Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A ja powiem:"Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził".
"Szyderstwo z myślenia o sobie jako o wielkości" - to ciekawe. Na
szczęście do PiS nie należę i w ogóle jestem bezpartyjna...
Ten kto napisał: "pomoc naukową w postaci kija..." - fe, nieładnie to
świadczy. Powiem nawet, choć wiem, że się narażę (ale w moim
przypadku to już wszystko jedno i tak jestem trędowata - przyzwyczaiłam
się), iż powyższe stwierdzenie jest poniżej pasa, dla mnie po prostu
obrzydliwe. Jasiu zły - "jeśli jesteś bez grzechu, pierwszy rzuć kamieniem"...

  • Odpowiedzi 69
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Anna Siedem

napisałem:
zawładną mną złe pragnienia
każę maszerować w stały świat
odważnym wojom pancernym

niech nauczą wymowy
mego pięknego imienia
myślenia absolutnego

za pomoce naukowe
kije miecze proce łuki

jeśli obraziłem - przepraszam

Opublikowano

Adamie
nie miałam na myśli Ciebie, nie masz za co przepraszać
jak powiedziałam - jestem bezpartyjna i potrafię wiele
zrozumieć
Marlett
tak, wszędzie pełno kamieni, ale ja nie chcę należeć do
tych, którzy rzucają. Jeśli muszę wybierać, to niech
rzucają we mnie

Opublikowano

Czasami warto spróbować zrozumieć drugiego człowieka,
jego sposób myślenia.
Niekoniecznie trzeba się z każdym zgadzać,
ani zmieniać własnego zdania.
Często zapomina się, że drugi, człowiek,
ma prawo do swobody myślenia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A można ''zadawać ból''?

''zadać'' inaczej ''wyznaczyć''

Nie trzeba słowników by to zrozumieć.

Dobrze, więc poargumentujmy nie odnosząc się do słownika - niech uzus będzie wyznacznikiem poprawności. Jak mówisz, zadać karanie, czy wyznaczyć karę?

Istnieją dwa kryteria poprawności w języku - kryterium gramatyczne i kryterium uzusu. Pierwsze bierze się stąd, że Rada Języka Polskiego ustala, że coś jest zasadą językową i opiera w tej decyzji na drugim kryterium, czyli na uzusie. Faktycznie nie trzeba słownika, żeby to zrozumieć (tymbardziej, że niestety w necie nie ma darmowego słownika kolokacji), więc jakos bezpośredni dowód podam praktyczne wyniki badań. Tak więc, proszę bardzo, sprawdźmy to metodą korpusową - wpisujemy w google "zadać karanie" i sprawdzamy w ilu tekstach dostępnych w sieci te dwa słowa pojawiają się w tym zestawieniu. Wychodzi na to, że poza tym utworem nigdzie. Natomiast przypadku "wyznaczenia kary" problemu nie ma. Byłbym w stanie zrozumieć, że autor wiersza wykorzystał tutaj poetycką funkcję języka, gdyby w owym stwierdzeniu z "zadawaniem karania" było coś poetyckiego, gdyby dzięki temu uzyskał jakiś efekt wieloznaczności, może jakąś amfibolię, albo metaforę,to bym zrozumiał, ale tak nie jest. Zresztą po po reszcie wiersza widać pewną nieudolność językową tego pana, chociażby w mieszaniu stylów, o czym już wspomniałem. Dla mnie to po prostu jest nie po polsku.

Do samego autora: co do "nabijania licznika", to jeżeli uważasz, że chodzi tutaj właśnie o to, to naprawdę bardzo się pomyliłeś w wyborze tego forum.

A tak do wszystkich innych: póki co, widzę, że wszyscy psy wieszają na krytykach, ale nikt nie potrafi tego utworu obronić. Jeżeli rzeczywiście jest taki dobry, to proszę, wykażcie to. Pokażcie mi, co w nim jest takiego dobrego. Bo obrzucać ludzi inwektywami, to dość proste zadanie nie wymagające żadnej wiedzy, ponad znajomość "zasad" grubiaństwa, tyle tylko, że nie po to jest to forum.
Opublikowano

Anna Siedem

Dzięki - lepiej bym tego nie napisał! Jednak są na tym portalu (a i dalej) ludzie, którzy nie odczytują tego wiersza jako "krytyki Pana Boga" i traktują go jako zabawę dorosłego dziecka

a "zadawanie kary" jest z życia wzięte - nauczyciele w mojej szkole tak mówili i wszyscy wiedzieli o co chodzi (szczęście, że jasio zły chodził do innej)

PS podoba mi się imię Anna

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli ''zadawanie kary'' nie jest błędem ,
nie rozumiem Twojego oburzenia spowodowanego użyciem tego zwrotu.
A przykłady tego rodzaju można mnożyć np;
zadać obraźenia
zadać ból
zadać czary
zadać rany
zadać uszkodzenia
zadać gwałt itd.
Doszukiwanie się poetyckości
w każdy zwrocie jest po prostu czepianiem się.
Serdeczności.
Opublikowano

jasiu zły

"Dobrze, więc poargumentujmy nie odnosząc się do słownika - niech uzus będzie wyznacznikiem poprawności. Jak mówisz, zadać karanie, czy wyznaczyć karę?"


niestety muszę się odnieść do słownika - co to znaczy "uzus"?

raz
poszukałem w słowniku - zwyczaj!!!!!!!!!!!!!!!!!! w danej społeczności!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

najmniejszą społecznością jest rodzina (najmniejsza komórka społeczna) - dom dla mnie
u mnie w domu mówi się - "zadać (jakąś) karę)" w szkole tak się mówiło
pod konfesjonałem słyszało się: "co zadał? 10 czy 20 (Zdrowaś Mario)"

zwyczaj - zły wg jasiu zły

dwa
byłem na szkoleniu z zakresu informatyki
jeden wykładowca (z Wrocławia) mówił "zbiory"
drugi (z Warszawy) mówił "pliki"

my obaj (dwu nas było z Katowic) na egzaminie napisaliśmy "zbiory/pliki"
obaj panowie obrazili się na nas ("pogięło ich")

dziękuję

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sam napisałeś, że u ciebie w domu mówi się "zadać karę", a nie "karanie" i bardziej potwierdza to moją tezę, niż twoją. Poza tym twoja rodzina jak sam wspomniałeś jest najmniejszą społecznością, a w przypadku uzusu, jako kryterium poprawności językowej, tak się jakoś dziwnie złożyło, że bierze się pod uwagę tę największą społeczność mówiącą danym językiem i decyduje tutaj zwyczaj większości Polaków, a nie rodziny Adama Sosny.

Anno Siedem:
"Zakładam, że peel to bóg w ludzkiej postaci i wyobraża sobie jak to jest być Bogiem
naprawdę"
Odpowiedz mi proszę, bo się nieco pogubiłem w tym co piszesz - czy podmiot liryczny w końcu jest bogiem/Bogiem (nie wiem, co miałaś na myśli i w którym wypadku), czy nie jest?
Nie wiem też czemu wszyscy zakłdają, że "zabawa" w tytule z góry zakłada jakiś żart, ja w tym wierszu nie widzę nic smiesznego, nawet ta nieporadność jego formy jest raczej smutna niż śmieszna. Dalej piszesz, że "sam tytuł mówi : ZABAWA... Więc z pewnością chodzi tutaj o grę słów." - pokaż mi więc, które słowa grają tutaj z którymi i w jaki sposób. Nie widzę też tutaj żadnej dwuznaczności, jedynie boskość postrzeganą z ludzkiego punktu widzenia i to w dość ogranicozny sposób, a amfibolii w tym wierszu na pewno nie ma.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Amfibolia

Pozdrawiam.
Opublikowano

jasiu zły

między nami kompromisu być nie może - mówimy innymi językami

jestem skłonny do kompromisu (językowego) pod warunkiem, że ktoś nie opowiada, że powiedziałem coś czego nie powiedziałem

wiersz może się nie podobać
wystarczy "nie"
ale jeśli osobnik używający ksywy "jasiu zły" chce cytować niech robi to dokładnie

karanie (czym?) ogniem lub wodą

zadam (za?) zjedzone jabłko

u mnie w domu nie było konfesjonału
tablicy szkolnej też nie

i jeśli już cytować to proszę dokładnie - całość wypowiedzi

Opublikowano

Jasiu, może daj już spokój? Po co gadać z kimś kto nie widzi różnicy miedzy społeczeństwem, a komórką społeczną? Ciekawe czy widzi różnice między komórką organizmu a organizmem. Najwyraźniej wiersz jest obcojęzyczny, więc ty, czy ja go nie potrafimy zrozumieć i docenić jego wartości. Zakończmy może tę farsę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...