Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nikt nie wie czym jest,
nikt nie wie skąd się wzięła,
nikt nie wie czemu zniknęła,
nikt nie wie czy da się ją wyleczyć,
nikt nie wie czy da się z niej wyleczyć
nikt nie wie czemu zawodzi
nikt nie wie czemu tak boli
.........................................
nikt nie wie co to miłość

Opublikowano

Droga Aleksandro, powtórzenia stosowane w ten sposób działają na mnie niczym czerwień na byka - czyli odwrotnie niż autorka sobie życzy... Rozumiem, że tym zabiegiem chciałaś osiągnąć pewien cel - do mnie nie trafiłaś. A co do treści wiersza to jest niesamowicie nie odkrywcza, pachnie banałem - a banał często pachnie brzydko. Liczę, że kolejne Twoje utwory bardziej przypadną mi do gustu
serdecznie pozdrawiam

Opublikowano

Nie zgodzę się, ponieważ każdy nosi w sobie miłość i ma jej jakąś część - więc ją zna.Jest tyle barw miłosnych, więc chyba żę Autorce o to chodzi.Miłość wzięła się od Stwórcy. Miłość zanika, ponieważ ludzie odchodzą od Boga, a wybierają świat księcia ciemności, zniknęła w mamonie - bożek, egoiźmie... Miłość jest zdrowa i nie trzeba jej leczyć - za przeproszeniem my jesteśmy chorzy i to nas trzeba leczyć.
Pozdrawiam
-Maciek-

Opublikowano

Niestety wiersz nie przypadł mi do gustu. Przeczytałem go 3 razy i nic niezwykłego, ciekawego, poetyckiego(!) w nim nie znalazłem. Ot takie wyrwane ze "złotych myśli" słowa. Nic nie znaczące. Jak wiersz to niech będzie wierszem - więcej poezji. Rytm, rymy, środki artystyczne, puenta - nic tutaj nie ma. Jest taki pusty, że aż zimno - a przecież wiersz jest o tematyce najgorętszej - o miłości :)

Pozdrawiam serdecznie

PS. Przepraszam, że tak dosłownie, ale myślę, że się nie obrazisz ;) Każdego to spotyka, a Tobie radzę nie poddawać się i ćwiczyć pisanie, a w szczególności czytanie(!) innych wierszy :) Pozdrawiam :)

Opublikowano

Pomimo iz to chyba pierwszy Pani wiersz, nie bede tego sprawdzac, nie bede tez sprawdzac Pani wieku (jesli podany)- bo nie wiem czy traktowanie kogos ulgowo to dobry pomysl.
Wiersz mi sie nie podba a powtorzenia doprowadzja do szalu.
brak pomysly, kiepskie wykonanie, nic odkrywczego jak dla mnie.
Normalnie teraz przeprosil bym za komentarz ale juz ktora z rzedu osoba powiedziala mi zeby nie przepraszac za komenatarze. tak czuje
Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...