnią, demon jest przenośnią, pancerz jest przenośnią, reszta fragmentów wypunktowanych przez ciebie to porównania, moim zdaniem udane (gdyby było inaczej, nie dawałbym ich). Np.: gdy napinasz pięści, robią się podobne do brył, a że mamy do czynienia z konkretnym demonem, który jest personifikacją konkretnej przestrzeni - no to u niego mamy pięści jak grudy. Dalej: skrzynia jest otwarta, bo pancerz został przeorany; na ile ona jest otwarta, to już zostawiam wyobraźni czytelnika i prawdę rzekłszy nic mnie to nie obchodzi. Dalej: ciężko pada wśród trawy - czy demon, który na dodatek szumi ogniem musi mieć w ogóle ciało? "Pada" trochę inaczej niż ty to widzisz. Co tam jeszcze? Przyłbica potu: koleś łysieje, czoło ma całe lśniące od kropelek, jak przyłbica. Ocierając je, wykonuje ruch jakby otwierał przyłbicę. Gra skojarzeń, tylko tyle. Dzieli nas różnica skojarzeń, ale nie możesz tego wykorzystać jako zarzutu wobec tekstu. Kluczem jest napewno ogląd całej sytuacji, tej scenografii, bo tekst to w gruncie rzeczy po prostu obrazek/scenka rodzajowa:) PS. Nie zgodzę się nawet odnośnie "urwania w pół słowa" -przecież nie chcesz chyba powiedzieć, że powinienem był ostatni wyraz przed zamknięciem cudzysłowu przeciąć na pół? Uff... Zmęczyłem się:) Jeśli cię nie przekonuję - trudno, bierz mnie za szpanera, który bezmyślnie kleci farmazony i sili się na niewiadomo co. Ja jednak uważam, że nadajemy po prostu na innych falach liryki, co w tym przypadku objawiło się wyjątkowo wyraźnie. Pozdr, wpadnij jeszcze kiedyś:)
Jacek_Suchowicz Opublikowano 23 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. gdybyś mi nie wytłumaczył to myślałem że idzie tu o glebogryzarkę :))) Uwielbiam kawęnałąwę. Pozdrawiam Jacek
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Świetne:D
Oscar Dziki Opublikowano 23 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No i głupio robiłeś. fajnie, ale czego? miejsca pojedynku? no i co? znów: czego? no tak. Tak też je nazwałem. Komiczna argumentacja, że to co jest w wierszu jest dobre, bo inaczej by się w wierszu nie znalazło. Zatem na tym forum są same dobre wiersze, bo gdyby takimi nie były, to by ich nikt nie zamieścił. Śmiem wątpić. A kwiatki kwitną, bo na krzywe drzewo i Salomon nie naleje. Stary, piękna argumentacja. no a jak bez ciała się zaprze? hallo! jest tam kto? Kto ociera czoło z potu od dołu do góry, czyli tak jak się otwiera przyłbice, a tym bardziej, jaki bezcielesny demon to robi? taki kttóy jest metaforą, tak? jakich skojarzeń? czysta logika. twoj wiersz nie ma sensu i tyle. Tak, a mój komentarz to taki żarcik, anegdotka twierdze, że jeśli w pół słowa urwał, to nie powinieneś słowa dokończyć. tak to jest praktykowane w literaturze. przykro mi. Ja wysiłku tutaj nie widze - możesz być w tym względzie spokojny, Może najwyższa pora przeczytać to, co się napisało?
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Rety, Oscar, kpisz, czy o drogę pytasz? Bo twierdzę, żeś w wierszyku nie skumał podstawowych rzeczy. Ale spoko, skoro się odezwałeś, to znaczy, że cię temat jeszcze interesuje. A zatem nadstaw ucha, bo trzeci raz nie będę powtarzał:) Jakiś czas temu pod Siedlcami zobaczyłem chłopa małorolnego z pługiem ciągniętym przez szkapę. Widok ten niecodzienny tak mnie zafascynował (wiesz, XXI wiek, było nie było, te sprawy), że postanowiłem napisać wierszyk o chłopinie i jego pracy (sorki, nie dałem dedykacji, może łatwiej by było czytać). A zatem do rzeczy: tytuł jest dwuznaczny, mamy ubitą ziemię, czyli pole, oraz pojedynek "na ubitej ziemi", odwieczny pojedynek pomiędzy rolnikiem, a ziemią, której chce wydrzeć plon. Ziemia, gleba, ugór jest spersonifikowana jako demon - szumi ogniem i pada między trawy (l.mn.) - tzn. wypalanie traw, tekst pisałem w kwietniu. Dalej: napina pięści w grudy - jak to ziemia, a napina, bo walczy, bo ten demon dostał cios. Scenka rozgrywa się o zachodzie słońca. Pancerz, czyli ten ugór, został już przeorany, człowiek powoli wygrywa pojedynek, ale to jeszcze nie koniec. Ziemia/demon jest otwarty jak skrzynia - ma głębokie bruzdy po pługu, w skrzyni często też coś jest - tutaj: przyszłe plony, które teraz są dostępne, bo skrzynia została otwarta. Dalej: mosiężna poświata - światło wspomnianego już, zachodzącego słońca. Demon pada ze stłumionym przekleństwem - wiadomo, jest wściekły, że przegrał (stłumiony odnosi się też do płomieni), wśród trawy: na ugorze są trawy, trzeba je wypalić. W drugiej strofce bohaterem jest już tylko człowiek: pot można ocierać na różne sposoby, z boku na bok, z dołu do góry też (patrz na tenisistów). Człowiek przerywa pracę, orkę, jest zmęczony, ale triumfuje - mówi o sercu demona/ugoru, czyli wszechobecnych kamieniach które trzeba usunąć, by zamienić ten nieużytek na pole przynoszące plony, a więc bochny chleba. I nagle człek rusza z tym pługiem dalej, wbija je w brzuch ziemi, czyli w glebę, która dymi, bo jest sucha, czyli wiatr podnosi trochę kurzu w powietrze. Stary, to jest dwuznaczny wierszyk - możesz tu widzieć pojedynek "jakiegoś" demona z jakimś człowiekiem, możesz też tu widzieć pracę na roli, lub jak niektórzy - glebogryzarkę:) To nie moja wina, że ty tu nie widzisz nic. Ja we współczesnych tekstach też nader często nic nie rozumiem, nic mi się nie łączy, czytam bełkot. Dlatego napisałem, że najprawdopodobniej nadajemy na różnych falach w poezji. Znowu mnie zmęczyłeś i trochę wkurzyłeś:) Pozdrawiam!
Jacek_Suchowicz Opublikowano 23 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. a jednak glebogryzarka - czy widziałeś jak rozcina ziemię, nie uprawianą przez lata? Bartoszu doskonale przekonujesz. Pamiętam jak będąc na studiach jeden z kolegów chciał mnie bić. Przyszedł i opowiedział mi najświeższy kawał, a wysłuchałem z miną poważną i zapytałęm: co dalej? On powtórzył, a znów - i co dalej. Opowiedzaił ten kawał jeszcze ze trzy razy usiłując mi wytłumaczyć. Za szóstym razem nie wytrzymałem i się roześmiałem. Do końca roku nie gadał ze mną. Student Gruzin o imieniu Awas też miał podobny problem z docentem. Pozdrawiam Jacek
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jak jesteś taki mundry, to sam coś powiedz:P A tak poważniej, to właśnie dlatego jestem przeciwnikiem tłumaczenia wierszy przez ich autorów - to i tak nie ma sensu. Z poezją jest jak z poczuciem humoru. Smutasy! :)))
Jacek_Suchowicz Opublikowano 23 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jak jesteś taki mundry, to sam coś powiedz:P A tak poważniej, to właśnie dlatego jestem przeciwnikiem tłumaczenia wierszy przez ich autorów - to i tak nie ma sensu. . Smutasy! :))) 'Z poezją jest jak z poczuciem humoru' - bingo!
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :)
Oscar Dziki Opublikowano 23 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Heh, no jasne że nie zrozumiałem podstawowych rzeczy. Tak samo jak nie rozumiem podstawowych znaczeń wyrażeń w stylu: "ogromny karzeł". Twojego wiersza nie da się zrozumieć, bo się kupy nie trzyma, a z każdą Twoją wypowiedzią coraz bardziej się w tym przekonaniu utwierdzam. To czego nie ma w wierszu zupełnie mnie nie interesuje. A swoją drogą, jak poznałeś ilu hektarów był on właścicielem, że piszesz o nim: "małorolny"? Pojedynek? Hmmm... nie wiem gdzie to zaobserwowałeś, ale u mnie na wsi, rolnicy rzadko występują "przeciw" ziemi w pojedynkę. No i tutaj właśnie pięknie wychodzi brak odpowiedzialności za słowo. Demon jest niby metaforą ziemi, ale później się z nim dzieją rzeczy, które z ziemią się nie powinny dziać. Na przykład: płonie. Ale wiesz, że gleba, jeśli nie jest torfowiskiem, to raczej się nie pali? Wiesz że ziemia nie może paść między trawy? Wiesz, że nawet jeśli, to wcześniej tę trawę spaliłeś w wierszu. Wiesz, że to się kupy nie trzyma? Wiesz, że nie można tego zrozumieć? A jak mi powiesz że to demon szumi ogniem traw to sam padnę na ziemię ze śmiechu, bo przecież nie ten demon jest tego sprawcą. Co w ogóle jest takiego demonicznego w ziemi? chryste znów bełkot:/ No i znów.. napina bo dostał cios? jak ja dostane cios, to łapię się za to miejsce w które dostałem, no ale twoj demon to jakies kuriozum behawioralne... ok. No ale przecież pisałeś, że "Ziemia, gleba, ugór jest spersonifikowana jako demon". Teraz się okazuje, że to nie demon, ale pancerz... znów brak odpowiedzialności beczka śmiechu. A napisałbyś, że twoja dupa jest otwarta jak skrzynia, bo masz na niej przedziałek? Analogiczny przypadek. Teraz to już rozkwit bredni, bo przecież te plony wcale nie są dostępne zaraz po przeoraniu bardziej niż były przed nim. Jak ziemia pada? przecież ona leży tam od wieków... boże...:/ Poza tym, co to za pieprzenie, że ziemia jest wrogiem rolnika i że on z nią walczy? przecież chłop z ziemia w zasadzie żyje w symbiozie, bo przecież ja nawozi, a ona daje mu żarcie. Jasne, można pot również ocierać o świńską dupę. wszystko można. A chłop to przecież w zasadzie tenisista - prawie każdy nosi frotkę i ociera sie z backhandu. jasne. No i znów bujdą zaleciało, bo kiedy nawet przestaje się orać i przystaje, to nie może wbić tępego ostrza (nieszczęśliwy epitet swoją drogą), w ziemię, bo przecież nie został on z niej wyciągnięty. Raczej zeroznaczny. hmm ja już chyba kończę, bo szkoda zachodu. Może kiedyś będziesz uważniej czytał własne wiersze i jeszcze uważniej własne wypowiedzi. A może nie.
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 23 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2007 Może kiedyś. Napracowałeś się. Czółko, Oscar.
Piast Opublikowano 24 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Witam cię Bartku, wróciłem dzisiaj w nocy z wojaży po Ziemi Augustowskiej. Przeczytałem tylko raz ten wiersz i pomyślałem - "NARESZCIE!". Na razie nie skomentuję nic, bo zaległe zajęcia mnie gonią. Ale ilość komentarzy jest imponująca. Musi być to zatem coś iście frapującego. Wieczorem przysiądę się do dzieła i pooddycham dobrym, ożywczym, świeżym, aczkolwiek tajemniczym i baśniowym "powiewem prawdziwej poezji", czyli tym co lubię... Pozdro Piast
egzegeta Opublikowano 24 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. kazuistyka Panie Oskarze, czysta kazuistyka w tym akurat komentarzu, bo inne Pańskie zawsze z dużą uwagą czytam i nie zamierzam nie czytać, ale takowej nie znalazłem:) Nie ustosunkuję się do całego Pańskiego komentarza, ale wybiorę wyżej zacytowany fragment: trawy - to rodzina zielnych należąca do rzędu wiechlinowców /prawie 11 tysięcy gatunków/ Przede wszystkim to roślinność stepowa, łąkowa, a także rośliny uprawne w tym zboża. A jeśli zboża to też trawy, to proszę bardzo - coś z Biblijnych rozważań: "O takiej porze roku Jezus szedł ze swoimi uczniami wśród zbóż". Czyli co, szedł pomiędzy źdźbłami pojedynczych zbóż? A może rzeczywiście tak szedł, wszak On cudotwórcą, no dobrze to Jezus, a uczniowie ? Też szli wraz z nim, ale oni nie cudotwórcy.... ... kończę ten wątek, bo nietrafiony przez Pana. A Bartosz pięknie ubrał swoje myśli w takie właśnie demoniczno-abstrakcyjne atrybuty; otwarta skrzynia, pancerz przeorany, przyłbica potu. Można zauważyć - co to znaczy demoniczno-abstrakcyjnie ? Ano właśnie - tak mi się napisało, bo tak ja to widzę. Malutka dygresja z innej łączki: "Konopielki nagie dziewoje wśród zbóż piersiami załaskotują pogrążone smoczym snem ciemne niebo" Tutaj to można by dać upust analizie i interpretacji :)) Ale po co, przecież to twórczość mniej lub bardziej wzniosła:) Pozdrawiam serdecznie
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 24 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Hej. Dzięki, że mimo wszystko znalazłeś trochę czasu już teraz:) Zapraszam, kiedy tylko dusza zapragnie, ale proszę - nie zakładaj niczego z góry, że to "prawdziwa poezja". Bo może wcale nieprawdziwa i niepoezja:) Do rychłego Piaście!
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 24 Lipca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. kazuistyka Panie Oskarze, czysta kazuistyka w tym akurat komentarzu, bo inne Pańskie zawsze z dużą uwagą czytam i nie zamierzam nie czytać, ale takowej nie znalazłem:) Nie ustosunkuję się do całego Pańskiego komentarza, ale wybiorę wyżej zacytowany fragment: trawy - to rodzina zielnych należąca do rzędu wiechlinowców /prawie 11 tysięcy gatunków/ Przede wszystkim to roślinność stepowa, łąkowa, a także rośliny uprawne w tym zboża. A jeśli zboża to też trawy, to proszę bardzo - coś z Biblijnych rozważań: "O takiej porze roku Jezus szedł ze swoimi uczniami wśród zbóż". Czyli co, szedł pomiędzy źdźbłami pojedynczych zbóż? A może rzeczywiście tak szedł, wszak On cudotwórcą, no dobrze to Jezus, a uczniowie ? Też szli wraz z nim, ale oni nie cudotwórcy.... ... kończę ten wątek, bo nietrafiony przez Pana. A Bartosz pięknie ubrał swoje myśli w takie właśnie demoniczno-abstrakcyjne atrybuty; otwarta skrzynia, pancerz przeorany, przyłbica potu. Można zauważyć - co to znaczy demoniczno-abstrakcyjnie ? Ano właśnie - tak mi się napisało, bo tak ja to widzę. Malutka dygresja z innej łączki: "Konopielki nagie dziewoje wśród zbóż piersiami załaskotują pogrążone smoczym snem ciemne niebo" Tutaj to można by dać upust analizie i interpretacji :)) Ale po co, przecież to twórczość mniej lub bardziej wzniosła:) Pozdrawiam serdecznie Egzegeto, dobrze mieć ciebie po swojej stronie, ja tak nie umiem argumentować:) Ale muszę ci się przyznać, że Oscar w niektórych punktach mnie przekonał, spróbuję pozmieniać. Wielkie dzięki za głos w dyskusji, zapamiętam go sobie, bo to kolejny dowód, że czytelnik potęgą jest i basta:) Pozdrawiam serdecznie.
egzegeta Opublikowano 24 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ależ nie ma sprawy. Tak mi się napisało. Jeszcze poczekajmy co Pan Oskar na to. Aha, pomyłka w Twoim odkomencie - chyba miało być: Egzegeto, dobrze mieć ciebie po prawej stronie :))))) również pozdrówka
Oscar Dziki Opublikowano 24 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. kazuistyka Panie Oskarze, czysta kazuistyka w tym akurat komentarzu, bo inne Pańskie zawsze z dużą uwagą czytam i nie zamierzam nie czytać, ale takowej nie znalazłem:) Nie ustosunkuję się do całego Pańskiego komentarza, ale wybiorę wyżej zacytowany fragment: trawy - to rodzina zielnych należąca do rzędu wiechlinowców /prawie 11 tysięcy gatunków/ Przede wszystkim to roślinność stepowa, łąkowa, a także rośliny uprawne w tym zboża. A jeśli zboża to też trawy, to proszę bardzo - coś z Biblijnych rozważań: "O takiej porze roku Jezus szedł ze swoimi uczniami wśród zbóż". Czyli co, szedł pomiędzy źdźbłami pojedynczych zbóż? A może rzeczywiście tak szedł, wszak On cudotwórcą, no dobrze to Jezus, a uczniowie ? Też szli wraz z nim, ale oni nie cudotwórcy.... ... kończę ten wątek, bo nietrafiony przez Pana. A Bartosz pięknie ubrał swoje myśli w takie właśnie demoniczno-abstrakcyjne atrybuty; otwarta skrzynia, pancerz przeorany, przyłbica potu. Można zauważyć - co to znaczy demoniczno-abstrakcyjnie ? Ano właśnie - tak mi się napisało, bo tak ja to widzę. Malutka dygresja z innej łączki: "Konopielki nagie dziewoje wśród zbóż piersiami załaskotują pogrążone smoczym snem ciemne niebo" Tutaj to można by dać upust analizie i interpretacji :)) Ale po co, przecież to twórczość mniej lub bardziej wzniosła:) Pozdrawiam serdecznie Ha! oczywiście zgadzam się, że wsród traw, trzciny generalnie chodzić można, ale nie w przypadku tej trawy, gdyż ona jest niska, gdyż to ugór. Przecież mówimy o konkretnej polskiej, niskiej trawie polnej, co chyba sam autor przyzna. nietrafione. pozdrawiam
Nata_Kruk Opublikowano 24 Lipca 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2007 Ach, damą być...:) na dworze żyć...:) obu rycerzy w me progi zaprosić, lecz nie do boju, gdzie iskrom już zapału brak, a demon walki pięścią wciąż pogrzmiewa i trawy mego dworu w ugór znowu zmienia... Nalewką WAS uraczę...:) co w błogi stan wprowadzi, bo w "kłótni" tej (jw) jest WAM nie do twarzy...:( .................... ;)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się