Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ta noc zmieniła wszystko
Śmierć nawiedziła mnie
Zapadła ciemność
Ciszę zakłócał jej szept
Chciała abym poszła razem z nią
Ogarnięta strachem powiedziałam - nie!
Ale ona trafiła prosto w moje serce
Krew rozlała się wszędzie
To była moja krew..
Teraz jestem aniołem
Teraz jestem szczęśliwa
Wreszcie wolna od świata w którym było mi źle
Moja dusza stała się domem tylko szczęśliwych serc...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przynajmniej ma jakąś watrość, a nie pisanie o martwym świecie. Dla mnie jest to modrość, jeżeli osoba zrozumiała, że tak naprawdę nie żyła,siebie nie widziała i świata, a teraz z niej bije jasność świadomośći.
Myślę, że ludzie nie długo zrozumieją co jest ważne, a jak nie, to będzie za późno. Aniołowie też są ważni. Zawsze przy nas są- choć ich nie widzimy- ale nie są doceniani i nie słuchamy ich.
Pozdrawiam
-katcina-
Opublikowano

Panie Macieju, jest wielu niezwykle mądrych ludzi na świecie nie potrafiących z gracją i smakiem przeleć owych mądrości na papier (szczególnie gdy przyjdzie im tworzyć poezje).

"Myślę, że ludzie nie długo zrozumieją co jest ważne, a jak nie, to będzie za późno." - a ja myślę, że ludzie ostatnimi czasy raczej oddalają się od tego co najważniejsze

a co do aniołów - Pan wybaczy, postoję

pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tie-break To bardzo piękny i subtelny wiersz, który w poruszający sposób maluje obraz dwóch osób, które są blisko siebie, a jednocześnie żyją w swoich oddzielnych światach wewnętrznych.  
    • W głębokim borze, gdzie księżyc drży, Stoi ołtarz, a na nim sny. Pierwsze z luster — Prawdy blask, Odsłania rany, co krył twój czas. Gdy w jego taflę spojrzysz w noc, Zobaczysz winy, co niosą moc.   Drugie z luster — Wiedzy cień, Szepcze zaklęcia, prowadzi w sen. Pokaże prawdy, których świat strzegł, Lecz zabierze serce, odbierze bieg. Kto w nim mądrości szuka do dna, Ten własną duszę za wiedzę da.   Trzecie lustro jak zimny szlak, Pokaże przyszłość, pokaże strach. Zobaczysz drogi, których nie zmienisz, Choć serce krzyczy, choć ból się mieni. Kto los odczyta w milczących szkłach, Ten już na zawsze zostanie w snach.   Czwartym lustrem jest próżny blask, Co złudnym światłem otula nas. Pokaże piękno, co nie jest twoje, Obieca władzę, marzenia swoje. Lecz kto mu uległ, przepadł na dnie — Bo próżność więzi, trzyma we mgle.   Piąte lustro to magii śpiew, Wciąga jak otchłań, pochłania krew. W jego odbiciu krążą czary, Stare demony, zaklęte mary. Kto magią władać zapragnie sam, Ten staje się cieniem na tysiąc lat.   Pięć luster mocy strzeże stary świat, Jedno da siłę, inne wciągnie w mrok i jad. Prawda, Wiedza, Los i próżny blask, A Magia kusi, zabiera czas. Wędrowcze — uważaj, gdy wzrok w nie ślesz, Bo w lustrach zobaczysz to, czego chcesz.     To mroczna, epicka opowieść inspirowana słowiańską mitologią i gotycką estetyką.    
    • @Berenika97 Dziękuję, Bereniko. Naprawdę ciekawe rzeczy zaczynają być widoczne, gdy ustawić kamerę z innej perspektywy niż ta umieszczona tylko we własnej głowie.
    • Dziękowała mu nieustannie za to, że po prostu jest. On tymczasem myślał, jak pięknie wyglądałyby kobiety z jej nieśmiałych wierszy, w organzach mgły o piątej rano. Szukał śladu najmniejszego ruchu wśród ufnie uśmiechniętych wrzosów, mijanych codziennie po spacerze uzdrowiskowymi uliczkami. Nie wiedział jeszcze, że to ona stanie się językiem, w którym wybuchnie i będzie trwał jego świat. Długie godziny dnia nurkowały w fioletowym upale. Wtedy na nieskazitelnym niebie wypatrywał choćby jednej drobnej chmurki, obietnicy zmian sięgających głębiej w przestrzeń niż twarze wymyślane bez końca. A ona, wśród setek rozproszeń, czasem gniewna, czasem rozmarzona, czekała na słowa, jak na deszcz i zmoknięte ptaki.   sierpień 2025 r.
    • @Leszczym   Dobra ironia i trafna metafora relacji jako „transakcji”, z ciekawym odwróceniem w finale. Pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...