Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Oczy zamglone,
Serce nieczułe,
pogarda i wyniosłość...
Zuchwali jesteśmy my
czy brutalny jest świat?

Oczy pełne łez,
serce zranione,
bezsilność i strach...
Wrażliwi jesteśmy my
czy niebezpieczny jest świat?

Oczy wesołe,
Serce pełne uczucia,
radość i miłość...
Prawda to czy sen?

Zuchwali jesteśmy my
i brutalny jest świat...
Żyjemy w marazmie,
otacza nas fałsz,
A szczęście...?!
Szczęście to tylko złudzenie...
[sub]Tekst był edytowany przez George Sand dnia 08-04-2004 17:46.[/sub]

Opublikowano

Może tak: utwór ten zrobił na mnie lepsze wrażanie niż Twój poprzedni wiersz, jednak ten tekst niczym nie intryguje, nie zaskakuje, nie uwodzi... temat oklepany (i trudny według mnie), a Ty nie zdołałaś nadać mu świeżości, atrakcyjności... i błąd ort - nie piszemy maraźmie (organiźmie, romantyźmie) tylko marazmie (organizmie, romantyzmie).
Pozdrawiam (i proszę się szczególnie nie zrażać moim komentarzem)

Opublikowano

Wiersz byłby lepszy moim skromnym zdaniem gdyby nie było ostatniej zwrotki, a jeżeli już to trzeba by się było troszkę bardziej postarać, bo jak na razie nic interesującego przynajmniej ja w niej nie odnajduję. Serdecznie pozdrawiam EwaM.

Opublikowano

rzeczywiście nie zwróciłam uwagi na ten błąd, zdiękuje bardzo, jak widzisz poprawiłam go :P. Twoja krytyka wcale mnie nie zniechęca wręcz pzreciwnie, podbudowuej mnie, że ktoś to czyta. Dziękuje. Pozdrawiam!

Opublikowano

Witam.Temat raczej banalny,przecież każdy wie jaki on jest.Słowa niespecjalnie wyszukane.Zbyt często używasz słowa "brutalny".Taka jest moje zdanie.Trochę daje do myślenia, ale myślę że mógłby być lepszy. Pozdrawiam auuuuuuu!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "Gdy wejdziecie na ścieżkę", rzekł Hades

      "Odwrócić się nie będzie ci dane"

      Poeta przytaknął: "Choć serce ze strachu drży

      A lico zapewne mam blade

      Zaszedłem tak daleko - dam radę".

       

      On rusza przodem - ona w ślad za nim

      Tył jego głowy w podróż ją prowadzi

      Zszedł po nią do piekieł i o nią się martwi

      Lecz jeden zły krok i na zawsze ją straci

       

      Wierna, oddana, lecz dłuży jej się droga

      Wytęża wzrok w nieprzeniknionych ciemnościach

      Jego złote loki z potylicy spadają na kark

      Chłonie tę sylwetkę, by zabić swój strach

       

      Z radością przyjęła ukochanego przybycie

      Lecz kiełkuje w niej teraz chęć skrycie

      Dowodu miłości jeszcze większego

      Gestu tragicznego i ostatecznego

       

      Lekki ruch głowy interpretuje na opak

      Ptak w niej trzepocze, myśli: "A co jak...?"

      Z każdą sekundą jest coraz gorzej

      I wzywa w myślach: "Pożądania boże!"

       

      Lęk przed spojrzeniem obróciła w pragnienie

      Byłoby to jego troski ostatnie potwierdzenie

      Całą sobą więc krzyczy - tylko nie gardłem

      "Sprawdź, czy tu jestem! Czy uciekłam z czartem!"

       

      Gdy światło już widać w oddali

      Zapowiedź wyjścia, kilku kroków ostatnich

      Rodzi jej się scena przed zmęczonymi oczami

      Jego radości i między nimi ściany

       

      Zawsze posłuszna, czy tym razem też wymusi uśmiech?

      Uda zanurzenie we wspólnych obietnicy uciech

      Jak może znowu czuć się szczęśliwa i kochana?

      Jak może myśleć, że jest chciana?

       

      Czy nie lepiej by było jej zostać w podziemiach

      Gdzie nikt nie odgrywa, nie przerzuca się w pretensjach

      Gdzie znoju swojego nie musi kryć

      Skoro i tak jak nieszczęśliwa żona ma żyć?

       

      Hades przemyślnie w przegranej pozycji ją ustawił

      Nadzieję na życie z ukochanym zabił

      Bo pokochała tego, który by się obrócił

      Który kochałby tak bardzo, że ich przyszłość by odrzucił

       

      Poeta już wyszedł i woła: "Uwaga! Ja, niezwyciężony!

      Za chwilę spojrzę w stronę mej żony!"

      Patrzy; zdziwiony, uśmiech schodzi mu z twarzy

      Jej już bowiem tam nie ma

      W stronę świata umarłych się prędko cofnęła

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...