Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w lesie wyciągniętych rąk
kołyszących się na wietrze
wegetują uczucia

pięciopalczaste gałęzie
rzeźbią chmury na kształt dłoni
skrycie prosząc o uścisk
widzą tylko elektryczny związek
nieba i ziemi
choć oślepiający i nietrwały
pozostawia głęboki ślad zazdrości

obce sobie bliźniętna emocjonalne
wzajemnie półprzezroczyste
nie wiedzą że każdy
nawet niewidzialny
ma na własnosć
jakiś kolor powietrza

Opublikowano

skrycie - złe słowo
chmury mają kształt dłoni? Gałęzie-dłonie wyciągają się do chmur-dłoni w czasie burzy. I proszą o uścisk. Zmyślne to.
Piorun pozostawia ślad zazdrości, fakt.
Co znaczy "wzajemnie półprzezroczyste"?
Dlaczego nie wiedzą?

Przyznam, że możesz sporo z tego tematu wycisnąć, ale 1. Nie rozumiem, o czym to jest (moja wina) 2. Brakuje mi trochę logiki (może przez pkt.1): tytuł, a las rąk (choć potem w sumie się wyjaśnia); płynność początku, a kanty zaczynające się po "choć"; "pozostawia", czy pozostawiający ( a wtedy inne wierszowanie)?
Dlaczego akurat "wegetują", a nie żyją, czy inną czynność wykonują?

Pozdrowienia

Opublikowano

" skrycie - złe słowo"
dlaczego złe słowo?

"chmury mają kształt dłoni?" - nie, chmury mają taki kształt jaki sobie wyobrazimy, albo jaki chcemy żeby był, patrząc na chmury łatwiej się marzy

"Gałęzie-dłonie wyciągają się do chmur-dłoni w czasie burzy. I proszą o uścisk. Zmyślne to." - bo to metafora :) gałęzie - dłonie, bo chodzi o las samotnych rąk, których nie ma kto uścisnąć, krócej: o samotnych ludzi, w czasie burzy niebo i ziemia się łączą, dłonie też chcą wreszcie się połączyć, podziwiają z daleka nieznane im zjawisko, boją się ale wiedzą jednocześnie że to piękne i zazdroszczą :)

"Co znaczy "wzajemnie półprzezroczyste"?" - znaczy że ludzie widzą siebie ale często nie doceniają, nie dostrzegają innych obok, choć są tak blisko

"Dlaczego akurat "wegetują", a nie żyją, czy inną czynność wykonują?" - owszem to niby ta sama czynność biologiczna, ale w jakim kontekście człowiek zamiast mówić że żyje, mówi wegetuje? Wegetować - to raczej pojęcie zarezerwowane dla roślin, a każdy wie jakie jest życie roślinki.

Pozdrawiam :)

Opublikowano

Wymęczony ten wiersz okrutnie. Tutaj nie ma metaforyki, to jest gimnastyka lasu, w dodatku lasu, w który uwierzy tylko zapatrzony w modernizm filozof (by potem strzelić sobie w serce).

Na pocieszenie dodam, że te cztery wersy:

"widzą tylko elektryczny związek
nieba i ziemi
choć oślepiający i nietrwały
pozostawia głęboki ślad zazdrości"

są niezłe.
Pozdrawiam.

PS - "Wegetacja" jest punkowa. Ta z Jastrzębia ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Popraw literówkę.
Niezły wiersz. Szkoda, że tak dokładnie go wyjaśniłaś w rozmowie z Włodzimierzem J., bo nie zostawiłaś nam już pola do przemyśleń. :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wszechświat

       

      Nikt nie wie czy istnieje jeden wielki wszechświat, czy może też istnieją jakieś wszechświaty równoległe. Ten widzialny wszechświat jest jeden: miliardy galaktyk, tryliony gwiazd... . A wiele gwiazd ma własne układy planet. Czy zatem jest możliwe to, iż jeszcze gdzieś istnieje życie podobne w formie do tego, jakie znamy? Jeden z pierwszych badaczy wszechświata już w okresie renesansu rzucił oficjalnie taką myśl, że Bóg mógł stworzyć życie w innym układzie gwiezdno – planetarnym, a był głównie filozofem religii. Obserwował słońce i planety naszego układu gwiezdnego. Był wnikliwym badaczem „nieba”, nieboskłonu czy firmamentu. Od tego wydarzenia upłynęło już sporo czasu i doszło do znacznej ilości odkryć astronomicznych, a jednak wciąż czekamy na „wiadomość” od istniejącego gdzieś tam w kosmosie życia. Jak dotąd nie pojawiły się żadne dane na ten temat, a jedynie niejasne intuicje, domysły, hipotezy oparte o naszą nieokiełznaną fantazję.

       

      Liczące się grono naukowców wysuwa hipotezę, że wszechświat powstał około 13,5 miliarda lat temu skutkiem „wielkiego wybuchu” materii. Podobno od tego momentu stale się rozszerza, aby później się kurczyć. Jeszcze inna hipoteza głosi, iż wszechświat wcale się nie rozszerza i nie kurczy tylko jest stabilny choć w swojej postaci stale zmienny, zmienny pozornie. Alternatywną teorią jest ta mówiąca, że wszechświat powstał na pewnej przestrzeni czasu wynoszącej nie miliardy, nie miliony ale tysiące lat. Może świadczyć o tym nasza planeta, ziemia i inteligentne życie, które na niej powstało. Wszechświat nic o sobie nie wie, natomiast my, ludzie, zamieszkujący planetę wiemy o wszechświecie więcej niż on sam o sobie. Gdyby nie „zasada antropiczna” w ogóle nie byłoby mowy o wszechświecie. Istniałby sobie nie ujęty w żadną dyscyplinę naukową. Zatem gdyby nie istniała stała grawitacja, stała prędkość światła w próżni i tzw. „stała Plancka”, wszechświat by nie istniał, czyli nie istniałaby świadomość o wszechświecie we wszechświecie. I w ten oto sposób myślenia mamy wszechświat godny podziwu, ogromny, wspaniały. Prawdopodobnie dzieło „inteligentnego projektanta”. Warto spojrzeć jeszcze na układ planetarny naszej gwiazdy, słońca i na krążące wokół niego planety różnych rozmiarów i rozmaitej materii. Choć tak bardzo różniące się od siebie planety, każda odgrywa ważką rolę w układzie planetarnym.

       

      Na przykład Jowisz, który pełni m. in. rolę „pochłaniacza” wszelkich, kosmicznych „śmieci” jest największą kulą gazową i to z tego powodu jego siła przyciągania jest tak wielka. Ma liczne księżyce; na jednym z nich podobno jest woda. Czy to przypadek, że pełni on rolę takiego „odkurzacza” i pozwala ziemi na spokojne trwanie, nie niepokojone przez komety, planetoidy i inne „śmieci” kosmiczne. Ziemia... jedyna planeta pełna życia, położona niezbyt blisko słońca i nie za daleko: czyżby też przypadkiem? Czy można policzyć ile gwiazd ma własne układy planetarne, a ile ich nie ma w ogóle? W galaktyce są tryliony gwiazd, a galaktyk mamy trudną do policzenia ilość. Naukowcy skonstruowali nawet specjalne urządzenia emitujące sygnały informacyjne w kosmos, w nadziei, że jakaś inteligentna, obca cywilizacja odpowie na nasze sygnały wysyłane z ziemi. Jak dotąd panuje „grobowa cisza”. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteśmy sami w tym ogromnym wszechświecie: żadnych kosmitów ni widu ni słychu. Niektórzy spekulanci popularnonaukowi wysnuwali teorie na temat piramid egipskich czy Płaskowyżu Nasca, tajemniczych „kręgów w zbożu”. I co? I nic... . Nadal ziemia krąży po orbicie samotnie. Jednak wszystko wydaje się mieć jakiś cel, cel ukryty, nieoczywisty, nasuwający się człowiekowi myślącemu. Człowiek, skoro został obdarzony rozumem musi mieć jakiś cel swojej egzystencji we wszechświecie, musi znaleźć odpowiedź na dręczące jego pytanie: po co istnieje? Gdyby życie na ziemi było bezcelowe nie posiadałoby przecież umysłu tak uporczywie domagającego się odpowiedzi na to pytanie.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...